M jak miłość

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 311571
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"M jak miłość": Ciąg dalszy zaskakujących wydarzeń!

Olga Szomańska jest gwiazdą musicali oraz sympatyczną Marzenką w "M jak miłość". - Moją bohaterkę i jej ukochanego czekają różne komplikacje. Dużo będzie się działo! - mówi.


Reklama

Od najmłodszych lat w pani życiu ważna była muzyka, a także, tak jak ostatnio, występy w musicalach, m.in. w "Zakonnicy w przebraniu" oraz "Czarownicach z Eastwick".

- Teraz częściej bywam czarownicą. (uśmiech) Gramy w Syrenie, więc po raz pierwszy nie muszę wyjeżdżać do pracy poza Warszawę. Wsiadam do tramwaju lub metra i jestem pod teatrem.

Co znajduje się jeszcze na muzycznej liście pani marzeń?

Realizacja nowej solowej płyty. Pierwszą wydałam w 2011 roku. Od tamtej pory, czyli od siedmiu lat, słuchacze cierpliwie czekają na kolejną. Wierzę, że na jesieni ją wydam. Znajdą się na niej piosenki w stylu pop-soul, utrzymane w klimacie lat 70. Bardzo mi to odpowiada, choć uwielbiam też śpiewać z wielkimi orkiestrami.

Sprawdza się pani również na planie serialu "M jak miłość". Co słychać u pani Marzenki?

Ma się świetnie! Jak zwykle pokrzykuje na swojego Andrzejka, czyli Tomka Oświecińskiego, którego uwielbiam. Naszych bohaterów czekają niebawem różne ciekawe sytuacje. Marzenka i Andrzejek marzą bowiem o dziecku.

W pracy też jej się wiedzie.

- O, tak, ma dwie fajne szefowe: Ankę (Tamara Arciuch), która wróciła z Francji, oraz Ulę (Iga Kreft). Poza tym, Siedlisko to cudowne miejsce. Najpiękniej jest tu latem. Można obserwować wschody i zachody słońca. A kiedy jest ciepło, miedzy ujęciami na planie wychodzimy z domu i możemy spędzać czas, ciesząc się pięknem przyrody.

Prywatnie też lubi pani odpoczywać na łonie natury?

- Tak, ale kompletnie nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu! Nawet jeśli planuję, że będę leżała, czytała i nic więcej nie robiła, trwa to najwyżej 15 minut. Potem zaczynam działać. Albo zwiedzam, jeśli jestem w ciekawym miejscu, albo idę na spacer. Ale prywatnie mam taki swój mały raj. To dom moich rodziców. Obok jest ogromna stodoła, w której gromadzę meble i różne przedmioty przeznaczone do renowacji. Odpoczywam, gdy je odnawiam.

Ma pani talent.

- To chyba po mojej mamie, która w latach 80. potrafiła samodzielnie zrobić remont mieszkania z dwójką małych dziewczynek u boku. Mój ojciec wracał z trasy koncertowej i wchodząc do domu, upewniał się, czy to na pewno jego mieszkanie.

Rozm. EWA JAŚKIEWICZ


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL