M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 339472
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Kasia Cichopek staje w obronie serialu

Po ataku Olgi Frycz na producentów "M jak miłość" kolejna aktorka staje w obronie serialu. Zobaczcie szczegóły.

"Nie chciałabym absolutnie podważać słów Olgi, bo każdy ma prawo do własnego zdania i swoich własnych odczuć. Jedyne, co mogę mówić, to w swoim imieniu. Moje doświadczenia akurat są bardzo pozytywne. Produkcja współpracowała ze mną w trakcie mojej ciąży, zadając mi pytania: czy chcę kontynuować pracę, czy dobrze się czuję, czy jestem na siłach, czy mają wpisać to w wątek czy nie. Miałam ogromną swobodę, plastyczność i elastyczność. Decyzja absolutnie leżała po mojej stronie. Jedno i drugie dziecko do półtora roku wychowałam na planie serialu, bo miałam do tego warunki (...) Ja akurat nie mam problemów. Praca jest trudna, to nie jest łatwy zawód i plan zdjęciowy często trwa ponad 12 godzin, o czym dostajemy wcześniej informację" - powiedziała Katarzyna Cichopek w wywiadzie dla Party.pl.

Reklama

Przypominamy, że przy okazji wywiadu dla "Twojego Stylu" Olga Frycz postanowiła dosadnie skomentować pracę na planie najchętniej oglądanej polskiej telenoweli. Według aktorki plan serialu wygląda niemal jak obóz pracy!

- Robiliśmy po dziesięć scen dziennie, pracowałam dłużej, niż miałam zapisane w umowie. Aktorki, które mówiły, że mają dzieci i muszą zwolnić nianię, słyszały: "A co, wyjdziesz z planu? Wielka pani gwiazda?". Nikt nikogo nie szanował, były wrzaski. Ludzie przychodzili do pracy sfrustrowani, nienawidzili jej, ale bali się odejść, bo dziecko i kredyt. Dostosowywałam się, (...) ale uwierała mnie ta sytuacja. Miałam 30 lat i byłam sfrustrowana. Straciłam radość z grania. W pewnym momencie poczułam, że dostosowywanie się ma granice. Nie mogę tego robić w nieskończoność, bo tracę szacunek do siebie - powiedziała Frycz.

Opinię aktorki natychmiast podsumowała produkcja "M jak miłość":

- Te słowa to kompletne bzdury. Młode mamy mają w naszych kontraktach specjalne zapisy i często dzieci przebywają razem z nimi na planie. Wielu aktorów pracuje w serialu będąc w różnych sytuacjach życiowych, które staramy się rozumieć. Przez 5 lat współpracy aktorka nigdy nie zgłaszała żadnych uwag i skarg - oprócz tego, jak fabularnie toczy się jej wątek - i jesteśmy zaskoczeni takim komentarzem. Pani Oldze życzymy spełnienia w roli młodej mamy i wielu zawodowych wyzwań w przyszłości - ucięła sprawę Karolina Baranowska z produkcji serialu.

Swój głos w sprawie niewłaściwego traktowania aktorów zabrała także Anna Mucha, czyli serialowa Magda Chodakowska.

Aktorka zaprzeczyła, jakoby producenci "Emki" stosowali złe praktyki i nie respektowali prawa pracy. Przyznała, że od twórców serialu doświadczyła szczególnej pomocy i ciepła:

"Przez dwadzieścia kilka lat pracy w tym zawodzie jedynie (!) Tadeusz Lampka, Ilona Łepkowska i Alina Puchała byli tymi, którzy okazali mi zrozumienie i pomoc w trudnych sytuacjach życiowych. nie wyrzucili mnie z serialu, gdy potrzebowałam odpocząć i daleko wyjechać, z radością przyjęli informacje o moich kolejnych ciążach, a przede wszystkim dali mi poczucie ze mam dokąd wracać! (sic!!!) tak ważne dla matki, która chce, lubi i musi pracować. Mało! choć wtedy pracowałam w konkurencyjnej produkcji zaprosili mnie na kilka dni zdjęciowych, wysłaniając mój brzuch biurkiem i komputerem (sztuczki). Takich rzeczy się nie zapomina" - napisała aktorka.

Natomiast po stronie Olgi Frycz opowiedział się Kacper Kuszewski, który właśnie ogłosił swoją decyzję o odejściu z serialu.

Kuszewski w wywiadzie dla portalu Plejada.pl stwierdził, że aktorzy wyrabiają nadgodziny, są przemęczeni, zastraszeni, zatrudniani na umowy o dzieło i nie dość sowicie wynagradzani:

"[Aktorzy, przyp. red.] mają poczucie, że nie mogą narzekać i nie mogą walczyć o swoje prawa, bo są zatrudnieni na taki rodzaj umów, że można im podziękować i zatrudnić kogoś innego, kto nie będzie marudził. No więc nikt nie marudzi, tylko wszyscy zaciskają zęby i pracują. Od wielu lat zastanawiam się, jak to jest możliwe i jak to może być legalne.." 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje