Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 362430
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Czym może zaskoczyć Barbara?

W 1046. odcinku "M jak Miłość" do Grabiny zjedzie się niemal cały ród Mostowiaków, by świętować 54. rocznicę ślubu Lucjana i Barbary. Z okazji tego serialowego jubileuszu zapraszamy was do lektury wywiadu z Teresą Lipowską, która od 13 lat wciela się w postać "naczelnej babci Rzeczpospolitej".

Zaczniemy od "M jak miłość", bo to jest główną przyczyną naszego spotkania. Jak czuje się pani jako "babcia autorytet" i "naczelna babcia Rzeczpospolitej"?

Reklama

- Muszę przyznać, że spodziewałam się raczej osób starszych i byłam zdziwiona ilością młodych ludzi, którzy są fanami "M jak miłość" i przychodzą się ze mną spotkać. Dostaję także bardzo dużo listów od młodych ludzi. Bardzo mi miło, że moja postać jest akceptowana przez telewidzów jako wzór kochającej i kochanej babci i prababci. W życiu też jestem babcią... i też kochaną.

Mówi pani o tych dobrych stronach popularności, a negatywne?

- Czasem spotykam się z nachalnością ludzi, którzy uważają, że im wszystko wolno. Zachowują się dość impertynencko. A ja jednak uważam się za osobę prywatną, mimo wykonywanego zawodu. Oczywiście jestem otwarta na fanów, ale jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać, zaczepić, to wolałabym, aby kulturalnie zapytał. 

- Nie ma jednak wielu negatywnych aspektów popularności - muszę przyznać, że moja rola w "M jak miłość" ułatwiła mi życie. Fani "M jak miłość" przypominają sobie o moich wcześniejszych rolach, a zagrałam przecież w ogromnej ilości filmów, m.in. w "Czarnym wąwozie" czy "Rzeczpospolitej babskiej" - i ludzie wracają do tych filmów. Czasem też dostaje zaproszenia w różne miejsca - byłam na cudownej imprezie w Teresinie koło Niepokalanowa, gdzie pan wójt zorganizował zjazd Teres. Byłam ja i jeszcze  70 czy 80 samych Teres i było to przeurocze. Mam także spotkania, ramach akcji charytatywnej dla szpitali, jestem ambasadorem "Cała Polska czyta dzieciom".

Pani jako osoba prywatna stara się pomagać innym, a czy seriale mogą czynić coś dobrego, kształtując np. społeczeństwo, światopogląd osób, które je oglądają?

- Uważam, że nasz jest bardzo dydaktyczny, przekazujemy wiele pozytywnych wzorców - związanych z adopcją czy też z okazywaniem sobie miłości. Otrzymuję wiele sygnałów od ludzi, którzy dzięki "M jak miłość" zdecydowali się np. na adopcję dziecka, lub odkryli na nowo czułość w małżeństwie. Dotyczy to także starszych par, które właśnie dzięki postaciom Barbary i Lucjana odkrywają na nowo bliskość w późnym wieku.

- Jednak nie każdy serial jest tak budujący Nie będę wymieniała, ale są takie seriale, których nie lubię ze względu na złe zachowanie dzieci, które jest akceptowane przez rodziców.  Ja takich seriali nie akceptuję.

- W naszym "M jak miłość" nie ma przemocy, oczywiście czasem  ktoś kogoś uderzył, ale nigdy nie było to rozwiązaniem problemu. Nie ma też wulgaryzmów, chamstwa.

- Cieszę się, że mamy taką oglądalność - wciąż ogląda nas 7 milionów widzów - być może właśnie dla tej pozytywnej energii płynącej z "Emki".

- Taka oglądalność nas zabezpiecza, bo teraz w polskiej telewizji oglądalność jest najważniejsza. Gdy jej zabraknie - serial spada.

A czy ma pani jakiś wpływ na losy Barbary, na jej zachowania?

- Od czasu do czasu, podsuwam swoje pomysły scenarzystom i pojawiają się one w serialu. Nasi scenarzyści piszą dialogi dla 150 różnych postaci i nie różnicują ich bardzo pod względem stylu. Ja mam tylko jedną postać - Barbarę - znam ją najlepiej i wiem jaką jest osobą. Jak powinna mówić, jak powinna się zachowywać - daje jej wiele indywidualności. Nasze scenarzysty dają mi carte blanche pod tym względem.

Jest pani doświadczoną, profesjonalną  aktorką, tak, jak partnerujący pani Witold Pyrkosz. Na pewno praca z nim to przyjemność. Ale proszę nam opowiedzieć, jak pracuje się pani z młodymi, a niekiedy niedoświadczonymi aktorami na planie "Emki"?

- Ka planie nie ma wielu niedoświadczonych aktorów. Kiedy na przykład bracie Mroczkowie dołączyli do obsady mieli po 18 lat i siłą rzeczy nie mogli mieć wyrobionego warsztatu - nie było wtedy grających od dzieciństwa bliźniaków w Polsce. Jeśli młody człowiek jest otwarty i chce słuchać rad starszych kolegów z zawodu to bardzo szybko się wyuczy. Przez ten czas, w którym występują ogromnie się rozwinęli - zwłaszcza jeden z braci. Ale z obydwoma gra się z wielką przyjemnością.

Czy jest w pani coś z Barbary i na odwrót, czy pani przemyca jakieś swoje cechy w tej postaci?

- Myślę, że między innymi zostałam zaproszona do tego serialu z powodu mojej osobowości. Jestem rodzinna, kocham przyrodę, kocham dom. Także w usta Barbary wkładam słowa, napisane przez scenarzystów, ale w swój własny sposób. Nie muszę wiele grać. Oczywiście mamy z Barbarą troszeczkę inne charaktery - na przykład ona jest bardziej wścibska, ale w sumie wiele naszych cech się  pokrywa, przez co niewiele muszę dodawać od siebie. Wystarczy, że się nauczę tekstu.

"M jak miłość" jest z nami już 13 lat. Czy postać Barbary się pani nie znudziła? Czy gra ją pani z taką samą fascynacją i czy jeszcze panią zaskakuje?

- Jako nestorka rodu prowadzę dość stabilne serialowe życie - czym mogłabym zaskoczyć? Młodzi bohaterowie zakochują się, wpadają w kłopoty, a Barbara? Jej albo się bardziej uda szarlotka albo mniej, posprząta w kuchni, albo nie posprząta. Przyznaję - wątek z Nałęczowa, który pojawił się jakiś czas temu to dla mnie miła odmiana. Babcia z wnuczką wyjeżdżają i w uzdrowisku pojawia się sympatyczny Pan, który zaczyna Barbarę adorować. To dla mnie miły i zaskakujący wątek. Przyznam, że może i chciałabym, żeby w życiu Barbary działo się więcej - ale cóż zrobić - scenarzyści nie rozwijają takiego wątku.

Wspomniała pani o tych klasykach w których pani grała, czy jakaś rola panią ominęła?

- Zagrałam ok. 130 ról, a ról, które bym chciała zagrać i które byłyby do zagrania, jest masa. Niestety, wiele mi przeszło przed nosem. Nieskończona jest także ilość ról, które aktor chciałby zagrać. Nadal od czas do czasu przyjmuję role, ale wybieram specjalnie takie, które różnią się od mojej "babci" z "M jak miłość".

Zdradziłaby pani nam w jakim kierunku rozwiną się losy babci Barbary w serialu?

- Niestety, ale twórcy serialu nalegają by wszyscy aktorzy dochowali tajemnicy co do losów swoich postaci. Zapewniam jednak, że Barbary nie czekają w najbliższym czasie żadne tragedie.

Dziękujemy serdecznie za rozmowę.

- Dziękuję i życzę wszystkim czytelnikom "ŚwiataSeriali.pl" miłego oglądania i radości z serialu.


Rozmawiali: Marta Podczarska, Bartosz Stoczkowski

Dowiedz się więcej na temat: Teresa Lipowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje