Reklama

Na Wspólnej

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 9980
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Dramat u Zimińskich!

Danusia, którą Lucyna Malec gra w "Na Wspólnej", doskonale sobie radziła z rodzinnymi problemami. Do czasu. Okazało się, że nie ustrzegła swojej córki Oli, która niespodziewanie wpadła w nałóg.


Reklama

Co czuje matka, dowiadując się, że jej dorosła już córka bierze narkotyki?

- Zanim przystąpiliśmy do realizacji tego wątku, zapoznałam się dokładniej z problemem. Okazuje się, że wsparcie rodziny jest wtedy najważniejsze. Dlatego dobrze, że przy Danusi jest niezawodny i kochający mąż. Razem jest im łatwiej przechodzić ten koszmar i robić wszystko, by ratować córkę.

Ale za to, co się stało, Ola obwinia rzekomo zbyt wymagających rodziców.

- A co ma mówić? Że pobłądziła, że przez swoją nierozwagę i słaby charakter weszła na drogę, która prowadzi na dno? Obwinia więc innych. Ale i Danusia, pedagog mający dobry kontakt z młodzieżą, zarzuca sobie, że nie ustrzegła Oli przed nałogiem.

A propos pedagoga. Czy sceny z lekcji wychowania seksualnego kręciliście w prawdziwej szkole?

- Tak, i z prawdziwymi gimnazjalistami - naszymi statystami. Początkowo oni również czuli się skrępowani, zażenowani tematem, dlatego starałam się stworzyć przyjazną atmosferę, co udało się nad wyraz, można powiedzieć, że zakolegowaliśmy się na planie!

Słynie Pani z dbałości o zdrowe i prawidłowe odżywianie...

- Tak, na szczęście przybywa wciąż sklepów z naturalnymi produktami i punktów gastronomicznych serwujących zdrowe przekąski. Przez lata piekłam też w domu pyszny chleb na zakwasie, wzbogacany przeróżnymi składnikami. Niestety, nie sposób było się nim nie objadać, więc skutek był odwrotny od zamierzonego! Teraz w ogóle zrezygnowałam z chleba i cieszę się, bo waga nie rośnie.

Ale, o ile wiem, ćwiczy Pani kilka dyscyplin sportowych.

- Pod okiem instruktora ćwiczę tai-chi, to rodzaj walk wschodnich. Doszłam już do takiej wprawy, że mogłabym zagrać w filmie akcji bez dublerki! Nieźle pływam, choć nauczyłam się tego dopiero po studiach. Może dlatego z zapałem nadrabiam stracony czas i wskakuję do każdej czystej i ciepłej wody.

A dokąd wybiera się Pani na wakacje?

- Jak co roku - na Kretę. Mam tam swój ulubiony zakątek, gdzie jest wszystko, czego mi potrzeba: cudowne morze, pewne słońce, znakomita kuchnia, przyjaźni ludzie i... święty spokój.  

Rozmawiała JOLANTA MAJEWSKA

Dowiedz się więcej na temat: Na Wspólnej | Lucyna Malec | Grzegorz Gzyl | seriale | Marta Wierzbicka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje