Reklama

M jak miłość

Ocena
serialu
9,8
Super
Ocen: 362444
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Będzie uwodzić Pawła?

Dziś przedstawiamy wam drugą odsłonę wywiadu z Martą Ścisłowicz, czyli Olgą z "M jak miłość". Dowiecie się z niego m.in. czy dziewczyna będzie rywalizowała ze swoją siostrą Alą (Olga Frycz) o względy Pawła Zduńskiego (Rafał Mroczek)!


Reklama

Pierwszą część wywiadu z Martą Ścisłowicz przeczytasz TUTAJ!

Pochodzi ze Śląska, uwielbia pracować, a najlepiej czuje się, gdy w jej życiu panuje chaos. Od niedawna gra w "M jak miłość" malarkę Olgę, która szybko znalazła wroga. Paweł Zduński będzie jej zarzucał, że nie opiekuje się swoją siostrzenicą Basią. Czy początkowa niechęć przerodzi się w gorący romans?

Czy dojdzie do siostrzanej rywalizacji o względy Pawła, który - jak wiadomo - potrafi oczarować każdą kobietę?

- Nic na ten temat nie wiem, nie dotarły do mnie żadne sygnały, ale wszystko jest możliwe. Producenci i scenarzyści serialu muszą najpierw ocenić, czy ten wątek i moja bohaterka pasują do serialu. Ważna jest również opinia widzów. Zobaczymy, jak odbiorą Olgę. Może ją polubią, a może stwierdzą, że jest niedobra, bo nie zajmuje się dzieckiem.

Jaki rodzaj malarstwa uprawia Olga?

- Jej prace to totalna awangarda, idealne do Centrum Sztuki Współczesnej. Plamy, niesymetryczne kształty. Dlatego jestem w stanie rozumieć Pawła, który w jednej ze scen powiesi jej obraz do góry nogami. Wydaje mi się, że malarstwo to dla niej hobby. Maluje i żyje z dnia na dzień, bez zobowiązań, trochę z boku.

Jak ci się pracuje z małą Gabrysią, która gra Basię?

- Bardzo lubię dzieci. Te, które spotkałam ostatnio na mojej drodze zawodowej, były niesamowite! Gabrysia jest zawsze przygotowana, skupiona, nie spina się, nie denerwuje, nie widać po niej zmęczenia. Po prostu zawodowiec! Jest tak profesjonalna, że aż momentami mnie to przeraża. Zastanawiam się, jak to możliwe, że ośmioletnie dziecko tyle potrafi, tak się zachowuje?

Nie pracujesz wyłącznie na planie "M jak miłość". Co jeszcze dzieje się w twoim życiu zawodowym?

- Pod koniec maja zaczynają się zdjęcia do drugiej serii serialu "Blondynka". Jak znam życie, emisja pewnie wiosną przyszłego roku. Pracuję też na planie "Lekarzy" i działam w teatrze. Przez jakiś czas byłam zatrudniona na etacie w Teatrze Polskim w Bydgoszczy, ale się zasiedziałam, zrobiło mi się za wygodnie. Zrezygnowałam i zaczęłam robić spektakle z młodymi reżyserami w różnych miastach.

- W kieleckim Teatrze imienia Stefana Żeromskiego gram tytułową rol w sztuce "Caryca Katarzyna" w reżyserii Wiktora Rubina. Ostatnio pracowałam z Krzysztofem Garbaczewskim przy projekcie "Podwórka" w ramach Festiwalu Łódź Czterech Kultur. Przede mną próby do prapremierowego przedstawienia w reżyserii Eweliny Marciniak. Na razie udaje mi się połączyć teatr z graniem w serialach i filmach i mam nadzieję, że tak zostanie.

Czy miałaś kiedyś dłuższą przerwę zawodową? Telefon przez chwilę nie dzwonił?

- Cały czas coś się dzieje, a właśnie leci szósty rok odkąd ukończyłam studia. Miałam chwilę zwątpienia, gdy zwolniłam się z etatu w teatrze w Bydgoszczy. Była zima, siedziałam w domu i przez miesiąc panikowałam. Myślałam, że to koniec mojego życia zawodowego (śmiech).

- Każdy aktor zawsze chce, żeby działo się więcej. Ciągle nam mało, a bywa, że pracy przez chwilę nie ma. Taka jest specyfika tego zawodu. Czasami mam pozorną stabilizację, innym razem w moim życiu panuje chaos, który lubię, bo mnie motywuje. Gdy się dużo dzieje, jestem pozytywnie nakręcona, działam na zasadzie impulsów i nagle okazuje się, że mimo wielu zajęć, można dać sobie radę. Gdy przychodzi przestój zawodowy, też jest przyjemnie, ale do czasu, może przez tydzień. Jestem Ślązaczką, kult pracy wyniosłam z domu. Gdy dwudziesty dzień pod rząd moim jedynym celem jest bieganie, czytanie i gotowanie super obiadu, zaczynam wysiadać.

 

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

 


Dowiedz się więcej na temat: M jak miłość | seriale | Marta Ścisłowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje