Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 362443
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Magda zwiastuje emocje

"M jak miłość" kojarzy jej się Annie Musze z potęgą, przedstawianiem najlepszej strony polskości oraz... "Panem Tadeuszem". Lubi swoją serialową bohaterkę Madzię, ale chętnie zagrałaby Pawła Zduńskiego, żeby w końcu przekonać się, jak całuje Anna Mucha.

 

Reklama

Jaką inną postać z "M jak miłość" chciałabyś zagrać?

Anna Mucha: - Odpowiedź może być tylko jedna - Pawła Zduńskiego! Gdybym go grała, w końcu mogłabym przekonać się, jak całuje Anna Mucha (śmiech). Lubię nasz wątek. Magda i Paweł znają się od lat i zawsze mogą na siebie liczyć. W nowych odcinkach "M jak miłość" Zduński kolejny raz udowodni, co oznacza przyjaźń.

Jaką hollywoodzką gwiazdę najbardziej chciałabyś zobaczyć na planie "M jak miłość"?

- Javiera Bardema. Skoro nie może wcielić się w mojego serialowego ojca, niech zagra kochanka (śmiech). Cenie go za całokształt, nie wymienię jednej konkretnej roli, bo podobał mi się w wielu. Każdy kolejny film, w którym występuje, potwierdza jego kunszt aktorski. Jest absolutnie fenomenalnym, mądrym aktorem.

- Gdybym z nim zagrała, moje ego urosłoby do gigantycznych rozmiarów. Z artystami nigdy nie wiadomo, ale mam nadzieję, że nie rozczarowałby mnie jako potencjalny partner (śmiech). Mogłoby być ciekawie. Pewnie Paweł Zduński nie dałby za wygraną i doszłoby do konfrontacji Rafała Mroczka z Javierem Bardemem!

Gdybyś mogła od dziś zacząć pisać scenariusze do "M jak miłość", jak wyglądałby twój wątek w serialu? Nie zmieniłby się, czy byłby diametralnie inny?

- Zakładam, że pisanie scenariuszy do takiego serialu jak "M jak miłość", opiera się na obserwacji, intuicji i dialogu. Mam o tyle komfortową sytuację, że łączą mnie dobre relacje z Iloną Łepkowską i Aliną Puchałą, czyli byłą i obecną scenarzystką wiodącą "M jak miłość". To wieloletnia współpraca, zdążyłyśmy się poznać i dotrzeć, co nie oznacza, że przychodzę do nich na herbatkę, sernik i plotki. Za to zawsze mogę szczerze powiedzieć, co się u mnie dzieje.

- Mimo że różne wydarzenia w moim życiu prywatnym wpływają na scenariusze serialu, że czasami trzeba zmienić już wymyślony wątek, nie mam w związku z tym żadnych nieprzyjemności. Na planie "M jak miłość" na każdym kroku jestem poddawana próbom i wyzwaniom. A gdy czuję, że chciałabym rozegrać inaczej jakiś wątek, gdy mam pomysł, który może pozwolić mi wykazać się aktorsko, dzwonię do scenarzystów i opowiadam, co wymyśliłam. Nasze relacje są zbudowane na wzajemnym szacunku.


Czy wyobrażasz sobie życie bez "M jak miłość"?

- Pierwszy raz na planie "M jak miłość" stanęłam przeszło dziesięć lat temu. Od tego momentu dużo się wydarzyło, miałam krótsze i dłuższe przerwy w zdjęciach, ale od początku niezmiennie czuję, że ten serial jest dla mnie bezpieczną przystanią, do której zawsze mogę przybić. To komfortowa sytuacja. Tym bardziej, że mówimy o zdecydowanie najpopularniejszej polskiej produkcji telewizyjnej.

- "M jak miłość" od lat oglądają miliony widzów. Śmieszą mnie opinie ludzi, którzy lekceważą ten sukces. Czasami słyszę, że ogląda nas tylko osiem milionów osób. Żeby zadowolić wszystkich, powinno nas oglądać jeszcze trzydzieści milionów! 

Gdy słyszysz "M jak miłość", co pierwsze przychodzi ci do głowy?


- Z jednej strony "M jak miłość" kojarzy mi się z siłą i potęgą, z drugiej - z przedstawianiem najciekawszej strony polskości i Polaków. Docierają do mnie opinie rodaków, którzy mieszkają za granicą. Oni oglądają ten serial, bo tęsknią za krajobrazami, tradycją, sielskością, korzeniami. Za klimatem rodem z "Pana Tadeusza", który przemycamy w "M jak miłość". Za tym, co mamy w Polsce najlepszego. Co by się nie działo, jest Grabina z Barbarą i Lucjanem. W nich tkwi moc, magia. Oni są symbolem, filarami tego serialu.

- "M jak miłość", oczywiście, kojarzy mi się również z Magdą. Najbardziej lubię w niej to, że gdy pojawia się na ekranie, widzowie wiedzą, że coś się będzie działo. Są przygotowani na trzęsienie ziemi. Ona zwiastuje emocje. Wiele razy spotkałam się z takimi opiniami. Traktuję to jako olbrzymi komplement i wyróżnienie. Chciałabym, żeby tak zostało.


Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość | seriale | Anna Mucha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje