Reklama

Na dobre i na złe

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 83105
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Na dobre i na złe": Sara skrywa tajemnice

– Jest bezgranicznie oddana pracy – mówi aktorka o serialowej doktor Mandel. – Ja także, tak jak moja bohaterka, spełniam się w swoim zawodzie i jestem bardzo szczęśliwa!

Dołączyła pani do obsady "Na dobre i na złe" jako doktor Sara Mandel, która przybyła do Leśnej Góry zza oceanu i... dokonała medycznego cudu!

Reklama

- To, co się dzieje we współczesnej medycynie graniczy z cudem. Niesamowity postęp, nowatorskie metody diagnostyczne, coraz szersze możliwości leczenia chorób dotąd nieuleczalnych - to wszystko budzi podziw dla potęgi ludzkiego umysłu i nadzieję na przyszłość. Moja bohaterka specjalizuje się w jednej z takich dziedzin, operacjach wewnątrzłonowych. Wkracza ze skalpelem tam, gdzie do niedawna lekarz nie miał dostępu. Operuje płód i tym samym np. uratowała dziecko Oli (Anna Karczmarczyk).

Doktor Sara zostanie w Leśnej Górze na dłużej?

- Wygląda na to, że tak.

Dlaczego zrezygnowała z kariery w Stanach?

- Ściągnął ją do Polski Piotr (Marek Bukowski), mąż jej zmarłej siostry Hany (Kamilla Baar-Kochańska). Wcześniej znała też doktora Barta (Piotr Głowacki). To tajemnicza postać.

Jak pani się odnalazła na planie "Na dobre i na złe"?

- Wyśmienicie! Oglądałam ten serial, będąc nastolatką. To on kształtował moje wyobrażenie o służbie zdrowia marzeń. W Leśnej Górze lekarze pracują z pasją, a pacjenta traktuje się jak podmiot - nie przedmiot, zwany peselem,  co znamy, niestety, z autopsji. Cieszę się, że mogłam dołączyć do tej wzorowej drużyny.

Proszą już panią o recepty?

- Jeszcze za wcześnie. Ale docierają do mnie głosy moich fanów, którzy cieszą się, że wróciłam.

Ależ pani wciąż jest obecna na ekranie! Chociażby w emitowanej obecnie "Blondynce".

- Tak, ale poza nią nie udzielałam się ostatnio filmowo i serialowo. "Blondynkę" kręcimy przez kilka letnich miesięcy w roku. Poza tym, że to praca, są to najpiękniejsze wakacje w urokliwych plenerach, pełnym słońcu i przy aprobacie miejscowych, którzy zdążyli się do nas przywiązać. Mam nadzieję, że serial będzie kontynuowany i po raz kolejny, całą ekipą tam wrócimy. Wszyscy świetnie się dogadujemy.

A mówią o pani, że ma trudny charakter.

- Z pewnością... mam charakter! Jestem osobą otwartą, podchodzącą z dystansem do siebie. A jednocześnie oddaną bez reszty swojej profesji. Chyba jednak taką "do ludzi".

W domu nie narzekają?

- Trwamy razem od lat, wspólnie z moim partnerem (Sławomir Zięba- -Drzymalski, przyp. red.) wychowujemy dzieci, mamy własny, poukładany "po naszemu" świat - wszystko jest w porządku. Dziękuję, jestem szczęśliwa. (śmiech)

Rozmawiała JOLANTA MAJEWSKA-MACHAJ

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje