Reklama

Motyw

Ocena
serialu
6,2
Niezły
Ocen: 263
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Szadź": Maciej Stuhr martwi się o ojca, ale jest dobrej myśli...

„Tato powoli dochodzi do siebie” - stwierdził Maciej Stuhr, czyli Piotr Wolnicki z serialu „Szadź”, komentując niepokojące doniesienia o tym, że jego ojciec – wybitny aktor Jerzy Stuhr – w nocy z niedzieli na poniedziałek trafił do szpitala z podejrzeniem wylewu.

Maciej Stuhr zawsze bardzo ciepło mówi w wywiadach o swym ojcu i nie kryje, że Jerzy Stuhr jest dla niego wielkim autorytetem i jako człowiek, i jako aktor.

Reklama

Odziedziczył po swym sławnym tacie talent i nazwisko, które - jak twierdzi - kiedyś, gdy stał u progu kariery - było... przekleństwem.

"Potwornie mnie denerwowało, kiedy w różnych miejscach i od różnych ludzi słyszałem, czego to mi ojciec nie załatwił. Niektórzy twierdzili nawet, że załatwił mi wszystko" - wspominał Maciej Stuhr w wywiadzie, a zapytany wprost, czy znane nazwisko rzeczywiście mu nie pomogło, przyznał, że chyba jednak było mu dzięki niemu łatwiej zaistnieć.

"Na pewno z takim nazwiskiem łatwiej zainteresować sobą ludzi, zwrócić na siebie uwagę. Trzeba jednak później udowodnić, że ma się jeszcze coś oprócz nazwiska, bo ono nie wystarczy, by utrzymać się w zawodzie. Widzowie bardzo lubią porównywać aktorów, zwłaszcza tych spokrewnionych ze sobą. Nie ma sensu zżymać się z tego powodu, bo porównań i tak nie da się uniknąć. Trzeba robić swoje. Ja robię swoje i cieszę się, że ludzie od dawna dostrzegają we mnie Macieja Stuhra, a nie tylko syna Jerzego Stuhra" - mówi.

Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje