Reklama

Lekarze

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 718
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Lekarze" w pigułce

Realizm, rzadko spotykane w polskich produkcjach efekty specjalne i gwiazdorska obsada sprawiają, że z zapartym tchem oglądamy kolejne odcinki.

Już za kilka tygodni ostatni, 15. odcinek "Lekarzy". Ale bez paniki. Druga seria jest już gotowa. Scenariusz trzeciej czeka na swoją kolej. My dziś zdradzamy co bardziej interesujące kulisy pierwszej serii.

Na sali operacyjnej

Reklama

Filmowy szpital "Copernicus" w rzeczywistości udaje toruńskie Centrum Targowe Park. Cała rzesza konsultantów zadbała o to, by operacje i zabiegi, które śledzimy w każdym odcinku, do złudzenia przypominały te prawdziwe. Nad całością czuwa prof. Zbigniew Gaciong, autorytet w środowisku medycznym. Dzięki niemu cała ekipa (scenarzyści, producenci, aktorzy) miała okazję, w warszawskim szpitalu klinicznym przy ul. Banacha, obserwować prawdziwe operacje. Magda Różczka (Alicja Szymańska) pilnie uczyła się szyć, trzymać klemy i inne narzędzia niezbędne w pracy każdego chirurga. Aktorka okazała się najpilniejszym uczniem i najlepszym lekarzem wśród wszystkich aktorów. Mniej wytrwały był Paweł Małaszyński (Maks Keller). Karierę chirurga zakończył na jednorazowej wizycie na sali operacyjnej.

Zawodowa krew

Specjaliści od efektów specjalnych zadbali o każdy, najmniejszy szczegół. Fantomy, maski, rany i blizny są najlepszej jakości. - Krew, której używamy na planie, jest amerykańska. Ma smak toffi. Jest zmywalna, więc nie stanowi problemu dla kostiumów - podkreśla w jednym z programów telewizyjnych charakteryzator Michał Kasprzycki. Zalety używanej krwi docenia też Paweł Małaszyński - Jest słodziutka, gęsta, robi wrażenie - chwali aktor.

Jak na scenie

Akcja serialu bez wątpienia przypomina teatr: piękni, nieomylni bohaterowie borykają się na co dzień z tragicznymi wydarzeniami. Z tą różnicą, że zamiast teatralnych rekwizytów aktorzy używają stetoskopów i skalpeli. Ale nie bez kozery sala operacyjna po angielsku nazywana jest "operating theatre". Pełni dramatyzmu prezentowanym wydarzeniom dodaje także odpowiednio dobrana, nowoczesna ścieżka dźwiękowa. Po premierze każdego odcinka, na forum strony internetowej serialu, pojawiają się pytania o utwory, które usłyszeliśmy. Furorę robią piosenki zespołu "Neo Retros".

Dorota Chamczyk, producent serialu, nie boi się też porównań do fenomenalnych "Chirurgów", "Dr. House’a" lub "Ostrego dyżuru". Aby nie było tak kolorowo - sceptycy zarzucają "Lekarzom", że prezentuje wyidealizowany obraz polskiej służby zdrowia. Czyściutkie wnętrza, uśmiechnięty, zawsze chętny do pomocy personel - każdy chciałby leczyć się w "Copernicusie". Pamiętajmy jednak o tym, że to serial, a nie dokument.  

Trudne decyzje. Uwaga, spoilery!

Już w 12. odcinku okaże się, że wątroba ordynatora Jasińskiego (Jacek Koman) przestała pracować i czeka go przeszczep. Błyskawiczna operacja laparoskopowa tylko na chwilę poprawi stan zdrowia Leona Jasińskiego. Szybko okaże się, że jedynym ratunkiem będzie dla niego przeszczep wątroby. Córka Beata (Agnieszka Więdłocha) zdecyduje zostać dawcą. Jasiński będzie ostro się sprzeciwiał. W tajemnicy przed Leonem także druga córka, Alicja postanowi poddać się badaniom kwalifikacyjnym, które pozwolą jej być dawcą. Której z córek uda się uratować życie ojca? Czy choroba Leona zbliży je do siebie?

mp

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje