Reklama

Na dobre i na złe

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 82123
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Agnieszka Wszechmogąca! Żyje Leśną Górą?

Agnieszka Krakowiak-Kondracka, jako główna scenarzystka serialu, stoi za sukcesem lekarzy z Leśnej Góry, którzy – mimo upływu lat – cieszą się coraz większą popularnością. Nam zdradza kulisy swojej pracy oraz to, które z postaci lubi najbardziej.


Reklama



Śnisz o Leśnej Górze, doktorze Gawryło, Wiktorii?

- Codziennie żyję "Na dobre i na złe", noce zostawiam na inne historie. Dzisiaj wyśnił mi się scenariusz horroru. Miałam do czynienia z jakąś sektą religijną.

Czy pisanie scenariuszy do takiego serialu to praca na cały etat?


- Tak, zdecydowanie. Dobrodziejstwem jest moje roztrzepanie - ciągle gdzieś biegam, szukam, obserwuję. Zawsze mogę coś z tego przenieść do serialu. Przydają się urlopy, podczas których zazwyczaj dzieje się dużo ciekawych rzeczy. Podsłuchuję dialogi, patrzę, rozmawiam z ludźmi. Ale nie jest tak, że żyję tylko "Na dobre i na  złe", bo mogłabym oszaleć. Mam świetny zespół złożony z dobrych scenarzystów, redaktorki Kasi Goleni oraz Kasi Kiciak i Adama Kiciaka, konsultantów medycznych, którzy pracują z nami od lat. Nie jestem sama.

Jak dużą rolę podczas procesu tworzenia scenariuszy "Na dobre i na złe" odgrywają konsultanci medyczni?

- Ogromną. Lekarzy jest wielu, ale tylko nieliczni potrafią myśleć w sposób filmowy. Kasia i Adam posiadają tę umiejętność. Są studnią bez dna, jeśli chodzi o przypadki medyczne i ich dramaturgię. Mamy olbrzymią przyjemność czerpać z ich wiedzy. Serial ma określoną formę, nie pokazujemy całego przebiegu leczenia, stawiania diagnoz, badań. Musimy wszystko przyśpieszyć, godząc medycynę opierającą się na realiach, z wymogami filmu. Zawsze szukamy rozwiązania, z którego wszyscy są zadowoleni. Nigdy się nie zgadzamy, co wywołuje wiele ciekawych dyskusji. Zyskuje na tym dramaturgia serialu.

Czyli cały czas się kłócicie?

- Jesteśmy fantastycznym zespołem, który ciągle się kłóci. Wszystkim zależy na jakości serialu. Gdybyśmy sobie przyklaskiwali, "Na dobre i na złe" zeszłoby natychmiast z anteny. Musimy generować pomysły, wprowadzać świeżość, energię, żeby widzowie byli zadowoleni. Szukamy nowych rozwiązań, nie powielamy schematów. Staramy się, by każdy odcinek był atrakcyjny - z dobrym zakończeniem, zawieszaniami i zwrotami akcji.

Idzie wam doskonale. Wystarczy sprawdzić wyniki oglądalności serialu.


- Daj Boże, żeby tak było cały czas. Bywały lepsze i gorsze sezony, ale od pewnego czasu, jeśli chodzi o oglądalność, mamy krzywą rosnącą. To cieszy. Zwłaszcza, że zaczęliśmy piętnasty sezon! Nasz zespół się zmienia, scenarzyści odchodzą i przychodzą. Praca nad scenariuszami tego serialu wymaga niezwykle dużo uwagi. Czasami różnych wersji jednego odcinka jest tak dużo, że trudno się połapać. Niektórzy po jakimś czasie mają dosyć takiego budowania i burzenia. Na ich miejsce przychodzą nowi scenarzyści, którzy mają inne spojrzenie.

Kreujesz rzeczywistość niczym filmowy Bruce Wszechmogący.

- (śmiech). To przyjemne zajęcie, sprawia mi dużo radości, ale nie mam pełnej swobody. Liczę się ze specyfiką i charakterami bohaterów. Poruszam się w ramach ich osobowości. Przez lata aktorzy, którzy stworzyli te postacie, nadali im swój rys. Musimy o tym pamiętać, ale czasami dokonujemy dużych zmian. Tak było na przykład z Agatą. Gdy sprowokowała zdradę Latoszka (Bartosz Opania - przyp. aut.), Emila Komarnicka, która gra tę postać, bała się, że straci sympatię widzów. Jak się okazało, niepotrzebnie. Dużo zyskała, jej wątek został rozwinięty, ma wiele ciekawych scen do grania. Agata nie mogła być cały czas taka wrażliwa, przeżywać wszystkiego. Potrzebowała metamorfozy.

Co się wydarzy w życiu Agaty?

- Przyczyni się do rozpadu związku Leny (Anita Sokołowska - przyp. aut.) i Latoszka, a problemy z jej życia osobistego przełożą się na pracę. Po niezdanym egzaminie nie będzie chciała zostać w Leśnej Górze, mimo korzystnej oferty Trettera (Piotr Garlicki - przyp. aut.) i pomocnej dłoni od przyjaciół. Lekarze nie na darmo muszą się uczyć cały czas, rozwijać się, pokonywać kolejne stopnie w karierach naukowych. Radzą sobie dobrze, jeśli poświęcają się pracy i temu, co robią, czasami bez reszty. Pokazujemy, że dla tych, którym powinie się noga, nie ma miejsca. Przedstawiamy różne etapy życia chirurgów. Niektórzy mają ogromną pasję, inni - jak choćby Przemek (Marcin Rogacewicz - przyp. aut.) - szukają swojej drogi w rozlicznych działaniach. On ciągle próbuje, sprawdza, nie jest ustabilizowany. To dla nas trudna postać, bo musimy zmieniać jego tryb życia, wymyślać dla niego kolejne wyzwania.

Jaki zgotowaliście los Przemkowi w nowym sezonie serialu?


- Przede wszystkim jeszcze nie wie, że Ola (Anna Karczmarczyk - przyp. aut.) zaszła z nim w ciążę i że w niedalekiej przyszłości zostanie ojcem. W ich życiu dużo zamieszania wprowadzi Klaudia (Julia Wyszyńska - przyp. aut.), która potwierdzi, że jest postacią skomplikowaną. Kocha się potajemnie w Konicy (Robert Koszucki - przyp. aut.) i będzie o niego walczyć, ale dużo energii poświęci także Oli. Jej nadopiekuńczość stanie się chorobliwa, będzie szkodzić, a nie pomagać. To nie jest zdrowe dla dwojga ludzi, którzy próbują się do siebie zbliżyć, gdy z boku jest ktoś trzeci. Tym bardziej, że związek Oli i Przemka będzie narażony na różne zawirowania. Pojawi się inna kobieta, mężczyzna z przeszłości.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Krakowiak-Kondracka | Na dobre i na złe | seriale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje