Reklama

Lombard. Życie pod zastaw

Ocena
serialu
9,4
Super
Ocen: 1909
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Jerzy Górski: "Lubię wyzwania"

Jego serialowy bohater jest ciepłym, wrażliwym facetem, który pragnie zbawić cały świat. 27-letni aktor opowiada m.in. o roli w "Lombardzie...", która przyniosła mu popularność.

Co słychać u serialowego Lolka? W ostatnich odcinkach zmagał się z chorobliwą zazdrością swojej dziewczyny, Dagmary (Milena Palkowska). 

Reklama

- To bardzo trudna sytuacja. Zarówno Dagmara, jak i Lolek to burzliwe charaktery, choć na różny sposób. Mimo  że mój bohater szuka raczej tych ugodowych rozwiązań, okaże się, że to tylko jeszcze bardziej podsyci konflikt tych dwojga. Kłótnie staną się jeszcze bardziej intensywne, a momentami nawet niebezpieczne! 

A co z jego dawną miłością, Martą (Agata Szafrańska)? Fani bardzo przeżywali ich wzloty i upadki. 

- To był pierwszy wątek miłosny w tym serialu od pierwszego sezonu. Oczywiście każda kolejna dziewczyna Lolka jest porównywana do Marty, do tej pierwszej i jedynej. Wśród fanów bardzo często pojawiają się głosy, że ta para powinna być razem, choć na razie ten wątek zszedł nieco na dalszy plan. Co się wydarzy niebawem, zobaczymy! 

Jak zaczęła się pańska przygoda z serialem? Coś pana zaintrygowało w scenariuszu czy formie produkcji? 

- Moja przygoda zaczęła się tak jak wiele innych - od telefonu. Byłem już wcześniej kojarzony przez twórców tego serialu, ponieważ zadebiutowałem w większej roli w serii "Sprawiedliwi - Wydział Kryminalny". Zawsze mnie ciekawiło, jak wtedy wypadłem i zostałem odebrany jako młody, początkujący aktor. To był mój pierwszy duży występ na ekranie. Dopiero po castingu do roli Lolka dowiedziałem się, że zostałem wytypowany ze względu na to, że mnie kojarzono. To był dla mnie spory komplement. Jeśli chodzi o samą historię i scenariusz - na początku nie byłem do końca przekonany. Jednak siłą tego serialu było to, że jest to historia o zwykłych ludziach, których spotykają niezwykłe rzeczy, jak również bardzo oryginalnie rozpisane pierwszoplanowe postaci. Ostatecznie to mnie przekonało, że serial może być naprawdę dobry.  

A opowieści są niesamowite. Czy utkwiła panu w pamięci jakaś poruszająca sprawa? 

- To na pewno historia z mojego pierwszego odcinka. Bolesław Abart, znany wrocławski aktor, zagrał wtedy ojca, który próbował sprowadzić ciało zmarłego syna do Polski i wybudować mu nagrobek ze specjalnego kamienia. Jego bohater wygłosił monolog z podziękowaniem dla pracowników lombardu, po którym na planie zapanowała wielka cisza i wzruszenie. To było niesamowite i bardzo utkwiło mi w pamięci, zwłaszcza że w tamtym momencie niezwykle ważna była dla mnie relacja z moim dziadkiem. 

Podobno przyjaźni się pan z Dominiką Skoczylas, serialową Andżeliką. Gdzie się poznaliście?  

- Znamy się jeszcze z PWST. Już wtedy bardzo się polubiliśmy. Ona jest sympatyczną, bezkonfliktową i bezpośrednią osobą, co bardzo cenię u ludzi. Nigdy nie próbowała udawać kogoś, kim nie jest. Po szkole nasze drogi na chwilę się rozeszły. Spotkaliśmy się ponownie dopiero na castingu do "Lombardu...", co było dla nas bardzo komfortową sytuacją. Dobrze było wiedzieć, że w ekipie będzie znajoma twarz. Ale dopiero w 4. sezonie mieliśmy okazję zagrać w jednym wątku i dobrze nam się pracowało. Mamy bardzo podobne myślenie o pracy. Lubimy pracować szybko, ale też znajdujemy czas, by razem trochę pożartować. 

Świat Seriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje