M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 311588
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​"M jak miłość": Olek wciąż kocha Magdę!

Olek (Maurycy Popiel) wyzna Aleksandrze (Małgorzata Pieczyńska), że próbował na wszystkie sposoby zapomnieć o Magdzie (Anna Mucha) i Maćku (Franciszek Przanowski), ale mu się to nie udaje... - Boże! Jaki ja byłem głupi, że pozwoliłem im odejść - powie matce.

W 1350. odcinku "M jak miłość" (emisja w TVP2 w poniedziałek 12 lutego o godzinie 20.50) Aleksandra niespodziewanie odwiedzi Olka w szpitalu. Poprosi syna, by wybrał się z nią na kawę. Chodakowski od razu zapyta ją, czy coś się stało.

Reklama

- Same kłopoty, synku, i jeden gorszy od drugiego... - westchnie matka lekarza.

- To zupełnie tak, jak u mnie - szepnie Olek, po czym wyzna Aleksandrze, że wciąż nie może sobie wybaczyć, że wplątał się w romans z Anetą (Ilona Lewandowska) i przez to stracił Magdę i Maćka.

- Tak to schrzaniłem! - powie, patrząc matce prosto w oczy.

- Czy to kiedyś przestanie tak strasznie boleć? - zapyta.

Aleksandra sięgnie po dłoń syna i mocno ją ściśnie. Nie będzie wiedziała, co powiedzieć, by pocieszyć Olka.

- Cóż, za swoje decyzje trzeba ponosić odpowiedzialność. Kiedyś nie wierzyłem w tego typu banały, ale prawda jest taka, że wszystko, co robimy, tak czy inaczej do nas wraca - stwierdzi Chodakowski.

Aleksandra zda sobie sprawę, że Olek wciąż kocha Magdę. Syn wyraźnie da jej do zrozumienia, że chce jak najszybciej wyplątać się ze związku z Anetą, bo nie jest z nią szczęśliwy. Chodakowski nie przyzna się jednak matce, że zdradza Kryńską z młodą pielęgniarką Iwoną (Weronika Bertold)...

Kilka dni później Olek - za zgodą Magdy - wybierze się do szkoły syna, by obejrzeć mecz piłki nożnej z jego udziałem i kibicować chłopcu. Niespodziewanie stanie oko w oko z Budzyńskim (Krystian Wieczorek), który przyjedzie po Maćka.

- Miało cię tu dziś nie być - warknie na widok prawnika, ale ten zlekceważy jego zaczepkę.

Olek - wiedząc, że dopóki w życiu jego byłej żony obecny będzie Andrzej, nie uda mu się odzyskać rodziny - postawi sobie za punkt honoru, by wyeliminować rywala z gry...

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje