Reklama

Licencja na wychowanie

Ocena
serialu
7,3
Dobry
Ocen: 366
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Lubi pracować z młodymi

Joanna Orleańska, znana z "Licencji na wychowanie" i "Złotopolskich", zasiądzie w tym roku w jury koszalińskiego festiwalu "Młodzi i Film".

"Młodzi i film" to ważny i znany festiwal debiutantów. To chyba duże wyróżnienie - zasiąść tam w jury?

Reklama

Joanna Orleańska: - Tak, czuję się wyróżniona i zaszczycona. Ucieszyłam się, gdy dyrektor festiwalu zwrócił się do mnie z tą propozycją. W zeszłym roku nie mogłam osobiście odebrać Jantara za główną rolę żeńska w filmie "Zwerbowana miłość", a w tym roku będę ją mogła przyznać innej aktorce.

- Czuję dużą odpowiedzialność, ale jestem wdzięczna, że obdarzono mnie zaufaniem. Nie bez znaczenia jest też dla mnie fakt, że od wielu osób słyszałam o fantastycznej atmosferze, która towarzyszy koszalińskiemu festiwalowi.

Przewodniczącym jury jest Filip Bajon, która sam debiutował w Koszalinie...

- Jestem ciekawa, czy będziemy w podobny sposób odbierać filmy. Zdaję sobie sprawę, że wyłonić wśród tylu filmów ten jeden, to zadanie trudne. Cieszę się, że będę mogła skonfrontować swoje myślenie o filmie z tak dojrzałymi i cenionym artystami, jak Filip Bajon czy Andrzej Fidyk.

Za jakimi filmami pani tęskni?

- Przede wszystkim czekam na filmy, które tak poruszą mnie emocjonalnie, że nie będę rozkładać ich na części pierwsze. Po prostu oddam się historii i aktorskiej grze. Tak właśnie poruszyła mnie ostatnio "Sala samobójców" Jana Komasy czy nowy film Grega Zglińskiego "Wymyk". Sama byłam zaskoczona, że płyną mi łzy podczas projekcji.

- Jako aktorka lubię pracować z młodymi twórcami. Pracując z debiutantem jesteśmy wolni od oczekiwań i zarazem czujniejsi, bo staramy się nawzajem poznać. Zresztą pierwsze filmy są często bardzo emocjonalne. Nigdy nie zapomnę radości Magdy Piekorz po pierwszym udanym ujęciu zrobionym podczas kręcenia "Pręg".

A co po festiwalu? Jakie są pani zawodowe plany?

- Już niebawem zagram w kolejnym filmie Tadeusza Króla "Ostatnie piętro". To dość kameralny film, utrzymany w klimacie thrillera psychologicznego. Nie chcę mówię zbyt dużo o tym projekcie, dopóki nie zaczniemy zdjęć.

- W tej chwili pracujemy jeszcze nad scenariuszem i rolami. Mogę tylko powiedzieć, że moja bohaterka jest na zupełnie innym biegunie niż Anna ze "Zwerbowanej miłości". Mam nadzieję, że czeka mnie interesująca praca.

Rozmawiała Dominika Gwit

Dowiedz się więcej na temat: Licencja na wychowanie | Złotopolscy | Joanna Orleańska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje