M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 326216
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Moda na paroda - jak kpić z seriali

W tym tekście zajmiemy się wesołą, co nie znaczy, że zawsze śmieszną (to zresztą kwestia gustu), twórczością parodystów seriali telewizyjnych. Ten temat to studnia bez dna...

Czy zdarza się wam spędzać czas, poddając kolejne godziny wolnego czasu bezsensownemu recyklingowi w trakcie przeglądania w sieci: "głupich obrazków", "zaje-fajnych filmików", "o-kurde-weź-obczaj-typa linków"? Jeżeli tak, znajdziecie w poniższym tekście rzeczy być może wam znane. Jednak - z powodu ogromu niepotrzebnych informacji, jakimi przepełniony jest internet - jest również bardzo prawdopodobne, że zobaczycie tu coś, czego wcześniej nie widzieliście.

Reklama

Będzie to, chcąc nie chcąc, rzut oka z bardzo dużej wysokości i dość wybiórczy, jako że temat jest w zasadzie nie do ogarnięcia... Mamy też nadzieję, że ta prezentacja szczerze rozbawi.

Od momentu, kiedy w ręce internautów trafiły łatwe w obsłudze edytory do obróbki wszystkiego, każdy może dać upust swej frustracji związanej z oglądaniem jakiegoś serialu, coś wyśmiać, wyolbrzymić fabularny absurd czy uproszczenie. Może też, jak to się mawia, "zadać lansu" i ogrzać się w ciepełku sławy internetowego trolla-komentatora.

Chcę być sławny i zabawny...

Ze względu na specyfikę medium, internetowa kariera parodysty seriali to głownie działania na niwie postmodernizmu (jakże uwielbiamy to słowo). To łączenie wątków dwóch lub więcej produkcji, łamanie konwencji, gra z oczekiwaniami i przyzwyczajeniami widza. Najlepszym sposobem na szybką karierę jest wcielenie w życie niepowtarzalnego pomysłu, oryginalnego sposobu przekazu i autorskiego dowcipu, który rozbawi nawet Bukę z "Muminków". Siadamy więc przed komputerem, splatamy palce i... w 99,9 procentach przypadków okazuje się, że nie mamy żadnego z powyższych. Nic nie szkodzi. Świat jakoś przeżyje, jeśli nie pozna naszego geniuszu...


My tymczasem rzućmy okiem na najpopularniejsze "szkoły bednarskie" (tych od konstruowania beczki śmiechu) i tematy, jakie przeplatają się w serialowych dowcipach. Może coś nas natchnie.



Mówiąc o telenowelach i serialach trudno nie zacząć od "M jak miłość". Trudno, nawet jeśli ma się na to wielką ochotę. No to trudno, pochylmy się i nad tym tematem.

Kiedy myślimy o tym serialu, czujemy zapach tartaku. Tak, właśnie z tym kojarzy nam się poziom aktorski niektórych osób z obsady (ale nie powiemy wam których). Czujemy także twardość stali. Zapewne dlatego.

Czy bierze się z to tego, że "M jak miłość" to najbardziej rozpoznawalny tytuł w Polsce? Może i tak. W końcu: który serial może się poszczycić tym, że nawet jeśli ktoś go nie ogląda, to doskonale wie, kogo w nim nie lubi?

Ale skupmy się na parodiach. Parodiować seriale można nie tylko za pomocą montażu (sic!), ale także w formie literackiej. Taka to odmiana fan-artu. Swego czasu otrzymaliśmy od czytelniczki Anity mail o takiej treści:

"Pomysł na dalsze losy Lucjana (na prośbę Witolda Pyrkosza). Myślę, że mogłoby się okazać, iż Lucjan ma romans z Kisielem. Cała rodzina o tym wie, ale ukrywają ten fakt przed Barbarą. Strofowany i przywoływany przez dzieci do porządku Lucjan porywa Kisiela i razem uciekają na Ukrainę.

Zabierają z sobą krowę, żeby tam ją rozmnożyć i rozpocząć handel mlekiem i serami. Po jakichś dwudziestu odcinkach staliby się największymi eksporterami nabiału do krajów Unii Europejskiej".

Lucjan i Kisiel uciekający z poczciwą krasulą do wschodnich sąsiadów to pomysł, nad którym nie można przejść obojętnie (nawet jeśli nie powstałby na wyraźne życzenie Witolda Pyrkosza).

Myślicie, że Ilona Łepkowska mogłaby go rozważyć? Może powinniśmy założyć grupę nacisku na Facebooku?

Niestety, ze względu na duże nasycenie antyfanów "M jak miłość" na Youtube, znalezienie ciekawej parodii wideo jest bardzo trudne. Trafiamy głównie na - zionące bezrefleksyjną nienawiścią i brzmiące głosem darmowego syntezatora mowy - zlepki przekleństw. Może jednak wy znacie jakieś udane i pomysłowe wariacje na ten temat?


Zostawmy na chwilę domowe, telewizyjne pielesze i zobaczmy, co za oceanem piszczy. A ma co piszczeć...

Oczywiście najprostszym, a często również najlepszym sposobem naigrawania się z seriali (i wszystkich innych rzeczy) jest zlokalizowanie tego, co jest w nich śmieszne samo w sobie i jedynie wydobycie tego na światło dzienne. W przypadku materiałów wideo świetnym do tego narzędziem jest - MONTAŻ (ten termin będzie się pojawiał bardzo często).

Weźmy takie "CSI: Kryminalne zagadki Miami". Czerstwe "one linersy" Horatio Caine'a - czyli pointy i bon moty wygłaszane przez tego policjanta w trakcie zakładania okularów - z sezonu na sezon coraz bardziej czerstwieją.

Cóż łatwiejszego niż - za pomocą montażu, oczywiście - wywalić z serialu niepotrzebne sceny związane z rozwikływaniem kryminalnych zagadek w Miami i pozostawić "cesarza Caine'a" w pełnej krasie jego pięknych, celnych i błyskotliwych słownych szat?

Horatio i jego słynne powiedzonka:

Czyż nie wystarczy wam to za cały sezon serialu?

Jeżeli czujemy nadal niedosyt, a w głowach nam się kłębi od dowcipnych kiełbi, wystarczy sięgnąć po gotową sztancę i zacząć samemu produkować Caine'owe mądrości.

Swego czasu bardzo kontrowersyjny Horatio:

A także Horatio po polsku:

Tajemnicą pozostaje, dlaczego w tym najpopularniejszym wzorcu Caine stara się założyć na głowę dwie pary okularów naraz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje