Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 8005
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wraca w trosce o swoją córeczkę.

Tragiczne wydarzenia w Norwegii przyspieszyły decyzję Joanny Liszowskiej o powrocie do Polski. Razem z małą Emmą.

Piątek, 22 lipca. Joanna Liszowska (32), jak każdego popołudnia, utuliła córkę do snu, śpiewając jej polską kołysankę. Gdy dwumiesięczna Emma zasnęła, zaparzyła sobie słabą herbatę z dużą ilością mleka. Usiadła na kanapie, włączyła telewizor. I zamarła... Bo to, co zobaczyła, skojarzyło jej się z Apokalipsą. Najpopularniejsza w Skandynawii stacja informacyjna przerwała program i połączyła się z korespondentem w Oslo, który mówił o podłożeniu bomby w stolicy sąsiedniej Norwegii i strzelaninie na wyspie Utoya. Pani Joanna patrzyła na ekran w skupieniu, usłyszała o kilkudziesięciu ofiarach.

Reklama

Przerażenie odebrało jej mowę... Do tej pory pani Joanna, jak wszyscy Skandynawię uważała za prawdziwy raj. Nieskażona przyroda, piękne widoki, wspaniałe bezkresne lasy, malownicze jeziora, żadnych zagrożeń. No i ludzie - spokojni, tolerancyjni, bardzo przyjaźni dla wszystkich. No i tu znalazła miłość swojego życia, przystojnego biznesmena Olę Serneke (40). Wszystko to sprawiło, że do Szwecji aktorka miała wielką słabość. I jak nigdzie, czuła się w niej swobodnie i bezpiecznie. Jeśli wahała się, czy to właśnie tutaj chce wychować swoją śliczną córeczkę, to tylko dlatego, że tęskniła za krajem.

Za polskimi smakami, zapachami i pracą w aktorskim zawodzie, która zawsze była jej spełnionym marzeniem i życiową pasją.

- Codziennie dzwoniła do mamy, pani Julity. I czasem do mnie. Bo choć macierzyństwo jest dla niej źródłem nieustającej radości, bardzo za nami tęskniła. Ale mówiła jednocześnie, że jest to irracjonalne, bo wychowując dziecko w Szwecji, zapewnia mu lepszy start w przyszłość. - opowiada przyjaciółka pani Joanny.

I dodaje: - Poza tym chciała, by córka rodowitego Szweda czuła się Szwedką. Dlatego hamowała sentymenty, słuchała głosu rozsądku, by być z dzieckiem w Szwecji. Aż tu taki szok! Tragiczne wydarzenia w Norwegii zmieniły poglądy bardzo wielu ludzi. Skandynawia przestała być już miejscem wybranym, oazą spokoju, gdzie nic nikomu nie grozi. I prawdopodobnie, zmieniło też sposób myślenia naszej aktorki.

- Wpadła w panikę. Bardzo boi się o Emmę. Przecież Norwegia jest tak blisko Szwecji. Zadzwoniła do nas, że przyjeżdża do Polski. Chce tu zostać na dłużej, zacząć pracę. Mąż przyjął tę decyzję ze zrozumieniem - mówi jej znajoma. Już pod koniec września pani Joanna wystąpi w sztuce "Fredro dla dorosłych - mężów i żon" w Teatrze 6. Piętro.

Ma też zagrać w "Wydmuszce" w Teatrze Komedia. - Cieszy się, że wraca. Jednak nigdzie nie czuje się tak dobrze, jak u nas! - zdradza jej znajoma. Iza Wojdak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje