Dom nad rozlewiskiem / Miłość nad rozlewiskiem / Życie nad rozlewiskiem/ Nad rozlewiskiem/ Cisza nad rozlewiskiem

Pensjonat nad rozlewiskiem

Ocena
serialu
7
Dobry
Ocen: 932
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Małgorzata Braunek i Andrzej Żuławski: Od miłości do nienawiści

Poznali się przypadkiem na paryskim lotnisku. Młoda aktorka i doświadczony reżyser zakochali się w sobie bez pamięci. Nie przeszkadzał im nawet fakt, że byli wtedy w związkach. Dla niego zostawiła męża. Gorące uczucie szybko się wypaliło, a miłość przerodziła się w nienawiść. Związek Małgorzaty Braunek i Andrzeja Żuławskiego wywołał skandal.

Małgorzata Braunek urodziła się 30 stycznia 1947 roku w Szamotułach. W roku 1969 ukończyła studia aktorskie w warszawskiej PWST. Na dużym ekranie zadebiutowała już w czasie studiów, w filmie "Skok" Kazimierza Kutza z 1967 roku, gdzie partnerowali jej Daniel Olbrychski i Marian Opania. Na przełomie lat 60. i 70. młodą aktorkę dostrzegł Andrzej Wajda. Braunek wystąpiła wówczas w dwóch jego filmach - "Polowaniu na muchy" na podstawie scenariusza Janusza Głowackiego (1969), gdzie zagrała piękną studentkę polonistyki - Irenę. To właśnie za sprawą tego filmu poznała Andrzeja Żuławskiego.

Reklama

Małgorzata Braunek, Beata Tyszkiewicz, Daniel Olbrychski oraz Andrzej Wajda razem jechali na festiwal filmowy do Rio de Janeiro. Gdy czekali na przesiadkę reżyser, który mieszkał wtedy w stolicy Francji, przyniósł Wajdzie książkę. "Był pięknym, obdarzonym charyzmą mężczyzną. Nie mógł nie robić wrażenia [...] Przyjechał z Paryża porsche, otaczała go atmosfera tajemniczości, był piękny. Nie sposób było się nie zakochać" - tak aktorka opisywała pierwsze spotkanie z Żuławskim. Kilka krótkich chwil na lotnisku zaowocowało później romansem, o którym mówili wszyscy. Przy locie powrotnym reżyser zaprosił ekipę "Polowania na muchy" na kolację do swojego mieszkania. Żuławski i Braunek nie mogli przestać ze sobą rozmawiać.

Reżyser zaproponował jej rolę w swoim nowym filmie. Na planie wybuchł ognisty romans, z którym nawet nie próbowali się ukrywać. Po miesiącu od rozpoczęcia zdjęć aktorka była w ciąży. "Powiedziałem jej: jesteśmy oboje okropnymi ludźmi, bo ty masz męża, który jest dobrym człowiekiem, a ja jestem w parze z kimś, kto mnie kocha. A właśnie ich zostawimy i będziemy parą złoczyńców" - wspominał po latach Andrzej Żuławski. Aktorka rozwiodła się z aktorem  Januszem Guttnerem i niemal tego samego dnia wzięła cichy ślub z ukochanym. W grudniu 1971 roku na świat przyszedł ich syn, Xawery.

Związek artystów był bombą z opóźnionym zapłonem. Po początkowej fascynacji przyszło życie codzienne i problemy z połączeniem życia zawodowego oraz prywatnego. Aktorka miała pretensje do męża, że zmuszał ją do ciężkiej pracy, gdy była w ciąży. Małgorzata zagrała jeszcze w jednym filmie męża. Pracy nad "Diabłem" nie wspominała najlepiej. Po latach wyznała, że była bardzo wyczerpująca. "Zdjęcia trwały prawie pół roku, ja dojeżdżałam tylko na moje sceny. Byłam chora z wyczerpania. Czułam, że działamy w tym filmie na rzecz czegoś złego, dotykamy sfery, z którą nie powinniśmy obcować. To był wielki mrok. A ja urodziłam właśnie moje pierwsze dziecko" - opowiadała aktorka.

Problemy na planie odbijały się na życiu prywatnym pary. "Na dłuższą metę trudno jest żyć z Andrzejem. Wszystko musi być u niego emocjonalne, histeryczne, na najwyższych obrotach. Inaczej się nudzi. [...] Nie chciałam, by Xawery dorastał, obserwując trudną miłość" - wspominała Braunek. Do rozpadu związku przyczyniła się również PRL-owska cenzura. "Diabeł" nie został dopuszczony do emisji, a Andrzej Żuławski wiedział, że władze nie pozwolą mu już na nakręcenie żadnego filmu. Zdecydował się więc wrócić do Francji, a w kraju została jego żona z małym dzieckiem. Ostatecznie aktorka porzuciła męża dla innego. Zabrała małego syna i związała się z dziennikarzem Andrzejem Krajewskim. Gdy Xawery skończył cztery lata, artyści oficjalnie się rozstali. Syn artystów po latach poszedł w ślady ojca. 

"Wychowałem się w dwóch domach: mamy i ojca. Trudno je było ze sobą zestawić czy porównać. Były kompletnie różne. U ojca nie było mowy o rutynie, zawsze wrzało. Z kolei mama w latach 70. i 80. była piękną, w dodatku rozpoznawalną kobietą. Przejście z nią ulicą nigdy nie było zwykłym spacerem. Ludzie zatrzymywali ją, zagadywali, bo każdy znał Oleńkę z "Potopu". A potem Izabelę z "Lalki". Mama rzuciła zawód, bo czuła się wykorzystywana przez aparat władzy do uprawianej przez partię propagandy. Pod koniec lat 70. odnalazła się w buddyzmie. U mamy miałem więc dużą dawkę buddyzmu, a u ojca artyzmu. Do pewnego czasu było mi lepiej u mamy, potem u taty. Nie miałem poczucia, że mam swój dom. Byłem raz tu, raz tam. I u mamy, i u taty miałem swój pokój. Moi rodzice byli jak ogień i woda. To okazało się dla mnie zbawienne, że nie oszalałem, mogłem złapać równowagę" - wspominał Xawery Żuławski na łamach weekendowego wydania Gazety.pl.

Po rozstaniu między dawnymi małżonkami zapanowała wojna. Przerzucali się złośliwościami oraz winą za nieudane małżeństwo. Aktorka zarzucała Żuławskiemu, że był despotą i tyranem nie tylko na planie. Reżyser opowiadał, że Braunek nie była mu wierna oraz nie stroniła od narkotyków. Pogodzili się dopiero, gdy aktorka zachorowała. Braunek mogła liczyć na wsparcie oraz pomoc byłego męża. Zmarła w czerwcu 2014 r. Podstępny nowotwór zaatakował Andrzeja Żuławskiego wkrótce po śmierci byłej żony. Reżyser zmarł 17 lutego 2016. 




 

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy