Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 368264
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Małgorzata Pieczyńska i najcenniejsza lekcja

W maju ekipa "M jak miłość" wróciła na plan. Coś się zmieniło?

Reklama

- Najpierw spotkaliśmy się z wirusologiem. Zrobiliśmy sobie testy, żeby sprawdzić, czy jesteśmy zdrowi i możemy się spotkać bezpiecznie na planie. Na początku siedzieliśmy w maseczkach, a kiedy już można je było zdjąć, okazało się, że Maurycy ma wąsy! Zaskoczył mnie totalnie. Niektórych w ogóle trudno było poznać w maskach zakrywających pół twarzy.

Victor jest już dorosły, pomaga w prowadzeniu sierocińca. Wyrósł na fajnego człowieka. Jak się zostaje przyjaciółką syna?

- Lata praktyki! To jest świadoma relacja zbudowana na wspólnocie przeżyć. Dla dziecka trzeba mieć czas, towarzyszyć mu w dorastaniu. W wychowaniu nie mogą nas wyręczać "ludzie najemni", jak mawia mój tata. Bo potem może się okazać, że nianie i trenerzy lepiej znają naszego syna czy córkę niż my sami. (...)

Wychowywanie kształtuje charakter?

- Tak, podobnie jak opieka nad starymi rodzicami. Ja miałam tę szansę, bo przez dekadę zajmowałam się teściową, która przez dwa ostatnie lata życia była bardzo chora. W Szwecji dziwiono się, dlaczego nie chcemy umieścić mamy w ośrodku. A dla nas było oczywiste, że to my powinniśmy otoczyć ją opieką. Potrzeby emocjonalne umierają ostatnie, a wielką potrzebą człowieka starego jest miłość, której nie zastąpi żaden środek uspokajający. (...)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje