Reklama

Majka

Ocena
serialu
6,9
Niezły
Ocen: 1419
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wiktor zrobi striptiz!

Andrzej Deskur, gwiazda serialu "Majka" i zarazem uczestnik 12. edycji "Tańca z Gwiazdami", szykuje się do nagiej roli. Sprawdź, o co chodzi?

- Czy od razu przyjąłeś propozycję udziału w "Tańcu z Gwiazdami"?

Reklama

- Musiałem to najpierw przemyśleć. Mając na względzie mój występ w "Jak Oni śpiewają", gdy odpadłem już w pierwszym odcinku, zacząłem się zastanawiać, czy jestem aktorem, który może wzbudzić sympatię widzów i w ten sposób zyskać ich SMS-owe poparcie. Po dłuższej analizie doszedłem do wniosku, że skoro otrzymałem taką propozycję, szkoda byłoby z niej nie skorzystać. A czy publiczność nagrodzi mnie oddanym na moją osobę głosem? Nie wiem, to przecież ode mnie nie zależy. Osobiście uwielbiam tańczyć. Na imprezach nie podpieram ścian. Dlaczego by więc nie powygłupiać się trochę i nie pobawić na wizji?

- Stresujesz się swoimi popisami na parkiecie "TzG"?

- Widziałaś mnie podczas pokazu prasowego. Lepiej ty mi powiedz, jakie jest twoje wrażenie na ten temat.

- Na moje oko wyglądałeś tak, jakby taniec sprawiał Ci mnóstwo frajdy.

- No to udało mi się trochę Ciebie oszukać. Jasne, że się stresuję, ale staram się tego po sobie nie pokazywać. Zdenerwowanie w moim przypadku wydaje mi się całkowicie uzasadnione - daleko mi do profesjonalizmu mojej partnerki (Katarzyna Krupa - przyp. red.), dlatego na parkiecie nie czuję się pewnie. Poza tym okoliczności, które temu towarzyszą, są mi zupełnie obce. Muszę się odnaleźć w świetle reflektorów i przy brzmiącej głośno muzyce. Nie robię sobie przy tym złudzeń - w ciągu kilku miesięcy nie nauczę się tak tańczyć, by móc sprostać wymaganiom partnerki, trenującej taniec kilkanaście lat.

- Jak współpracuje Ci się z Katarzyną Krupą?

- Fantastycznie! Kontakt z profesjonalistką w kwestii tańca jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Dzięki Kasi mogę popracować nad własnym ciałem i stać się bardziej świadomy swoich ruchów. Po każdym treningu czuję się zmęczony, spocony, ale przy tym także szczęśliwy. Na co dzień nie mam możliwości, aby uprawiać sporty, ponieważ jestem bardzo zajęty. Oprócz "Majki" gram w teatrach w Warszawie i Krakowie. Jedyny sport, obecny w moim życiu, to szybki bieg na przystanek autobusowy.

- No właśnie, jak udaje Ci się pogodzić dotychczasowe obowiązki z udziałem w show?

- Treningi zacząłem w sierpniu. Ponieważ równolegle do nich miałem zdjęcia do "Majki", udało mi się tak wszystko pozałatwiać, aby ćwiczyć w Krakowie. Dużo zawdzięczam osobom, które ustalały mój grafik - zarówno z "Majki", jak i "TzG". Także i ja miałem w tym swój udział. Kursując pociągiem z miasta do miasta, wykorzystywałem czas, aby ustalić wszystkie terminy. Czasami dzieje się tak, że w jednym dniu muszę znaleźć się i w Krakowie, i w Warszawie. Dlatego niezbędny jest dobry plan. Znajomi przezywają mnie cyborgiem. Może coś w tym jest? Ale żarty na bok - moim zdaniem nie ma nic piękniejszego niż dająca satysfakcję praca.

- Z pewnością, ale oprócz niej masz dom i rodzinę. Żona i córki nie narzekają, że tyle pracujesz?

- Chyba się do tego już przyzwyczaiły. W moim zawodzie miewam okresy mniej lub bardziej intensywne, więc to się u mnie stale zmienia. Ostatnio faktycznie mam sporo pracy. Zdarza się, że na krakowski plan "Majki" jeżdżę trzy razy w tygodniu. Poza tym niedawno wróciłem z Francji, gdzie grałem w spektaklu "Wenus w futrze". Oczywiście jest mi przykro, że nie uczestniczę aktywnie w życiu rodziny i nie obserwuję, jak rosną moje dzieci. Tak się, niestety, współcześnie dzieje, że trzeba pracować, aby z czegoś żyć.

- Miałeś już kryzysowy moment, gdy chciałeś wszystko rzucić i uciec daleko od tańca i codziennych treningów?

- Średnio co dwa tygodnie dopada mnie tak duże zmęczenie, że nie mam już na nic energii. Ale wystarczy, że pokonam ten spadek formy, a wszystko wraca do normy, to znaczy - znowu chce mi się działać i czuję w sobie niewyczerpalne pokłady siły. Myślę, że pojawiają się u mnie takie momenty kryzysowe, bo - jak mówiłem już wcześniej - tańcząc, nie zrezygnowałem ze swoich innych zawodowych zobowiązań.

- Jak zatem pokonujesz kryzys?

- Staram się odpoczywać w każdym możliwym miejscu. Śpię lub relaksuję się w pociągu, a także podczas przerw między ujęciami na planie "Majki". Poza tym wzmacniam organizm przez zażywanie witamin.

- W tańcu niejednokrotnie trzeba wyzwolić w sobie demona seksu. Jesteś gotowy na tego typu wyzwanie?

- Nie zastanawiałem się nad tym. O wiele większą uwagę przykładam ostatnio do przygotowań do spektaklu w krakowskim Teatrze Stu pt. "Kogut w rosole", będącym nową odsłoną kinowego hitu "Goło i wesoło". Na scenie pojawię się bez ubrania. Tutaj dopiero będę musiał wykrzesać z siebie całe mnóstwo seksapilu (śmiech).

Rozmawiała: Dobrawa Adamska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje