Reklama

Teresa Lipowska jest wciąż aktywna po 80-tce. I nie planuje odpoczywać!

Jak większość artystów, dostaje skromną emeryturę, ale nie narzeka. Wciąż jest aktywna zawodowo i choć skończyła w tym roku 83 lata, zawstydza formą wiele młodszych koleżanek po fachu!

"Oczywiście, można dyskutować nad tym, czy jest to emerytura wysoka, czy niska, po 60 latach pracy te 2200, a 2000 złotych na rękę. Uważam, że to jest taka średnia emerytura, bo bywają gorsze. (...) Gdybym nie miała takiego wielkiego szczęścia, a w moim wieku to jest wyjątkowe szczęście, że trafiłam na serial, który mi, że tak powiem, uzupełnia tę emeryturę co miesiąc, i mogę sobie pozwolić na parę rzeczy, to byłoby bardzo cieniutko - powiedziała Teresa Lipowska w rozmowie z "Super Expressem".

Aktorka, w przeciwieństwie do sporego grona artystów, nie narzeka jednak na ciężki los, a sprawy bierze w swoje ręce.

Reklama

Na pytanie, czy po 20 latach będzie miała zamiar rozstać się z serialem odpowiedziała: "Ależ skąd. Póki tylko będę mogła tam być... Zresztą ‘M jak miłość’ bez Grabiny nie może żyć. Wszyscy mówią, że bez Barbary i jej rodziny nie ma 'M jak miłość'" (...)".

4 listopada 2020 mija 20 lat od premiery "M jak miłość". Sercem serialu od samego początku byli Barbara oraz Lucjan Mostowiakowie. Ich dzieci, wnuki oraz przyjaciele rodziny zawsze mogli liczyć na wsparcie seniorów. 

Po śmierci Witolda Pyrkosza rolę dobrego ducha rodziny w całości przejęła Teresa Lipowska. Aktorka często podkreśla, że plan serialu jest niczym jej drugi dom, a swoją serialową rodzinę otacza babciną opieką. Zdradziła kiedyś, że przyjaźni się ze wszystkimi serialowymi "wnukami".

"Jestem w przyjaźni z dziewczynami, które rosły na moich oczach (...) Przyjaźnię się też z Mateuszem. Gdy pojawił się na planie miał cztery miesiące. Kiedy przychodzi na plan całuje mnie, jest bardzo serdeczny. Nie mówiąc już o braciach Rafale i Marcinie Mroczkach. Przyszli na mój jubileusz, choć Marcin miał złamaną nogę. Stwierdził: Pani Tereniu, przyszedłbym nawet, gdybym miał złamane obie nogi!" - mówiła w rozmowie z "Echem Dnia".

Chociaż w Barbarę Mostowiak wciela się już od dwóch dekad, to do każdej sceny przygotowuje się z wielką energią oraz dużymi emocjami. W rozmowie z Interią opowiedziała o trudnych chwilach na planie. 

"Najtrudniejsze sceny były po śmierci Witolda Pyrkosza. Kiedy umarł ten mój mąż filmowy i byliśmy prawie 20 lat związani. Wszystko, co się z nim wiązało i o czym musiałam powiedzieć przypominając sobie jego, a zwłaszcza taki list, który w sadzie czytam, który napisał przed śmiercią, to chyba była trochę moja prywatna rozpacz. Nie byłam w stanie tego tylko zagrać" - przyznała aktorka. 

Na razie nie planuje emerytury, ale wie już, gdzie będzie spędzała ostatnie dni życia. Lipowska wybrała Dom Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, ponieważ od wielu lat jest jego ambasadorką. 

"Miejsce jest fantastyczne, cudowne. Jeżeli, nie daj Boże, mi się zdarzy, że będę jakaś niepełnosprawna, to na pewno starość będę spędzała tutaj..." - zdradziła "Super Expressowi" aktorka.

 


swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje