Reklama

Lie to me

Magia kłamstwa

Ocena
serialu
7
Dobry
Ocen: 114
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Gdyby wszyscy mówili prawdę...

O tym, co by było gdyby wszyscy mówili prawdę i jak serial "Magia kłamstwa" zmienił jego postrzeganie innych ludzi, opowiada jedna z gwiazd tego serialu - Brendan Hines, czyli serialowy Will Loker.

Serial „Magia kłamstwa” to dramat zainspirowany odkryciami naukowymi psychologa dr Paula Ekmana, który specjalizuje się w odczytywaniu znaczenia emocji oraz znaczenia mikroekspresji pojawiających się na ludzkiej twarzy, w gestach i głosie, by ujawnić prawdę i kłamstwa podczas śledztw w sprawach kryminalnych. Głównym bohaterem serii jest dr Cal Lightman. Jest on szefem grupy ekspertów z The Lightman Group, której pracownicy pomagają FBI, agencjom rządowym i lokalnej policji w najtrudniejszych sprawach. Nasz dzisiejszy bohater - Eli Loker, grany właśnie przez Brendana Hinesa, to główny analityk grupyi. Loker czuje się tak nieswojo z ludzką tendencją do kłamstwa, że zdecydował się praktykować coś co określa jako „radykalna uczciwość”.

Reklama

Jak byś scharakteryzował ten serial?

- Cóż, jest to serial kryminalny. Prowadzimy w nim dochodzenia, ale robimy to w nieco odmienny sposób niż w innych serialach tego typu. Rozmawiamy z ludźmi, albo analizujemy ich rozmowy i próbujemy dostrzec kiedy ich mimika, w najdrobniejszym szczególe, łącznie z mikro ruchami mięśni twarzy przeczy słowom wypowiadanym przez te osoby.

- Takie są nasze wskazówki, zamiast szukać zakrwawionych noży, dowodów ukrytych gdzieś na dnie szafy i tym podobnych rzeczy, my wpatrujemy się uważnie w ludzkie twarze i mowę ciała, aby dostrzec czy te nie przeczą wypowiadanym słowom. Jeśli tak jest, możemy zakwestionować zeznania, przycisnąć mocniej i dowiedzieć się prawdy, a także zrozumieć czemu ludzie kłamią i kiedy to czynią. Tak właśnie prowadzimy nasze dochodzenia.

Co takiego sprawiło, że od początku chciałeś zaangażować się w realizację tego scenariusza?

- Ta wolność, którą dysponuje bohater, możliwość powiedzenia wszystkiego co ma na myśli. To powód wykonywania zawodu aktora, tak myślę. Chodzi o to, że ludzie zawsze chcieliby powiedzieć coś, czego powiedzieć nie mogą, żałują, że nie mogą, ale nigdy nie mają szansy tego zmienić. Dlatego fajnie jest zagrać kogoś, kto wali prosto z mostu, bez względu na to co myśli.

- To naprawdę świetna zabawa, a poza tym, ta rola jest o wiele głębsza niż role, o których czytałem wcześniej czy nawet niż role, które wcześniej grałem. Ma wiele poziomów. Ten gość jest świetny w tym co robi, pracuje z ludźmi, którzy są równie dobrzy w swojej pracy, mimo to dużo się między nimi wszystkimi dzieje.

- Rozumieją się dzięki temu czym się zajmują, dzięki temu co widzą, co potrafią dostrzec, i dzięki temu czego doświadczali. Myślę, że oni wszyscy są sobie bardzo bliscy, i to bardzo mi się podoba, bo już czytając scenariusz wiedziałem, że będziesz miał możliwość współpracowania z wieloma aktorami i prowadzenia z nimi różnych fajnych naukowych, objaśniających dyskusji. Oczywiście są też momenty ukazujące, jak ciężko pracują, i że swoją pracę zabierają do domu, bo takiej pracy nie da się zostawić w biurze.

- Po prostu jak zaczniesz dostrzegać pewne rzeczy, zostają ci one w głowie i nie potrafisz już patrzeć inaczej. To mnie fascynuje, cała dynamika między bohaterami. No, to nieco długie wyjaśnienie tego co mnie zainteresowało w tej roli.

Czy intryguje cię szczerość twojego bohatera?

- Uwielbiam te niezręczne momenty! Uwielbiam kiedy ten gość wali prosto z mostu. Rzucasz coś od niechcenia, a to ląduje z hukiem i wszyscy wokół patrzą po sobie pytając "Co to za gość? Kto go zaprosił?".

- Fajnie się to gra. Lubię grać te sceny, w których sprawiam, że wszyscy czują się niekomfortowo, zwłaszcza dlatego, że w prawdziwym życiu staramy się za wszelką cenę unikać takich sytuacji, a on jest tym, który się nie krępuje, nieważne czy ktoś go pyta o zdanie czy nie, on to po prostu powie. Trochę się z nim identyfikuję, ale nie szukam w życiu konfrontacji aż tak jak on, to nie w moim stylu. Zostawiam swoje zdanie dla siebie.

W kwestii waszej sporej ekipy, to jak się pracuję z taką grupą?

- Świetnie! Mamy szczęście bo naprawdę bardzo się lubimy, wiem, że często się tak tylko mówi, ale w naszym przypadku to prawda. Lubimy po prostu wpadać do siebie i spędzać ze sobą czas. Bardzo się wspieramy, to bardzo pomaga, zwłaszcza ze strony Tima, który jest już bardzo doświadczony w tej branży, mimo że nie w kwestii telewizji, to Kelli już długo się tym zajmuje, nagrała wiele odcinków Kancelarii Adwokackiej, czy innych produkcji, więc ma duże doświadczenie telewizyjne. Tim za to ma doświadczenie we wszystkim innym.

- Dlatego Monica i ja obserwując ich, chłoniemy co się da, zwłaszcza, że są tak utalentowani i zabawni. Tim lubi się wydurniać, dlatego atmosfera jest bardzo na luzie. Jeśli chodzi o relacje bohaterów - pracują bardzo dużo razem i chcemy żeby było to widać.

- Myślę, że nasze dobre relacje w tym pomagają, widać je na ekranie. W sumie to rzadko gramy scenę całą czwórką, ale co jakiś czas jesteśmy wszyscy razem, i nawet jeśli jest to króciutka scena, na trzy wersy tekstu, to nakręcenie jej zajmuje nam półtorej godziny, bo za bardzo się wygłupiamy.

Co takiego sprawia, że widzowie tak szybko zainteresowali się tym serialem?

- To chyba dlatego, że każdy może się utożsamiać z jego bohaterami, przeczuwałem od początku, że serial się spodoba. Jeśli udało nam się zainteresować nim tylu ludzi to na pewno dlatego, że odnoszą jego treść do własnego życia. To serial kryminalny, coś w tym rodzaju, ale tematy które w nim poruszamy, są bliskie wszystkim na co dzień. Jesteśmy okłamywani pięć do dziesięciu razy dziennie, czy jesteśmy tego świadomi czy nie. Okłamują nas przyjaciele, rodzina i ludzie, których nawet nie znamy, a którzy są odpowiedzialni za decyzje dotyczące naszego życia.

- Przy decyzjach politycznych, zawodowych, wszędzie kłamstwa. Dlatego uważam, że możliwość posiadania takiej tajnej broni, czyli umiejętności rozszyfrowania ludzkiej mimiki i zachowań jest dla wielu ludzi bardzo kusząca. Twarze, które pokazujemy w serialu to kolejna rzecz, która bardzo podoba się naszym widzom. Gdy pokazujemy autentycznych, normalnych ludzi i ich mimikę to widać, że nie uciekniemy od czytania twarzy. Naprawdę coś w tym jest.

- Nie możemy w prawdzie wskazać na kogoś i oznajmić; "Ten facet nie mówi prawdy, na sto procent kłamie", ale możemy na podstawie tego co robi stwierdzić; "Nawet jeśli nie kłamie, to odczuwa typowe przy kłamstwie emocje. Ten wstyd, albo wstręt". Wszyscy to robimy. Wszyscy robimy to w ten sam sposób, co jest fascynujące, a zarazem trochę straszne, zwłaszcza kiedy zdasz sobie sprawę, że kimkolwiek jesteś, pewnych rzeczy nie ukryjesz. Tak więc, nie wiem, czy to wystarczająco zwięzłe?

Dowiedz się więcej na temat: Magia kłamstwa | Brendan Hines

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje