Reklama

Lekarze

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 718
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Doskakujemy do zagranicznego poziomu

Aktor Marcin Perchuć od września zawita na ekranach telewizorów w dwóch serialach - "Siła wyższa" oraz "Lekarze". Nam opowiedział o swoich nowych rolach i światowym poziomie produkcji, w których bierze udział.

W serialu "Siła wyższa", który będzie można oglądać od września w TVP 1 gra pan z Rafałem Rutkowskim, Maciejem Wierzbickim i Adamem Krawczukiem, czyli aktorami, z którymi tworzy pan Teatr Montownia. Pierwszy raz zagraliście razem na planie filmowym?

Reklama

 - Tak. Bardzo się cieszymy, że po raz pierwszy zostaliśmy obsadzeni we czwórkę. Gramy polityków, którzy udają się na jakiś czas do klasztoru, by otrzymać "certyfikat moralności i etyki". Każdy z nich jest z innej opcji politycznej, co dodaje pikanterii ich rozmowom. Oprócz tego, że za kołnierz nie wylewają, poddawani są, co chwilę innym próbom. Scenariusz do tego serialu jest naprawdę dobry, świetnie napisane role. Mam nadzieję, że spodoba się widzom.

W czasie zdjęć wyjechaliście do klasztoru poza Warszawę?

- Kręciliśmy w klasztorze w Ornecie. To przepiękny, stary, niestety bardzo zniszczony klasztor. Miasteczko przyjęło nas bardzo gorąco. Rozegraliśmy nawet mecz piłkarski z tamtejszą czwartoligową drużyną. Było naprawdę bardzo sympatycznie. Ekipa tego serialu była wspaniała. Dobrze się znali, ponieważ robili razem "Ranczo". Reżyserem naszego serialu jest także Wojciech Adamczyk.

W tym sezonie widzowie będą mogli oglądać pana także w serialu "Lekarze" w telewizji TVN. Kogo gra pan w tej nowej produkcji?

- Gram Dziwana - lekarza internistę. To bardzo kolorowa postać z ciekawą przeszłością. Nie ma skończonych studiów wyższych. Stawia na medycynę niekonwencjonalną. Dyrektor szpitala, którą gra Danuta Stenka, pozwoliła mu otworzyć swój gabinet. Po wizycie w Indii Dziwan przywiózł różne metody medycyny holistycznej. Wspomaga medycynę konwencjonalną.

Ten serial też wymaga wyjazdów?

Owszem. Pod Warszawą w Sękocinie jest zbudowana wielka hala, w której stworzony jest szpital na potrzeby naszego serialu. Zdjęcia są też w Toruniu, który wcześniej nie był wykorzystany w telewizji. Bardzo się cieszę, że właśnie to miasto pokazujemy.

Jak przygotowywaliście się do odtwarzania pracy lekarzy?

- Ten serial przygotowany jest bardzo profesjonalnie. Moi koledzy, którzy wykonywali operacje na planie byli poddawani wielu szkoleniom. Lekarze, którzy są u nas na planie, a później oglądali te operacje w telewizji, uznali, że nie widzieli jeszcze tak profesjonalnie sfilmowanych operacji. Uważam, że pod tym względem możemy spokojnie iść w jednym rzędzie z "Chirurgami" czy z "Ostrym dyżurem". Widziałem już dwa odcinki i naprawdę robi to ogromne wrażenie.

 Gdy przyjmował pan tę rolę, nie bał się pan porównań z tymi zagranicznymi serialami?

- Nigdy nie uciekniemy od porównań. Dostęp do zagranicznych seriali jest powszechny i nie jesteśmy w stanie uniknąć licznych komentarzy. Natomiast bardzo dobrze, że pod względem merytorycznym i realizacyjnym staramy się doskakiwać do poziomu zagranicznego.

Jakie ma pan plany zawodowe?

- Cały czas Teatr Montownia ma swoje 15-lecie i na 20 września przygotowujemy premierę. Będzie to spektakl "Wąsy". W pierwszym akcie w willi grillują mężczyźni, w drugim ich żony, które także my gramy, a w trzecim akcie dzieją się dantejskie sceny. We czterech gramy łącznie 17 postaci. To będzie jazda bez trzymanki. Chcemy się dobrze bawić i przez śmiech mówić o ważnych rzeczach. Zagramy "Wąsy" w Och-Teatrze. Będzie się działo!


Rozmawiała: Dominika Gwit


Dowiedz się więcej na temat: Lekarze | seriale | Marcin Perchuć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje