Reklama

Linia życia

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 362
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Tęsknię za Afryką

- Duża rola to duże wyzwanie, duża odpowiedzialność i duża satysfakcja - mówi o pracy w serialu Paulina Chruściel. Nam zdradza, dokąd pojedzie na wakacje.

Udziela się Pani głównie w teatrze. Czy łatwo było się odnaleźć w serialowej rzeczywistości?

Reklama

- Teatr jest moim domem, tam czuję się u siebie. Serial to inna koncentracja, inne środki aktorskie. To dwa różne światy i trzeba to oddzielać. Poza tym trudno się gra o szóstej rano w zimowych plenerach. Marzną wargi, kostnieją ręce, a tu trzeba być prawdziwym, przeżywać emocje przy dwudziestostopniowym mrozie. Koszmar! Ale dobrze jest pracować z ludźmi, których się lubi i których się szanuje, a ja mam to szczęście i co do kolegów aktorów, i do twórców, no i do całej ekipy.

Klara Kessler to dla Pani ciekawa rola?

- Tak, choćby dlatego, że jest dobrze napisana, nie jest jednowymiarowa. Silna, ale delikatna zarazem. Wraca do Polski po kilku latach życia w Szwecji i nie do końca zdradza dlaczego - dowiadujemy się tego po pewnym czasie. Czasami brakuje jej dystansu do samej siebie i do rzeczywistości, bywa też emocjonalnie niedojrzała. Chociaż się do tego nie przyznaje, lubi swój permanentny stan zakochania oraz... dojrzałych mężczyzn.

Prywatne życie dostarcza Pani mocnych wrażeń?

- Lubię, żeby było kolorowo! Przede wszystkim nie potrafię nic nie robić. Ciągle mnie gdzieś nosi. Poza tym kilka lat w zawodzie nauczyło mnie, żeby starać się zawsze wykorzystywać czas na zdobywanie wiedzy i nowych umiejętności. Kiedy nie pracuję, mam mnóstwo innych rzeczy, które całkowicie mnie pochłaniają.

Na przykład...

- Moje podyplomowe studia na Uniwersytecie Warszawskim. W tej chwili spędzają mi sen z powiek dwa egzaminy, które muszę zaliczyć. Języki obce: czeski i francuski, których staram się nie zaniedbywać. A jeśli nie mam prób, spektaklu w Teatrze Powszechnym, wykładów na uniwersytecie czy zdjęć na planie, nadrabiam zaległości z rodziną, przyjaciółmi i z moją Lulą - najcudowniejszym golden retrieverem na świecie, który domaga się spacerów i tarmoszenia przez 24 godziny na dobę. W kwietniu planuję również wyjazd do Afryki Południowej. Zakochałam się w Afryce kilka lat temu i bardzo za nią tęsknię.

Rozmawiał: Artur Krasicki

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje