Reklama

Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 9987
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na Wspólnej": Bez kłopotów nie byłby sobą

- Nie udźwignąłbym tylu problemów, jakie miał Roman przez te lata - mówi Waldemar Obłoza o roli w "Na Wspólnej". - Ale lubię podpowiadać scenarzystom, żeby mu jeszcze dołożyli - dodaje ze śmiechem.


Reklama

"Na Wspólnej" gra Pan od samego początku. Nie znudził się Pan Romanem Hofferem?

- Nie, wyjątkowo lubię tę postać. Poza tym w jego życiorys scenarzyści wplatają mnóstwo moich osobistych pomysłów. Tak więc mogę powiedzieć, że Roman to facet, którego wyprodukowałem z samego siebie. Mam ogromną satysfakcję współtworzenia perypetii mojej postaci. Dodatkowo, jeśli gra się u boku tak fantastycznych partnerów jak Ola Konieczna, Joasia Jabłczyńska, Gosia Socha czy Kazik Mazur, to można traktować tę robotę jak fajną przygodę.

No jeśli sam Pan wymyśla wątki związane z Romanem, to szczerze mu współczuję! Przecież to życiowy nieudacznik.

- Na Romana zrzucam wszelkie plagi, po to, żeby było dramatycznie, czyli ciekawie. Finałem wszystkich bajek jest stwierdzenie "żyli długo i szczęśliwie". A ja nie chcę, żeby moja bajka zakończyła się zbyt szybko. Widzowie lubią oglądać ludzi, którzy zmagają się z problemami. Na szczęście problemy Romana pozytywnie się rozwiązują. Ale szczerze panu powiem, że Roman jest dla mnie niedoścignionym wzorem. Ja sam bym nie udźwignął tego, co on w ciągu tych dziesięciu lat (śmiech). 

To podsuwanie pomysłów scenarzystom nie wzięło się znikąd. W końcu napisał Pan kiedyś jeden z odcinków "Miodowych lat".

- Był to raczej szkic scenariusza bez dialogów. Muszę przyznać, że bycie jednocześnie odtwórcą jednej z ról i autorem to duże wyzwanie. Ograniczę się więc do podrzucania pomysłów scenarzystom. 

A jak wygląda życie Waldemara? Jest równie skomplikowane jak Romana?

- Chwała Bogu, jest dokładnie odwrotnie (uśmiech). Waldek ma wspaniałą, całkiem nową żonę. Znamy się co prawda ponad dwadzieścia lat, ale przez długi czas się nie widzieliśmy. Później los znów nas ze sobą zetknął. W grudniu minęły trzy lata od naszego ślubu. Dorota również jest aktorką. 

Nigdy nie marzył Pan o stworzeniu jakiejś kreacji na dużym ekranie?

- Marzyłem i nadal marzę. Tymczasem tworzę kolejną kreację na małym ekranie. Poza tym, nic na to nie poradzę, że ja Romana po prostu lubię grać. A inne tęsknoty zawodowe realizuję w teatrze.    

Rozmawiał MARCIN KALITA

Dowiedz się więcej na temat: Na Wspólnej | Waldemar Obłoza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje