Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 364387
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Uchyla rąbka tajemnicy

Kacper Kuszewski zdradza czy zostanie w "M jak miłość", dlaczego lubi gotować oraz jak spędzi wakacje.

Podobno odchodzi pan z serialu "M jak miłość". To prawda?

- Takie plotki pojawiają się co jakiś czas już od kilku lat. Nie mam pojęcia, kto je wymyśla i dlaczego. Za każdym razem muszę cierpliwie je dementować, więc zrobię to jeszcze raz: nie odchodzę z serialu, wręcz przeciwnie! Gram teraz więcej scen niż zwykle.

Reklama

Czy może pan uchylić rąbka tajemnicy, co czeka Marka Mostowiaka po wakacjach?

- W jego życiu będzie się wiele działo i to zarówno w sferze osobistej jak i zawodowej. Marek będzie się starał uruchomić nowy biznes. W związku z tym wokół niego pojawią się nowi bohaterowie, grani przez znakomitych aktorów. Bardzo się z tego cieszę.

Czy nie brakuje panu w pracy towarzystwa Małgorzaty Kożuchowskiej?

- Na początku bardzo mi jej brakowało. Spędziliśmy przecież na planie setki godzin. Ale wiem, że Małgosia spełnia się zawodowo, jest zadowolona z nowych wyzwań. Musiałem przywyknąć do jej braku, pojawiły się nowe postaci, nowi aktorzy. Cóż, życie idzie dalej.

Ostatnio można pana też oglądać w telewizji śniadaniowej w roli kucharza. Skąd ta pasja?

- Nie nazwałbym tego wielką pasją, to raczej hobby. Zawsze interesowały mnie nietypowe połączenia smaków i przyznam, że lubię eksperymentować z takimi rzeczami. Nie jestem ekspertem kulinarnym, ale dostałem propozycję gotowania w 'Dzień Dobry TVN' i będę tam się czasami pojawiać. Co z tego wyniknie - zobaczymy.

Jakie ma pan plany na wakacje? Praca czy leniuchowanie?

- Zdecydowanie praca. Aktualnie, wraz z grupą teatralną 'Pieśń Kozła' z Wrocławia, przygotowujemy spektakl na festiwal, który odbędzie się w sierpniu Edynburgu. To jeden z największych i najważniejszych festiwali teatralnych na świecie. Przez trzy tygodnie będziemy tam grać nasze przedstawienie. A od września wracam już na plan 'M jak miłość'.

Wśród dziennikarzy ma pan opinię osoby wyjątkowo miłej i sympatycznej. Czy to cecha nabyta czy wrodzona?

- Chyba pół na pół. Myślę, że dużo zależy to od obyczajów wyniesionych z domu. Mnie uczono traktować innych uprzejmie i życzliwie. Poza tym lubię być miły dla ludzi, bo wtedy oni na ogół są mili dla mnie. I jest fajnie. Po prostu.

Z Kacprem Kuszewskim rozmawiała Marzena Juraczko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje