Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 366214
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Prezent na Gwiazdkę - mały Mikołaj!

Zapraszamy na 1062. odcinek "M jak miłość", w którym Kinga i Piotrek dostaną od losu cudowny prezent na gwiazdkę… małego Mikołaja! Jednak zanim synek Zduńskich pojawi się na świecie, nie zabraknie emocji!


Reklama

Gdy Piotrek wyjedzie do pracy, Kinga nagle poczuje skurcze... Pogotowie będzie miało problem z dojazdem na Deszczową, a telefon Zduńskiego będzie milczał. Więc w końcu dziewczyna - zdesperowana - zadzwoni do szwagra...

- Kinia? No co tam? Tylko nie mów, że zaczyna się poród? - Dokładnie tak! Rodzę i jestem sama w domu! Piotrek nie odbiera... Błagam cię, zrób coś! - Już dzwonię po karetkę! - Nie!!! Dzwoń do Piotra, karetka już tu jedzie... O Bożeee, nie... tylko nie to... Wody mi odchodzą... Normalnie... rodzę! Ratunku!

Zduńska, czekając na pomoc, będzie naprawdę przerażona. Jednak nagle w drzwiach stanie niezapowiedziany gość... Maria Rogowska! Matka Piotrka postanowi zrobić bliskim niespodziankę - i przyjedzie z Norwegii nie uprzedzając o tym nikogo z rodziny. A na Deszczowej Kinga powita ją dramatycznym krzykiem: - Oooo... nieeee...!!! Mamo...! Mamo, pomóż mi... Zaczęło się i ja... chyba... zaraaaaaz!!!

Widząc synową, Rogowska będzie w szoku. Ale jako pielęgniarka zachowa zimną krew - i ruszy do akcji. - Jak często masz skurcze? - Co dwie, trzy minuty. Boże, mamo, co to będzie? - Będziemy, kochanie, rodzić... Damy radę! Połóż się płasko, to trochę spowolni akcję porodową. Potrzebne będą czyste ręczniki, mydło, miska... Umyję tylko ręce i zaczynamy! A kilka minut później do domu wpadnie przyszły tata...

- Mama?! O Boże... Co wy robicie? Boże, gdzie karetka?! Musimy pojechać do szpitala... Kinga, jak się czujesz?! Wszystko... w porządku? Jezu, Kinia, zaczekaj! Poczekaj! Na pewno zaraz przyjadą! Piotrek będzie bliski paniki. Jednak Maria ostro postawi go do pionu: - Weź się w garść! No już, musisz mi pomóc! Razem przyjmiemy ten poród! Jeśli spanikujesz, to... A Kinga, krzycząc z bólu, dokończy za teściową: - To z nami koniec, słyszysz?! Kooooonieeeeeec!!!!!

Tymczasem na Deszczowej pojawi się całkiem sporo "kibiców"... Gdy do salonu zajrzy Paweł z Filarskim, Maria od razu gniewnie fuknie: - Wszyscy wychodzą, już! No już was nie ma! Wynocha!!! Nie! Ty, Piotrek, zostajesz! Ale po chwili znów skupi się na przerażonej Kindze... - Jest dobrze, jest bardzo dobrze... Teraz spokojnie, następny skurcz, góra dwa i urodzisz, już go prawie mamy!

Za drzwiami zgromadzi się w końcu niemal cała rodzina - nasłuchując, kiedy zabrzmi pierwszy płacz dziecka... Pół godziny później na miejsce dotrą także ratownicy - i Kinga trafi jednak wraz z synkiem do szpitala.

W klinice Paweł będzie miał dla Marii kolejną niespodziankę... - Chciałem ci kogoś przedstawić... Mamuś, wiesz... to moja nowa rodzina! - Ja jestem Basia, to jest moja mama, a pani jest mamą Pawła, prawda? - mała blondynka od razu pośle Rogowskiej szeroki uśmiech... A Maria, wzruszona, rzuci tylko: - Proszę, to jednak noc cudów... No, to dziewczyny... witajcie w rodzinie!

Tymczasem Piotrek, gdy tylko lekarze skończą badania, spojrzy z zachwytem na Kingę - i na małego Mikołaja... - Byłaś taka dzielna... cudowna, wspaniała! - Byłam. Chociaż... Piotruś, tak się bałam... Tak bardzo się bałam... - A ja...? Myślałem, że umrę ze strachu!

Rogowska, gdy znów weźmie wnuka na ręce, nawet nie spróbuje powstrzymywać łez... - Nasz skarb...

Mała Lenka urosła jak na drożdżach... A teraz w jej ślady pójdzie Mikołaj! Jak myślicie, czy na tym Zduńscy poprzestaną? Ciekawych zapraszamy przed telewizory!  

www.mjakmilosc.tvp.pl/

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje