Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 8608
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na Wspólnej": Ola i Daniel wrócą do siebie?!

Jako aktor Michał Tomala poza serialem „Na Wspólnej“ spełnia się w Teatrze Otwartym w Hugonówce w Konstancińskim Domu Kultury. Już wkrótce w życiu jego bohatera - Daniela - ponownie pojawi się dawna ukochana...


Reklama


Tak wyrosłeś, że nie wiem, jak się do ciebie zwracać! Gdy zaczynałeś pracę na "Wspólnej", byłeś 12-latkiem, dziś masz 25 lat!

- Tylko proszę nie mówić do mnie "pan" (śmiech)! Choć trochę lat minęło, a ja się fizycznie bardzo zmieniłem, wciąż jestem tym samym Michałem.

Internauci piszą o tobie, że przeszedłeś metamorfozę od pucołowatego pacholęcia do przystojnego mężczyzny. Ciekawe, czy chciałbyś zestarzeć się razem z Danielem Brzozowskim, w którego się wcielasz?

- Nie miałbym nic przeciwko temu. Tym bardziej że przecież rudzi nie siwieją! Mam więc o niebo lepiej od Roberta Kudelskiego, który już teraz musi się farbować. To oczywiście żarcik z mojej strony. Liczę, że Robert, który jest fantastycznym gościem, obdarzonym nieprzeciętnym poczuciem humoru i dystansem do swojej osoby, nie obrazi się na mnie, jak to przeczyta. 

Jakby nie liczyć, niemal pół życia jesteś związany ze "Wspólną“. Spodziewałeś się tego?

- Nigdy nie sądziłem, że na tyle lat zwiążę swoje losy z serialem. Zresztą nikt z nas nie był w stanie tego przewidzieć. A ja jako dwunastolatek w ogóle nie myślałem o przyszłości. Perspektywa dekady po prostu nie istniała w mojej wyobraźni. Na dodatek na początku byłem najmłodszy z całej obsady. Traktowano mnie fantastycznie, przez co czułem się naprawdę wyjątkowo. Dziś już niestety nie jestem najmłodszy na planie.

Podobno ekipa i koledzy mówili na ciebie "mała Tomala"?

- Niektórym nawet zostało to do dzisiaj!

Dorastanie i dojrzewanie na planie ma swoje dobre strony w postaci bliskich kontaktów z pięknymi koleżankami.

- Jak mógłbym zaprzeczyć? (śmiech). Ale już bez żartów. Ten mój Daniel Brzozowski jest bardzo uczuciowy. Co prawda nie przekłada się to na ilość, ale raczej na jakość. W jego życiu były dotąd tylko dwie ważne dziewczyny: Ola Zimińska, którą gra Marta Wierzbicka oraz Łucja Pruska, w roli której widzowie oglądają Magdalenę Łoś. 

Tyle że w relacjach z Łucją uczuciowy Daniel jest nie do końca uczciwy. Co będzie, gdy Pruska dowie się, że Brzozowski maczał palce w wypadku, z którego ledwo uszła z życiem?

- Nie mogę wszystkiego wyjawić, bo przez to jeszcze oglądalność nam spadnie, a bardzo bym tego nie chciał (śmiech). Powiem tylko tyle, że łatwo nie będzie. Daniela, który jest prostolinijnym facetem, czeka sporo zawirowań i perturbacji.

Czy ostatecznie Łucja wybaczy Danielowi matactwa?

- Nie powiem (śmiech)! Naprawdę nie mogę!

Wiem, że aktualnie ponownie często spotykasz się na planie z Martą Wierzbicką. Czyżby ten Twój uczuciowy Daniel znów zaczął kręcić z młodą Zimińską?

- Owszem, mogę potwierdzić, że mamy teraz z Martą nawet sporo wspólnych scen. Historia zatoczy zatem koło, ale czy w ich przypadku potwierdzi się zasada Heraklita z Efezu, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, to się dopiero okaże. 

W którym odcinku?

- Do 3000. wszystko powinno się wyjaśnić (śmiech). Oczywiście żartuję. A jak widzisz swoją zawodową przyszłość? Mógłbym na przykład zarabiać na życie jako stolarz.

Znowu żartujesz?

- Teraz akurat nie. W mojej rodzinie niemal od zawsze są tradycje stolarskie. Ja też mam do tego smykałkę. Umiem i bardzo lubię robić meble.

Stolarz to intratna i w przeciwieństwie do aktorstwa pewna profesja. Podobno najlepiej wychodzi się na kuchniach!

- Dokładnie! Ja zrobiłem już trzy!

Zdolniacha z Ciebie!

- Przez grzeczność nie zaprzeczę!

Rozm. a.im.

Dowiedz się więcej na temat: Na Wspólnej | Michał Tomala

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje