Reklama

Sharp Objects

Ostre przedmioty

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 33
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Ostre przedmioty": Jean Marc Vallee

Reżyser serialu "Ostre przedmioty", Jean Marc Vallee, zdradza nam kulisy pracy na planie.

Całkiem niedawno wyreżyserowałeś ""Wielkie kłamstewka"", a teraz stoisz za kamerą na planie serialu "Ostre przedmioty". Musisz być bardzo zajętym człowiekiem. Czy w ogóle jeździsz na wakacje?

Reklama

- Tak, zrobię sobie dłuższą przerwę w lipcu, kiedy wszystko się skończy. Rozmawiamy o serialu, nad którym nadal pracuję. Każdego dnia siedzę do wieczora w montażowni i przeglądam nakręcony materiał, a potem zmontowane odcinki. Na przykład, wczoraj wprowadziłem drobne zmiany do pierwszego odcinka, które tak naprawdę niewiele zmieniają. To prawda, że ostatnio bardzo intensywnie pracowałem. Czuję się zmęczony i zaczynają wypadać mi włosy.  

Kiedy zaproponowano ci przeniesienie powieści Gillian Flynn na mały ekran, jakie były twoje pierwsze wrażenia?  

- Pomyślałem sobie, że to Tennessee William na kwasie, sterydach i LSD. A ten świat, jaki Gillian stworzyła i ta jej główna bohaterka, Camille, którą gra Amy - nigdy nie przeczytałem, nie widziałem, nie słyszałem, ani nie spotkałem kogoś takiego jak ona. Trochę się nawet bałem, że będę musiał towarzyszyć Amy w tej mrocznej podróży. Dostałem tę propozycję dzięki jej poleceniu, bo mieliśmy realizować wspólnie inny projekt (o Janis Joplin), który końcowo nie wypalił. Kiedy Amy dostała rolę w serialu, przesłała mi powieść i zapytała mnie, czy nie chciałbym pobawić się z nią w tej piaskownicy? Nigdy wcześniej nie pracowałem dla telewizji.

- Zaczęliśmy rozmawiać o "Ostrych przedmiotach" na długo przed powstaniem "Wielkich kłamstewek". Kiedy dołączyłem do ekipy serialu, oficjalnie po raz pierwszy zaangażowałem się w produkcję serialu telewizyjnego. Niedługo potem zgłosiła się do mnie Reese [Witherspoon] i okazało się, że kroi się kolejny serial. To była kolejna propozycja, której nie mogłem odrzucić! Miałem jeszcze w planach film "Demolition", do którego zdjęcia rozpoczną się pod koniec tego roku. Kiedy Reese się o tym dowiedziała, powiedziała, że uda się mi pogodzić wszystkie te projekty, i że ma dla mnie propozycję. Powiedziałem Reese: "Mogę zrobić jeden odcinek lub dwa. Wszystkiego nie dam rady", a ona na to: "Daj spokój, wyreżyserujesz wszystkie!"

- Tłumaczyłem, jej, że nie dam rady, że podpisałem umowę na osiem odcinków serialu "Ostre przedmioty". Ale kiedy zacząłem pracować na planie "Wielkich kłamstewek", stwierdziłem, że chcę wyreżyserować wszystkie odcinki. Nie mogłem tak po prostu odejść po pierwszej czy drugiej części, bo serial bardzo przypomina film. Nie chciałem go zostawiać, porzucać aktorów i granych przez nich postaci. Nie chciałem, żeby ktoś inny zastąpił mnie za kamerą, bo wtedy "Wielkie kłamstewka" stałyby się zupełnie innym serialem. Pomyślałem sobie, że mam rok na nakręcenie siedmiu odcinków, więc powinno się udać.


- A potem od razu czekało mnie osiem odcinków Ostrych przedmiotów. To też było wykonalne. Kiedy teraz o tym myślę, nie dziwię się, że jestem wykończony. Wyreżyserowałem dwa seriale i zrobiłem sobie niezły maraton. "Ostre przedmioty" też przypominają film. Nakręciliśmy materiał, z którego można by zrobić bardzo długą fabułę. Jedyna różnica polega na tym, że podzieliliśmy go na osiem godzinnych, emitowanych raz w tygodniu odcinków. Jeśli ktoś chce zobaczyć je wszystkie na raz, to robi się z tego filmowa epopeja.  

swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ostre przedmioty (serial) | HBO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama