Reklama

Linia życia

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 350
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Szmira wkradła się do telewizji"

Od marca widzowie będą mogli zobaczyć Małgorzatę Potocką w nowej roli w serialu "Linia życia". A oto, co o nowej postaci i kondycji polskiej kinematografii mówi aktorka.

Jak z punktu widzenia aktorki, ale również reżyserki i producentki ocenia pani kondycję polskiej kinematografii?

Reklama

Małgorzata Potocka: - To jest temat na osobną, wielką debatę. Wydaje mi się, że cały czas odstajemy od tzw. świata. Nie wiem, co się stało, że taka bylejakość, szmira wkradła się do polskiej kinematografii. Jest coś takiego, że w Polsce tandeta dobrze się sprzedaje.

Winni są odbiorcy, czy twórcy?

- Mamy elitę intelektualną, mamy elitę sztuki, generalnie mamy wiele różnych elit. Z drugiej strony jednak niewybredna scena polityczna powoduje, że nasze loty są bardzo obniżone, kryteria oceny zachowań ludzkich i manier są poniżej zera. To wszystko razem zaczyna jakoś funkcjonować. Pewnie widać to również w sztuce.

- Żyjemy w byle jakich, żadnych czasach i ta bylejakość przekłada się na sztukę, na to, co obserwujemy. Obserwuję polskich twórców, media i odnoszę wrażenie, że niektórzy zapomnieli o tym, że sztuka jest okienkiem na świat. Zapomniano o tym, że należy pokazywać sztukę europejską, światową, która prezentuje wyższy poziom. Człowiek, który włącza telewizor powinien zobaczyć coś, co jest o poziom wyżej, niż to, co ma wokół siebie.

To dlatego częściej możemy panią obserwować w serialach niż w polskich filmach?

- Nie. Aktor nie decyduje gdzie gra, dostaje propozycje. Z rozkoszą wolałabym grać główne role w naszych filmach fabularnych. Na pewno miałabym też jakiś wpływ na to, że byłyby one fajne, miałyby poziom. Gram w serialu, bo udało mi się wygrać casting. Bardzo chciałam mieć jedną z głównych ról, tworzyć coś co jest na stałe związane z widzami, co jest bardzo odpowiedzialne ma swoja kontynuację, nie jest przypadkowe. To jest duże wyzwanie dla aktora.

Jaka rola przypadła pani w nowym serialu "Linia życia"?

- Gram właścicielkę restauracji. Zabawne jest to, że sama uwielbiam gotować i chciałabym mieć restaurację. W życiu nie udało mi się spełnić tego marzenia, ale udało się to w serialu.

Co powstrzymuje przed spełnienia tego marzenia w życiu?

- W życiu niczego nie można robić na pół gwizdka. Czemuś trzeba się oddać do końca. Jeśli ma się restaurację, to się z niej nie wychodzi, a ja muszę jeszcze grać. Marzenie spełniło się w serialu. Mam nadzieję, że będę miała okazję często gotować na ekranie.

Jakie meandry życia zaprezentuje postać Teresy Kessler?

- W serialu moja postać nie przeżywa własnych dramatów, za to przeżywam dramaty swoich córek. Gram osobę, która żyje życiem swojej rodziny, która jest bardzo spójna, wzajemnie się wspiera.

Rozmawiała: Monika Dzwonnik (PAP Life)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje