Niania

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 1109
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Frania jak "wampir"

Aktorów, którzy na planie "Niani" pojawiają się gościnnie, traktuje "wampirycznie". Nie buntuje się, gdy reżyser mówi o niej i jej kolegach "fajni, zdolni i piękni". O swojej roli i pracy w serialu "Niania", opowiedziała niedawno Agnieszka Dygant.

Polska edycja "Niani", przez wielu uznawana za jeszcze lepszą, zwłaszcza pod względem obsady, od amerykańskiego oryginału, doczekała się już 100 odcinków. Jednak po trzech latach wcielania się w postać Frani Maj, Agnieszka Dygant nie czuje zmęczenia.

Reklama

"Nie narzekam na zmęczenie materiału, bo spotykamy się kilka razy do roku na planie" - opowiada Dygant w rozmowie ze "Światem seriali" - "Poza tym w serialu pojawiają się gościnnie aktorzy i nie ukrywam, że zdarza mi się traktować ich wampiryczne. No cóż... świeża krew dostarcza mi nowych sił!".

Aktorka dzięki roli Frani stała się znana szerszej publiczności. Czy nie obawia się, że jedna serialowa rola odciśnie piętno na całej karierze?

"Jest ryzyko, jest zabawa" - żartuje - "A poważnie, mam nadzieję, że tak się nie stanie".

Gdy przygotowywała się do roli, nie zobaczyła żadnego odcinka z wersji amerykańskiej. Niedawno miała jednak okazję, by spotkać się z Fran Fine, czyli aktorką Fran Drescher. Obie panie swoje postacie budowały na wyrazistej gestykulacji.

"To wynik sposobu myślenia o postaci. Frania to dynamiczna dziewczyna. Jej sposób bycia, poruszania się, mówienia jest jak jej charakter".

Dygant najbardziej chwali sobie atmosferę na planie.

"Nie kadząc nikomu, to najlepsza ekipa, z jaką kiedykolwiek pracowałam" - zachwala - "Jurek Bogajewicz potrafi wytworzyć atmosferę święta na planie. Daje nam energię, dowartościowuje".

Według serialowej Niani, reżyser od rana mówi swoim aktorom, że są fajni, piękni, zdolni.

"A my... chętnie się z nim zgadzamy".

Dygant przyznaje, że większość ekipy nie dostrzegła nawet, kiedy serialowe dzieci się zmieniły.

"Dopiero po dłuższym niewidzeniu zauważyłam, że Marysia stała się przepiękną młodą kobietą, Roger nie jest już śmiesznym chłopcem rodem z rodziny Adamsów i mówi grubym głosem, a Emilka ma już wszystkie zęby" - opowiada aktorka - "Dzieci nam się udały, nie ma co!".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje