M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 339530
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Joanna Orleańska kończy 40 lat!

Joanna Orleańska, czyli Beata Lubińska z "M jak miłość", jest jedną z najpiękniejszych polskich aktorek. Patrząc na nią, trudno uwierzyć, że właśnie stuknęła jej... czterdziestka!


Na dużym i małym ekranie

Reklama

W sobotę - 5 lipca - Joanna Orleańska świętuje 40. urodziny. 10 lat temu mówiła, że wierzy, iż jej życie zawodowe tak naprawdę zacznie się po trzydziestce. Nie myliła się! Liczba ról, jakie zagrała w ciągu ostatniej dekady, jest imponująca...

Brygida Nowakowska z "Pierwszej miłości", Agata z "Facetów do wzięcia", Diana Sroka ze "Szpilek na Giewoncie", Weronika Leszczyńska z "Licencji na wychowanie", Róża Kossowska z "Galerii", Zoja z "To nie koniec świata!", Agata Rogucka z "Komisarza Aleksa", Olga Konarska z "Ojca Mateusza", czy - ostatnio - Beata Lubińska z "M jak miłość", to zaledwie kilka z wielu jej serialowych wcieleń.

Gwiazda cieszy się, że ma możliwość sprawdzenia się również na dużym ekranie. Widzieliśmy ją m.in. w "Pręgach", "Bezmiarze sprawiedliwości", "Senności", "Huśtawce" i "Ostatnim piętrze", a wkrótce zobaczymy w "Zbliżeniach" Magdaleny Piekorz (premiera w listopadzie 2014) i w kręconym obecnie na Śląsku pierwszym filmie fabularnym Łukasza Nowaka "Drzewo i ja".

Joanna Orleańska jest przekonana, że do sukcesu można dojść wyłącznie dzięki ciężkiej pracy i wytrwałości.

- Sukcesem nie jest zdobycie popularności, bo o nią dziś bardzo łatwo. Media w kilka sekund potrafią zrobi gwiazdę w zasadzie z każdego. Wystarczy wystąpić w reality show, zagrać małą rólkę w telenoweli albo wpuścić kamery do swojej sypialni... - mówi Joanna.

- Ale za popularnością musi jeszcze coś stać. Talent, osobowość, ciężka praca - dodaje.

Przeprowadzka do stolicy



Aktorka ukończyła wrocławską szkołę teatralną w 1998 roku, tuż po tym, jak dołączyła do obsady nieodżałowanych "Złotopolskich" (Joasię Jęczydło grała przez 10 kolejnych lat!). Na plan "Złotopolskich" do Warszawy dojeżdżała z Wrocławia, gdzie mieszkała z mężem Pawłem Orleańskim i pracowała w Teatrze Polskim.

- Jestem strasznie zachłanna na szczęście! Chciałabym mieć i udane życie rodzinne, i satysfakcjonujące życie zawodowe - mówiła wtedy.

W 2003 roku Joanna i jej mąż zdecydowali się na przeprowadzkę do stolicy.

- Zrozumiałam, że nie można żyć w rozkroku pomiędzy dwoma miastami. Zostawiłam wiele ważnych dla mnie miejsc... Piękny Wrocław, etat w teatrze, przyjaciół, ale również częste wizyty na dworcach kolejowych i posiłki w Warsie. Przestałam też spać kątem u znajomych i po siedmiu latach małżeństwa nareszcie dowiedziałam się, co to znaczy wspólne życie z mężem pod jednym dachem - opowiadała w wywiadzie.

Joanna Orleańska uważa dziś, że przeprowadzka do Warszawy była jedną z najlepszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjęła. Oczywiście oprócz tej, by zostać aktorką...

- Uwielbiam być aktorką! - mówi.

- W teatrze niezwykłe są próby, moment dochodzenia do roli i chwile, kiedy czuje się, że widzowie chłoną wszystko, co dzieje się na scenie. W filmie najsympatyczniejszy jest moment, kiedy aktor dowiaduje się, że dostał rolę, a później, gdy idzie do kasy po pieniądze. Wszystko, co dzieje się między tymi wydarzeniami, to ciężka harówka - dodaje pół żartem pół serio.

Małżeństwo nieidealne

Joanna nie ma powodów, by narzekać na swój los. Od kilku lat praktycznie nie schodzi z planów seriali i filmów, ma uporządkowane i szczęśliwe życie osobiste. W czerwcu tego roku obchodziła 15. rocznicę ślubu z Pawłem Orleańskim. Mają 8-letnią córkę Antoninę.

- Nie jesteśmy z Pawłem małżeństwem idealnym, bo małżeństwa idealne nie istnieją! Dbamy po prostu o naszą miłość, więc ona trwa. Myślę, że ludzie popełniają wielki błąd uważając, iż dostają miłość raz na zawsze. Miłość przybiera różne formy, ale ciągle trzeba ją pielęgnować i podsycać - mówi.

Z głową w chmurach

Joanna Orleańska należy do grona aktorek, które bardzo trudno jest zaszufladkować. Żartuje czasem, że dla wielu ludzi bywa to... kłopotliwe!

- Reżyserzy mają ze mną pewien kłopot - nie wiedzą za bardzo, co ze mną zrobić, bo nie potrafią mnie wepchnąć do żadnej szuflady - twierdzi aktorka.

W sobotę - 5 lipca - Joanna Orleańska kończy 40 lat.

- Mam przeczucie, że mój czas tak naprawdę jeszcze nie nadszedł. Żyję z głową w chmurach, wszystko idealizuję i wierzę, że najciekawsze role i najcudowniejsze chwile są jeszcze przede mną - mówi.

Co wydarzy się u Beaty Lubińskiej w powakacyjnych odcinkach "M jak miłość"?

Koniec 14. sezonu był naprawdę ekscytujący. Okazało się, że Beata ma poważne problemy psychiczne i nie radzi sobie ze śmiercią synka, za którą obwinia męża. 

Zaczęła podtruwać Roberta, który w końcu wylądował w szpitalu. Lekarze nie potrafili postawić diagnozy... A Lubiński podejrzewał, że został otruty! I to przez własną żonę... Poinformował o tym Kingę.

Zduńska od razu doniosła o tym Beacie: - Uważam, że powinnaś o tym wiedzieć... Z nim naprawdę dzieje się coś niedobrego. On... traci kontakt z rzeczywistością! Powiedział mi... To takie głupie, że aż wstyd powtarzać! - Nie wiem, może miał gorączkę, bredził... Przepraszam, że ci to mówię, ale on twierdzi... że to ty go trujesz. Że chcesz się zemścić za śmierć Michasia!

Po wakacjach Lubińska znów namiesza w życiu Zduńskich. Odkąd Kinga dowiedziała się o jej tajemnicy - podtruwaniu męża - stała się dla Beaty wrogiem numer. Na dodatek mały synek Kingi i Piotrka - Mikołaj - bardzo przypomina Lubińskiej jej zmarłe dziecko. Czy zdecyduje się go porwać?

Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość | Joanna Orleańska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje