Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 362988
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Kinga rusza do boju

W narożniku lewym: spokojna pani psycholog, gospodyni i matka... Kinga Zduńska! W narożniku prawym: słynny prawnik, erudyta i donżuan w todze... Adam Werner! Jak myślicie, kto wygra to starcie?




Problemy zaczną się gdy Piotrek - za namową żony - poprosi szefa o podwyżkę. Werner, walcząc z przeziębieniem, będzie w naprawdę kiepskim humorze... I całą złość wyładuje na Zduńskim.

Reklama

Coraz bardziej chory, prawnik wyjdzie w końcu z pracy - i na Deszczowej, w domowych pieleszach, sięgnie po syrop z "procentami"... A kuracja zadziała trochę inaczej, niż powinna. Oszołomiony, Werner odwiedzi Kingę - i "pochwali się" jak w biurze potraktował Zduńskiego.

- Chciał mnie naciągnąć na podwyżkę, twój mężulek... Ale ja, kotku, mam węża w kieszeni... Taka karma!

Chwilę później zacznie prawić sąsiadce komplementy:  

- Ślicznie wyglądasz w tym sweterku... Śliczna matka karmiąca...

I w finale - pokonany przez chorobę oraz "lekarstwo" - zaśnie niczym dziecko.

A wtedy "kotek" ruszy do akcji! Zirytowana, Kinga zaprowadzi półprzytomnego gościa do sypialni - i zamknie na klucz. A później zabierze się za "charakteryzację"... Przecięte ramiączko, rozmazany makijaż - wystarczy kilka minut i seksowna mama zamieni się w ofiarę napastowania. Chwilę później gospodyni zacznie "demolować" własny salon - jednak na tyle ostrożnie, by meble ocalały...

I w końcu uwolni Wernera z pułapki... Prawnik - po krótkiej drzemce - będzie kompletne zdezorientowany:

- Dlaczego mnie zamknęłaś w waszej sypialni? Co jest? Co, chyba film mi się na chwilę urwał...?

Ale szybko zauważy, że Kinga wygląda odrobinę inaczej...

- Ej, a tobie co się stało?...

A Zduńska odegra rolę godną Oscara!

- A jak myślisz?!... Ty draniu, ty...!!!

Chwilę później dziewczyna zaprowadzi gościa do salonu - i zaprezentuje kolejne "dowody" .

- Proszę... Proszę! To skutki tego, że wpuściłam cię do swojego domu! Nie wiem, czy dzwonić na policję, czy do Piotrka! W pierwszym przypadku pójdziesz siedzieć, w drugim Piotrek cię zabije!

A Werner wpadnie w panikę...

- Boże, ale co ja zrobiłem?

- Napastowałeś mnie!

- Boże, to ten syrop z alkoholem, te tabletki, wszystko razem... To mnie załatwiło... Kinga, błagam cię, wybacz, ja niczego nie pamiętam!

- A ja nie zapomnę tego do końca życia!

Plan Kingi zadziała w stu procentach. I w końcu, Werner spojrzy błagalnie na swoją "ofiarę":

- Powiedz tylko, co mogę zrobić... w tej sytuacji?

A Zduńska od razu to wykorzysta...

- Cóż, ja... Właściwie to nie jestem aż taka pamiętliwa... Jest taka jedna rzecz, którą powinieneś zrobić i to sam z siebie...

- Zrobię wszystko!

Dziewczyna zmusi prawnika, by jednak dał Piotrkowi podwyżkę - a nawet, by go przeprosił. W zamian obiecując, że nie wspomni o "ataku" ani mężowi, ani policji.

Ale odetchnie z ulgą dopiero, gdy sąsiad wróci w końcu do siebie...

- Pójdę się położyć... Jak na jeden dzień dość już zrobiłam!

Czy Werner dotrzyma umowy - i wypłaci Zduńskiemu obiecaną podwyżkę? A jeśli nie... czy Kinga da mu kolejną "nauczkę"?

Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje