Reklama

George Clooney jest sceptycznie nastawiony do kontynuacji „Ostrego dyżuru”

Słynny serial opowiadający o grupie lekarzy, którzy starają się pogodzić życie zawodowe z osobistym, to jedna z najbardziej kultowych produkcji telewizyjnych. Nie dziwi zatem, że fani „Ostrego dyżuru” od lat domagają się nakręcenia jego kontynuacji. Nie ucieszy ich raczej ostatnia wypowiedź w tej sprawie gwiazdora serii, George'a Clooneya. „Nie jestem pewien, czy ciąg dalszy byłby dobrym pomysłem” – stwierdził aktor.

"Ostry dyżur" przez wielu widzów uznawany jest za serial kultowy. Produkcja traktująca o grupie lekarzy pracujących w szpitalu County General Hospital doczekała się aż piętnastu sezonów. Stworzona przez Michaela Crichtona seria na przestrzeni lat zdobyła szereg prestiżowych nagród - dość wspomnieć Złoty Glob, nagrodę BAFTA oraz osiemnaście statuetek Emmy.

Nie dziwi zatem, że roku 2009, kiedy to wyemitowano ostatni sezon "Ostrego dyżuru", fani w internetowych dyskusjach regularnie domagają się nakręcenia kontynuacji serialu. Teraz o pomyśle realizacji dalszego ciągu przygód bohaterów "Ostrego dyżuru" wypowiedział się odtwórca jednej z głównych ról, George Clooney.

Reklama

Hollywoodzki gwiazdor przyznał, że wciąż uważa ów serial za jedną z najwybitniejszych telewizyjnych produkcji wszech czasów. Jest on jednak zdania, że nie warto próbować go na siłę wskrzeszać, gdyż dorównanie oryginałowi byłoby wyjątkowo karkołomnym zadaniem.

"Oglądając ten serial nawet teraz, po latach, mam wrażenie, że trudno byłoby to zrobić na takim poziomie, na jakim to wtedy zrobiliśmy. To jest lepsze niż wszystko, co obserwuję w świecie filmu czy telewizji. To oszałamiająca praca, wykonaliśmy naprawdę świetną robotę. Nie jestem jednak pewien, czy ciąg dalszy byłby dobrym pomysłem. Nie sądzę, byśmy mogli powtórzyć ten sukces" - wyznał Clooney, goszcząc w specjalnym odcinku internetowego programu "Stars in the House. Wzięli w nim udział również inni członkowie obsady "Ostrego dyżuru".

"Nie da się dwa razy osiągnąć takiego sukcesu. Dlatego myślę, że trzeba zostawić w spokoju to, co było tak piękne, żeby nie obniżyć jego wartości. Wydaje mi się, że kontynuacja zniszczyłaby wizerunek tego serialu" - wtórowała aktorowi Julianna Margulies, czyli serialowa Carol Hathaway, pielęgniarka i ukochana bohatera granego przez Clooneya.

Należąca do obsady Ming-Na Wen stwierdziła tymczasem, że pomysł na stworzenie kolejnego sezonu "Ostrego dyżuru" podoba jej się z jednego względu - chciałaby móc znów współpracować z "tymi cudownymi i utalentowanymi ludźmi".

"Fajnie byłoby do tego wrócić i móc spędzić z nimi czas. Kiedy się starzejesz, zaczynasz dużo bardziej doceniać własne szczęście wynikające z tego, że mogłeś uczestniczyć w czymś tak wielkim. Mogłabym wrócić na plan choćby dziś" - zaznaczyła.

Pracę z ekipą serialu z dużym sentymentem wspomina również Noah Wyle, który wcielił się w postać doktora Johna Trumana Cartera. Według niego szczególne zasługi ma tu George Clooney, który bardzo dbał o stworzenie na planie przyjaznej, serdecznej atmosfery.

"Pamiętam, jak na początku zdjęć zaprosiłeś nas do swojej przyczepy i powiedziałeś: +Mam za sobą występy w siedmiu serialach, których aktorzy nie zdołali się ze sobą zaprzyjaźnić. Oto, co zrobimy inaczej. Będziemy dla wszystkich mili i zatrzemy granicę między pierwszym planem a odtwórcami drugoplanowych ról, między obsadą i ekipą techniczną. Będziemy traktować naszą pracę poważnie, ale do samych siebie będziemy mieć dystans. Odrobimy pracę domową, żeby nie marnować prób na uczenie się tekstu+. W pewnym sensie nauczyłeś nas profesjonalizmu, który stał się standardem" - chwalił gwiazdora Wyle. (PAP Life)

iwo/ gra/

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje