Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 8576
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na Wspólnej": Niewykorzystany potencjał Sylwii Gliwy

Świetna aktorka z ciałem, o jakim marzą dwudziestolatki, wciąż gra drugoplanowe role. Kiedy upomni się o nią kino?

Serialowa perełka

W "Klanie" pojawiała się dwukrotnie. Za pierwszym razem w epizodzie - jako studentka Krystyny (Agnieszka Kotulanka) - jej rola przeszła bez echa. Drugie podejście w 2011 roku zostało już docenione przez twórców. Chociaż miała zagrać jedynie drugoplanową postać, tak spodobała się producentom "Klanu", że postanowili przedłużyć jej kontrakt, wykorzystać jej zainteresowanie modą i przenieść je na plan serialu. Jej bohaterka, Teresa Graczyk często ubierana była w... prywatne stroje aktorki!

Reklama

Sylwia Gliwa widzom znana jest jednak przede wszystkim z roli Moniki Cieślik z "Na Wspólnej". W serialu zaczynała 15 lat temu. Jakie były jej początki?

- Przyszłam na casting i powiedziałam, że bardzo się spieszę, bo jestem umówiona na obiad u cioci. Nie dałam im szansy na maglowanie mnie. Chyba odnieśli wrażenie, że ten obiad jest dla mnie ważniejszy niż casting. To, co zrobiłam, było odważne, okazało się, że dzięki temu zostałam zapamiętana. Czasami to jest najważniejsze - zwierzyła się w wywiadzie dla "Tele Tygodnia".

Nie ukrywa, że "Wspólna" dała jej popularność, ale też stabilizację finansową, tak ważną w niepewnym zawodzie aktora. Choć początki były bardzo trudne...

- Serial zaczynaliśmy kręcić późną jesienią. Wynajmowałam pokoik na Placu Konstytucji, wychodziłam z domu, kiedy było ciemno, a wracałam po zmroku. Uczyłam się 12-13 scen na następny dzień, chodziłam spać po pierwszej w nocy. Nie widziałam się ze znajomymi do wiosny. To była harówa, ale po trzech latach takiej morderczej pracy kupiłam mieszkanie. Pracowaliśmy intensywnie, w zamian za co byliśmy dopieszczeni finansowo.

W ostatnich latach aktorkę mogliśmy oglądać w "Powiedz TAK", "Ojcu Mateuszu" czy "Świecie według Kiepskich". Regularnie pojawia się na deskach teatralnych. Obecnie występuje w spektaklu "Trzecia młodość Bociana" w Teatrze Kamienica. Choć wciąż czeka na swoją wielką rolę filmową, wygląda na aktorkę spełnioną:

- Jestem szczęściarą, nie każdy aktor w tym kraju może być przed kamerą kilka razy w tygodniu. Ale trzeba pamiętać, że to wolny zawód, na przykład kobieta, która rodzi dziecko, nie ma urlopu macierzyńskiego, żadnej ochrony, wsparcia finansowego. Urodziłam syna i po trzech miesiącach pobiegłam do pracy. Pod tym  względem to jest bardzo trudne. Między innymi dlatego bardzo namawiam koleżanki aktorki, aby z głową dobierały sobie partnerów życiowych. Aby nie łączyć dwóch wolnych zawodów.


Bezkompromisowa

Sylwia Gliwa wprost mówi o tym, że show-biznes to machina, w której zarabia się także na "bywaniu". Co jest najbardziej opłacalne w tej branży? Okazuje się, że nie role w teatrze czy w filmie, ale pojawianie się na imprezach, za które aktorka pobiera ściśle określoną i wcale niemałą wypłatę!

- Co w tym dziwnego? Przecież to oczywiste, że zdjęcia zrobione na ściance z logo firmy pójdą w Polskę. A to logo będzie wówczas utożsamiane z konkretną twarzą - dziwiła się aktorka w wywiadzie dla "Twojego Imperium".
- Miałam kiedyś nieprzyjemną sytuację z pewną znaną firmą. Jej dyrektorka zaprosiła mnie na promocję swojej nowej kolekcji. Gdy napisałam jej, ile to kosztuje, była szczerze oburzona, że ja w ogóle śmiem życzyć sobie wynagrodzenie. Usłyszałam, że jestem pierwszą polską aktorką, która tak ją potraktowała. Uśmiałam się z tego. To jest niedorzeczne. Przecież moja obecność na tej promocji to również moja praca. A mój wizerunek ma swoją cenę - oburzała się celebrytka.

Są jednak wyjątki od tej reguły i zdarza się, że Sylwia zalicza imprezy, za które nie bierze ani grosza!

- Sytuacja jest inna, gdy idę na pokaz mody, który mnie interesuje, lub gdy dla frajdy wybieram się na premierę do teatru albo kina. Wtedy nie biorę za to pieniędzy. Myślę, że to uczciwe - przyznaje wielkodusznie gwiazda.

Gliwa nie wstydzi się też swojego ciała. Choć w tym roku skończyła 40 (!) lat, wciąż zachwyca nienaganną figurą. Wdziękami często chwali się na ekranie (zdjęcie główne pochodzi z sesji w serialu "Na Wspólnej, gdzie jako senatorowa pozowała do... reklamy bielizny!) oraz zamieszcza odważne fotografie na swoim instagramowym profilu.

Gwiazda prywatnie

Kilkanaście lat temu, jeszcze podczas studiów, była związana z Borysem Szycem. Gliwa boleśnie przeżyła rozstanie z aktorem, a pocieszenie znalazła jakiś czas później w ramionach o 12 lat młodszego Szymona Paneckiego.

Po zakończeniu tego romansu media spekulowały o jej związku z dużo starszym od niej aktorem. Jednak tym jedynym okazał się rajdowiec, Marcin Biernacki. Para pobrała się w 2011 roku, rok później powitali na świecie syna.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje