Reklama

Majka

Ocena
serialu
6,9
Niezły
Ocen: 1419
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Czarny charakter też ma zalety

Mroczny, uzależniony od hazardu, uwielbia pieniądze i intrygi. Czy architekt Wiktor Olszewski, którego Andrzej Deskur gra w serialu "Majka", ma szansę stać się dobrym człowiekiem?

Po długiej przerwie wraca na mały ekran rolą diabolicznego architekta w serialu "Majka". Dzięki temu Andrzej Deskur ma okazję spędzić trochę czasu w rodzinnym Krakowie.

Reklama

"Spędziłem w tym mieście ponad 30 lat. Tu zdawałem maturę i byłem w szkole teatralnej. W Krakowie mam też całkiem dużą rodzinę oraz najlepszych kumpli i przyjaciół. Tymczasem od czterech lat mieszkam w Warszawie. Teraz to ona jest moim miastem. Kraków w tej chwili kojarzy mi się głównie z pracą oraz - całkiem dobrą - zabawą. Chwilowo niech tak pozostanie" - wyznaje artysta.

W "Majce", tak jak kiedyś w "Na Wspólnej", aktor wciela się w mężczyznę o dosyć mrocznym usposobieniu.

"Być może Wiktor Olszewski jest mroczny. Ale za to, jaki ciekawy z niego gość! Jest zdolnym, pomysłowym architektem. To niestety jednocześnie najsłabsze ogniwo w zespole, składającym się z samych znakomitości" - twierdzi Deskur.

I dodaje: "Jego słabości, problemy prywatne oraz intrygi, powodują, że często nie radzi sobie z obowiązkami zawodowymi. Jest nielojalny wobec swego szefa i zarazem krewnego. Co więcej, jest uzależniony od hazardu, a to wpędza go w olbrzymie tarapaty finansowe. Rosną długi i frustracja" - zdradza artysta.

Gwiazdor niejako przyzwyczaił się już do tego, że obsadzany jest w takich rolach.

"Są ciekawsze do grania. Jest w nich jakaś walka. Znam wielu aktorów, którzy grają role negatywne, a potrafili przełamać ten wizerunek. Mnie się to nie udało, ale mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele pozytywnych ról i że... widzowie poznają mnie z innej strony. Przede wszystkim jednak zależy mi na tym, żeby widzowie cenili mnie jako aktora" - przekonuje.

Artyści często bronią negatywnych bohaterów i podobnie jest z Deskurem.

"Będę się starał, żeby widzowie nie skreślili Wiktora. Nie uważam, że jest to czarny charakter w dosłownym tego słowa znaczeniu - a więc ktoś do szpiku kości zepsuty, wredny i paskudny. Powiedziałbym raczej, że to po prostu słaby człowiek postawiony w sytuacji, która trochę go przerosła. Bardzo potrzebuje miłości i akceptacji. Proszę, może być nawet wzruszający!" - kończy aktor.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje