O mnie się nie martw

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 8920
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"O mnie się nie martw": Na wieki wieków amant

Rafał Królikowski, czyli Adam Ostrowski z "O mnie się nie martw", cieszy się opinią etatowego amanta polskich seriali. A on od blisko 20 lat jest zakochany w swojej żonie Dorocie, którą poznał, gdy chciała zrobić z nim wywiad o... uwodzeniu. I tak amant został usidlony.


Reklama


- Byłem wtedy przed premierą "Ślubów panieńskich", w których grałem Gustawa, czyli amanta wszech czasów. - wspominał Rafał Królikowski w jednym z wywiadów.

- Przy tej okazji Dorota umówiła się ze mną na materiał o uwodzeniu. Rozmowa kompletnie nam się nie kleiła. W końcu doszliśmy do wniosku, że sama napisze ten tekst. Zrobiła to zresztą znakomicie. Na autoryzację umówiliśmy się w Muzeum Narodowym. Wcześniej dokładnie przygotowałem się do tego spotkania. Bo Dorota spodobała mi się i chciałem zrobić na niej wrażenie. W muzeum była wtedy wystawa słynnej Polki, Meli Muter, która swoim malarstwem zachwyciła nie tylko Paryż, ale i cały świat. Moja koleżanka była kustoszem w Muzeum Narodowym. Oprowadziła mnie dzień wcześniej po tej wystawie i wszystko mi dokładnie opowiedziała. Kiedy więc spotkałem się z Dorotą, przekazałem jej całą swoją wiedzę. Zrobiło to na niej wrażenie.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Od pierwszej chwili poczuł, że ma do czynienia z kobietą, z którą chciałby założyć rodzinę.

- Mądra, dobra, ciepła - ocenił w mig. - Ale zastanawiałem się, bo rodzina wymaga odpowiedzialności. A życie aktora jest bardzo chwiejne. Raz są role i pieniądze, innym razem znów nie, i na kolejną propozycję trzeba czekać kilka lat. Bałem się, czy będę mógł utrzymać rodzinę. Na szczęście Dorota była mądrzejsza. To dzięki jej dojrzałości podjęliśmy decyzję o małżeństwie.

Grani przez niego bohaterowie uwodzą, rozkochują, a potem porzucają lub nawet - jak Ostrowski z "O mnie się nie martw" - oszukują i okradają. A jemu udaje się trwać przy jednej kobiecie!

- To zasługa Doroty - przyznaje Rafał Królikowski. - Jest niezwykle mądrą kobietą. Nauczyła mnie rozmawiać o wszystkim. Obydwoje emocjonalnie podchodzimy do życia, ale mamy do siebie zaufanie i przekonanie, że ta druga strona na pewno zawsze dobrze chce. Oczywiście codzienne problemy, napięcia przynoszone z pracy, frustracje, niespełnienia wpływają na nasz nastrój, ale potrafimy to łagodzić. Wiemy, że rodzina jest najważniejsza. Daje poczucie stabilizacji, sensu życia. Dzięki niej czuję się potrzebny. Żonie, dzieciom, psu.

Recepta na udany związek

Popularny aktor uważa, że jeśli ma się szczęście w domu, a pojawi się jakaś pokusa, należy się zastanowić, czy dla jednej chwili uniesienia warto ryzykować coś, co budowało się kilkanaście lat.

- W takiej sytuacji trzeba pomyśleć, ile masz do stracenia - twierdzi. - Czy jest nam z tą osobą aż tak źle, że warto wszystko zniszczyć?

W prawdziwym życiu Rafał Królikowski nie czuje się amantem, choć przyznaje, że bywa uwodzony przez kobiety.

- Taka jest specyfika mojego zawodu - powiada. - Na mój wizerunek pracuje sztab ludzi. Jak mnie dobrze ubiorą, uczeszą, zdolni fotografowie zrobią mi fajne zdjęcia, a graficy uczynią mnie jeszcze piękniejszym - to tworzy się miły obraz, który może działać (śmiech).

A czy aktor to dobry materiał na męża?

- Fatalny - śmieje się Rafał Królikowski. - Wciąż nieobecny, chyba że nie gra, ale wtedy jest bezrobotny i nieszczęśliwy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje