Reklama

"Lombard. Życie pod zastaw": Zbigniew Buczkowski zawdzięcza żonie cudowne życie...

Zbigniew Buczkowski, czyli Kazimierz Barski z serialu "Lombard. Życie pod zastaw", twierdzi, że dostał od życia mnóstwo fantastycznych prezentów - najwspanialszą na świecie żonę, szczęśliwą rodzinę i pełen miłości dom. - Dzięki tym darom niebios ciągle czuje się młodo i wciąż chce mi się żyć - mówi.

Niedawno minęło 40 lat od dnia, kiedy Zbigniew Buczkowski poszedł na pierwszą randkę z kobietą, którą dziś nazywa największą miłością swojego życia.

- Mama umówiła mnie na randkę w ciemno z siostrzenicą swojej koleżanki. Bała się, że zostanę starym kawalerem i postanowiła za wszelką cenę znaleźć mi żonę - wspomina aktor i dodaje, że kiedy wszedł do kawiarni "Mozaika" i zobaczył czekającą tam na niego Jolę, od razu stracił dla niej głowę.

- Wpadłem... Jola zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Od razu przemknęła mi przez głowę myśl, jak by to było, gdybym się ożenił. Ledwie ją poznałem, a już chciałem poprowadzić do ołtarza. Widocznie dojrzałem do ożenku - mówi odtwórca roli Zdzisia Cieślaka w "Barwach szczęścia".

Reklama

Zbigniew Buczkowski przyznaje, że zanim spotkał dziewczynę, której zdecydował się przysiąc dozgonną miłość i wierność, miał kilka narzeczonych i poznał wiele kobiecych charakterów.

- Z kobietami było mi różnie - raz lepiej, raz gorzej. Kiedyś nawet, mając dwadzieścia parę lat, dostałem bardzo konkretną propozycję matrymonialną, ale się wystraszyłem i uciekłem sprzed ołtarza. W końcu jednak trafiła kosa na kamień i zostałem szczęśliwym mężem Joli - opowiada.

Zbigniew Buczkowski, pytany o receptę na szczęśliwe małżeństwo, bez wahania mówi, że najważniejsze w związku jest niegasnące uczucie i partnerstwo.

- Powodzenie naszego małżeństwa to zasługa żony, jej mądrości życiowej i ogromnej tolerancji. Zdarzają nam się oczywiście, jak w każdym małżeństwie, dobre i gorsze chwile, ale Jola potrafi załagodzić każdy spór, wyciszyć każde napięcie. Jej dobroć i moje wyrzuty sumienia, że nie zawsze jestem najlepszym mężem, powodują, że ciągle staram się zmieniać na lepsze. To, kim dziś jestem, zawdzięczam właśnie żonie - twierdzi aktor.


swiatseriali.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje