Reklama

Mental

Ocena
serialu
7,8
Dobry
Ocen: 22
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Mental": Michał Czernecki pokonał depresję i wspomina ją jak zły sen

Michał Czernecki, którego możemy oglądać w nowym serialu Polsat Box Go "Mental", traktującym o problemach psychicznych wśród młodzieży, z autopsji zna temat depresji wieku młodzieńczego. Choć szczęśliwie udało mu się pokonać własne demony, nie kryje, że w przeszłości doprowadziły go one do dwóch prób samobójczych. Skoro przeżył, czuje się zobowiązany dzielić tym doświadczeniem z innymi.

Obecnie oglądamy cię w serialu "Mental" w reżyserii Kordiana Kądzieli, emitowanym w Polsat Box Go. Kogo w nim grasz?

Michał Czernecki: - Ojca Koguta (Kacper Olszewski), jednego z bohaterów tej historii, jako że rzecz dotyczy środowiska ludzi młodych, uwikłanych w poważne problemy osobiste. Rodzica toksycznego, dysfunkcyjnego, uosobienie wszelakiego zła, którym emanuje w kontakcie ze światem i działa destrukcyjnie na własne dziecko. Postać ta, zarysowana w sposób jednoznacznie negatywny, pełni tu jedynie funkcję pomocniczą. Zasadniczy przekaz tej produkcji dotyczy problemów psychicznych i depresji występującej wśród młodzieży, jej przyczyn, przejawów i sposobów, w jaki można jej przeciwdziałać.

Reklama

Jak sobie z tym zadaniem poradzili na planie odtwórcy głównych ról?

- Rewelacyjnie! Muszę przyznać, że byłem pełen uznania dla czwórki młodych odtwórców głównych ról - Martyny Byczkowskiej, Sandry Drzymalskiej, Mateusza Górskiego i mojego serialowego syna, Kacpra Olszewskiego. Z ogromnym  taktem i wyczuciem podeszli do tak delikatnych i trudnych spraw, jakimi są cierpienia ludzkiej duszy, z wielką odpowiedzialnością potrafili wczuć się w tę misterną materię, zobrazować ją w sposób bardzo wiarygodny. Zagrali dojrzale, z użyciem oszczędnych środków i dużym ładunkiem emocji. W serialu wystąpiło też wielu młodych statystów, w tym moi dwaj synowie, Franek (17 l.) i Piotrek (15 l.), obaj poruszeni mocno tym przedsięwzięciem, w które wszyscy na planie włożyli dużo serca i które poraża prawdą i mocą wyrazu.

Serial jest polską wersją fińskiego pierwowzoru, zatytułowanego "Sekasin". Czy różni się od oryginału?

- O tak, i to znacznie! Kordian Kądziela, reżyser, a zarazem autor jej scenariusza, oparł się na oryginalnej fabule, niemal jej nie zmieniając, ale osadził ją w typowym dla Polski klimacie, charakterystycznych wnętrzach, strojach, gadżetach, dostosował do realiów panujących w naszym kraju. W tym, co widzimy na ekranie, czuć, że to się dzieje tu i teraz, niemalże po sąsiedzku, że taka historia mogła zdarzyć się w każdym polskim domu, szkole czy szpitalu. I to jest duży walor tej opowieści. Kolejnym jest humor, którym twórca polskiej wersji "Mentala" szafuje znacznie śmielej i obficiej, niż to jest w oryginale. Myślę, że to doskonały zabieg, by odciążyć ten, z natury rzeczy, mocno przygnębiający temat, jakim są schorzenia psychiczne młodych ludzi, dodać mu trochę lekkości, świeżości, sprawić, by - jak to w życiu - sprawy ciężkiego kalibru mieszały się z sytuacjami zabawnymi. Dzięki temu serial ma szansę trafić do szerszego grona odbiorców, a o to właśnie tu chodzi.

Mamy zatem do czynienia z tzw. projektem misyjnym?

- Jak najbardziej tak. Założeniem serialu jest rzucić światło na to, co do tej pory było cieniem. Żyjemy w kulcie sukcesu, młodości, bogactwa, mody, urody - to są wartości propagowane przez media, którymi karmi się świat. Tymczasem wielu ludzi, zwłaszcza młodych, cierpi na samotność, niedowartościowanie, brak akceptacji zewnętrznej i walkę z własnymi, wewnętrznymi demonami. To o  nich i dla nich adresowany jest ten serial. Jego celem jest sprowokowanie szerszej dyskusji - w domach, szkołach, pośród rówieśników. Uświadomienie często pogubionym i tracącym nadzieję na jakąkolwiek pomoc i zrozumienie, że nie są sami, że wokół pełno jest ludzi, którzy mogą i chcą podać im dłoń, wysłuchać, wesprzeć. W tym celu  na końcu każdego odcinka naszego serialu wyświetla się numer telefonu zaufania, którego wykręcenie nie kosztuje nic, a może uratować ludzkie życie.

Temat depresji wieku młodzieńczego znasz z autopsji, nie jest bowiem tajemnicą, że zmagałeś się z nią przed laty. Co do niej doprowadziło?

- To prawda, ciężko mi dziś o tym mówić, szczęśliwie udało mi się z wyjść z takich stanów obronną ręką i wspominać je jak zły sen. Z drugiej strony nie ukrywam tej swojej przeszłości przed światem, mało tego - kilka lat temu wydałem autobiograficzną książkę, wywiad-rzekę, który przeprowadziła ze mną dziennikarka Monika Sobień, zatytułowaną "Wybrałem życie", gdzie opowiadam swoją historię ze szczegółami.

Co powodowało te twoje depresyjne nastroje w młodości? Dom rodzinny, traumatyczne przeżycia?

- Trudno powiedzieć. Wychowywałem się w zwykłej rodzinie, byłem najmłodszy w domu, mam siostrę starszą o siedem lat. Mieszkaliśmy w Sosnowcu, ojciec pracował w hucie, mama  jako księgowa. Kiedy miałem kilkanaście lat, mój tato zmarł. To i wiele innych składowych złożyło się na to, że tamten czas nie należał do łatwych, nie radziłem sobie najlepiej, co doprowadziło nawet do dwóch prób samobójczych.

Dlaczego zdecydowałeś się o tym opowiadać na forum publicznym?

- Czuję się w pewien sposób zobowiązany dzielić tym doświadczeniem z innymi, skoro przeżyłem. Nieraz człowiekowi wydaje się, że nie ma wyjścia, że zabrnął w ślepą uliczkę. Jednak nader często okazuje się, że za zakrętem jest całkiem nowa szansa, nowe życie. Wystarczy tylko uwierzyć w to, chcieć powstać, zawalczyć o siebie.

Pytanie tylko - jak?

- Mnie bardzo pomogli w tym ludzie, których spotkałem gdzieś po drodze. A potem studia aktorskie. choć trafiłem na nie  okrężną drogą. Najpierw poszedłem na kulturoznawstwo, dopiero potem zorientowałem się, co tak naprawdę chcę w życiu robić. Aktorstwo otworzyło mnie też na ludzi, nauczyło nazywać emocje, wyrażać je.

Znamienne jest to, że ożeniłeś się z... psychologiem. Profesja żony Magdaleny miała wpływ na twoją kondycję psychiczną?

- Na pewno nie była bez znaczenia. Choć ani Magda, jako psycholog, nie prowadzi terapii w domu, ani ja, aktor, w nim nie gram. Wspieramy się nawzajem i - mimo wielu potknięć, nieuchronnych błędów, zranień i porażek - uczymy się bycia w związku i bycia rodzicami. To jest fascynująca wspólna przygoda i nie zamieniłbym jej na nic innego. Dobrze mi w tym życiu, które razem stworzyliśmy.

Czy możesz dziś powiedzieć o sobie, że jesteś człowiekiem spełnionym, szczęśliwym?

- Zdecydowanie tak. Powiodło mi się i na gruncie zawodowym, i na prywatnym, choć to, że tak się stanie, nie było wcale takie oczywiste. Kiedy czytałem po raz pierwszy scenariusz "Mentala", pomyślałem sobie, że jest to historia uniwersalna, bo czasy się zmieniają, ale problemy młodych ludzi pozostają wciąż te same. I tak jak niegdyś ja zmagałem się ze sobą i ze światem, tak dziś walkę tę toczą zarówno bohaterowie tego serialu, jak i wielu spośród tych, którzy śledzić ją mogą, oglądając go na ekranie. Zapewniam ich, że zawsze można wybrać drogę w stronę jasności - i życzę, by w tę stronę zawsze podążali. A kiedy się zgubią - żeby z miłością i wyrozumiałością dla siebie samych spokojnie na nią wracali.

Rozmawiała: Anna Marciniak

Więcej o akcji przeczytacie na stronie Mental.interia.pl

Wszystkie odcinki serialu "Mental" do obejrzenia w Polsat Box Go!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL