Reklama

Na krawędzi

Ocena
serialu
9,2
Super
Ocen: 344
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Najważniejsi są dla niej synowie

Agnieszka Warchulska, którą wkrótce zobaczymy w nowym serialu "Na krawędzi", od pewnego czasu stara się - jak mówi - osiągnąć harmonię pomiędzy macierzyństwem, byciem żoną i byciem aktorką. Żartuje, że to bardzo trudne, bo doba ma o kilka godzin za mało i nie na wszystko starcza jej czasu.



- Macierzyństwo to dla kobiety rewolucja w każdej dziedzinie życia - mówi Agnieszka Warchulska i dodaje, że kiedyś jej największą miłością była praca, ale dziś zajmuje ona w jej sercu dalszą pozycję.

Reklama


- Gdy zostałam mamą, poczułam się tak, jakbym była na innej planecie. Dzieci dają dystans do wszystkiego! Oczywiście wiem, że muszę im zapewnić byt, ale tak naprawdę mam poczucie, że nic nie muszę, że teraz najważniejsi są moi synowie - wyznała niedawno aktorka.


Kiedy w 2005 roku miał się urodzić pierwszy syn Agnieszki, Janek, myślała, że jego pojawienie się na świecie sprawi, że na nic już nie będzie miała czasu. Doszła jednak do wniosku, że chce być mamą, która się realizuje i nie musi rezygnować ze wszystkiego.


- Nie chcę się poddać paranoi macierzyństwa. Staram się normalnie żyć - mówiła niedługo po narodzinach Jaśka.


Niedawno Agnieszka Warchulska po raz drugi została mamą. Malutki Franek sprawił, że jej życie znów stanęło na głowie. Aktorka i jej partner, Przemysław Sadowski, czyli Stefan z "Ja to mam szczęście!", żartują, że znowu podejmują próbę zorganizowania swojego świata od nowa.


- Teraz wcale nie jest łatwiej, bo przecież mamy w domu dwóch chłopaków! Każdy z nich chce czegoś innego, wymaga innego rodzaju uwagi. Ale nie wyobrażam sobie już swojego życia bez nich!  - twierdzi Agnieszka.

Dowiedz się więcej na temat: Ja to mam szczęście | Na krawędzi | seriale | Agnieszka Warchulska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje