M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 311631
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Polowanie na ciuch - gwiazdy w lumpeksach

Nie tylko zwykli śmiertelnicy, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, ubierają się w szmateksach. Używane ciuchy kupują także gwiazdy polskich seriali. Wiele aktorek twierdzi, że w second handach udaje im się znaleźć rzeczy oryginalne i niepowtarzalne. Takie, jakich nie można kupić nawet w najdroższych butikach.

Małgorzata Kożuchowska ("M jak miłość", "Nowa")

Reklama

Znam kilka dobrych, sprawdzonych adresów second handów w Polsce i za granicą. Oczywiście nasze ciuchlandy są znacznie uboższe, jeśli chodzi o wybór. W Londynie czy Barcelonie to jest dopiero uczta! Można tam znaleźć coś naprawdę oryginalnego, za niską cenę i praktycznie nie znoszonego. Najbardziej lubię kupować dodatki: fikuśne czapeczki, markowe paski czy torebki, piękne szale i apaszki. Często taki drobiazg sprawia, że cała kreacja nabiera powtarzalności.

Agnieszka Włodarczyk ("Plebania", "Pierwsza miłość")

Kilka razy odwiedziłam warszawskie lumpeksy za namową mojej przyjaciółki Joanny, która jest kostiumografem na planie "Plebanii". Potrzebowała jakieś ubrania do serialu i wyciągnęła mnie na polowanie na ciuch. Ale do tego trzeba mieć talent, którego ja, niestety, nie mam. Wolę wejść do dobrego butiku i kupić sobie od razu gotową bluzkę czy spodnie. To jest znacznie wygodniejsze i nie trzeba tracić godzin na buszowanie w stertach szmat. Zakupy najczęściej robię za granicą: w Hiszpanii albo we Włoszech, przy okazji urlopu.

Izabela Trojanowska ("Klan")

Zdarza mi się zaglądać do second handów, ale tylko w Polsce (w Berlinie oferują w nich z reguły ciuchy z poprzednich kolekcji i końcówki serii, czyli kreacje absolutnie demode) i nigdy po to, by coś kupić. Traktuję je raczej jak... muzeum sztuki, gdzie mogę podpatrzeć, jak wyglądały oryginalne ubrania na przykład z lat 50. lub 60., co było wtedy na fali, jakie tkaniny i fasony, itd. Przydaje mi się to zwłaszcza, jeśli szukam inspiracji do zaprojektowania dla siebie jakiejś niepowtarzalnej, jedynej w swoim rodzaju kreacji. Wiem, że wiele aktorek wybiera się na takie polowania na ciuch, i to z całkiem niezłym skutkiem. Potrafią znaleźć w stertach szmat prawdziwe perełki, takie jak jedwabne apaszki od Hermesa czy żakieciki Chanel. Niestety, ja, po pierwsze, nie mam czasu na takie poszukiwania, a po drugie, nie wyobrażam sobie założyć znoszonego ciucha. Przed wejściem do second handów powstrzymuje mnie także... zapach, jaki tam się roztacza. Od razu mnie mdli.

Aleksandra Nieśpielak ("Barwy szczęścia", "Klub Szalonych Dziewic")

Mam wiele przyjaciółek, które posiadają dar wypatrywania całkiem oryginalnych rzeczy w second handach. Ja nigdy tam nie zaglądam ani w Polsce, ani przy okazji wyjazdu za granicę. Po prostu lubię kupować nowe, markowe ubrania w dobrych sklepach. Często robię zakupy w Londynie czy Mediolanie. Dzięki temu mam pewność, że nie spotkam innej kobiety, która będzie tak samo ubrana. Choć wiem, że second handy za granicą są nieporównywalnie lepsze pod względem asortymentu niż nasze, jakoś nigdy się nie skusiłam, by tam zajrzeć.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje