Reklama

Izabela Kuna nie chce się starzeć z godnością!

Izabela Kuna, którą na małym ekranie oglądaliśmy ostatnio jako Dorotę Gajdę w "Nieobecnych", twierdzi, że odkąd skończyła 50 lat, ma wrażenie, iż stała się... niewidzialna.


Izabela Kuna zwierzyła się niedawno w wywiadzie, że zaczyna odczuwać swój wiek, bo mężczyźni przestali się za nią oglądać na ulicy. Aktorka, której w listopadzie ubiegłego roku stuknęła pięćdziesiątka, nie kryje, iż czuje, że wielu rzeczy już nigdy nie zrobi.

- Nie urodzę dziecka, nie zatańczę w balecie, nie nauczę się mówić biegle w kilku językach, nie zrobię kariery w Ameryce i nie wygładzę sobie szyi. Ale nie poddaję się - powiedziała w rozmowie z magazynem "Zwierciadło" i dodała, że nie ma zamiaru starzeć się z tzw. godnością.

Reklama

- Zamierzam starzeć się fajnie - stwierdziła.

ANNA LEWANDOWSKA POKAZAŁA NIEDOSKONAŁE CIAŁO! CELLULIT I ROZSTĘPY! ZOBACZ!

Izabela Kuna zdaje sobie sprawę z tego, że została jej mniej niż połowa życia i że lada moment zacznie odczuwać skutki menopauzy. Dopiero niedawno zaczęła o tym myśleć i... rozmawiać z innymi kobietami o przekwitaniu.

- Wyrosłam w przekonaniu, że wszystko związane z ciałem jest wstydliwe, zatem pojawienie się okresu nie było radością, a jego zakończenie wiązało się z poczuciem, że przestajesz być kobietą. Nie pamiętam, żeby przyjaciółki mamy o tym rozmawiały... W moich czasach to było tabu - przekonuje na łamach "Zwierciadła".

Aktorka widzi jednak dobre strony w starzeniu się. Żartuje, że teraz nie musi się już starać, by podobać się facetom, bo - to jej słowa - ma to w d...

Pięćdziesiąte urodziny zmieniły też jej patrzenie na zawód, który uprawia.

- Nie zmuszam się do robienia niczego, na co nie mam ochoty albo co nie przynosi mi radości. Nie chcę już grać ról, które mnie nie rozwijają, bo przez lata przetaczałam się przez drugie plany, czekając na pierwsze. Kiedyś cieszyła mnie każda propozycja, dziś mam poczucie, że zasługuję na coś więcej - mówi.

Czas, który jej pozostał, Izabela Kuna ma zamiar poświęcić na zadowalanie siebie. Zależy jej oczywiście, co myśli o niej partner i dzieci, ale przede wszystkim chce żyć w zgodzie z sobą, decydować o sobie i po prostu nie marnować ani chwili na coś, co nie sprawia jej satysfakcji.

- Moje obecne życie bardzo mi się podoba, ale gdybym mogła cofnąć czas, to... wdawałabym się w romans za romansem. Romansowałam za mało - żartuje.

 

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje