Reklama

Zofia Czerwińska wolała konkubinat od małżeństwa!

Zmarła dwa lata temu Zofia Czerwińska, czyli niezapomniana pani Zosia z "Czterdziestolatka" i Balcerkowa z "Alternatywy 4", nigdy nie kryła, że - choć dwa razy stawała na ślubnym kobiercu - nie spotkała mężczyzny, który nadawałby się do małżeństwa. - Było za to kilku w sam raz do... konkubinatu - twierdziła, opowiadając o swym życiu uczuciowym.

Zofia Czerwińska miała zaledwie 22 lata, gdy - będąc jeszcze studentką krakowskiej szkoły teatralnej - po raz pierwszy została żoną. Leszek, dla którego straciła wtedy głowę i za którego wyszła, musiał jednak wcześniej uzyskać rozwód.

- Zostawił dla mnie żonę z dziewięciomiesięcznym dzieckiem. Po roku postąpił ze mną w podobny sposób, jak z nią. To był cios, którego nie zapomnę. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, jak czuła się tamta kobieta. Nikomu nie życzę tego doświadczyć - zwierzyła się "Dobremu Tygodniowi" kilka miesięcy przed śmiercią.

Reklama

Zofia Czerwińska nie kryła, że zdrada, na której przyłapała męża, zabolała ją tak bardzo, że chciała popełnić samobójstwo. Planowała odebrać sobie życie, skacząc pod pociąg na dworcu kolejowym w Sopocie.

- Byłam już tuż, tuż... W ostatniej chwili, na szczęście, zabrakło mi odwagi i zrezygnowałam. Wróciłam do domu i po prostu się rozwiodłam - wspominała w wywiadzie.

Pocieszenie po porażce swego małżeństwa aktorka znalazła u boku mężczyzny, który najpierw został jej przyjacielem, a wkrótce potem drugim mężem.

- Paweł był wspaniałym człowiekiem i świetnym partnerem na życie, ale kiedy musiał wybrać między mną a wyjazdem za granicę do pracy, zdecydował się na emigrację. Nasze małżeństwo było krótkie i bardzo żałuję, że się rozpadło - opowiadała "Wysokim Obcasom".

Po drugim rozwodzie Zofia Czerwińska przysięgła sobie, że już nigdy nie zostanie żoną. Bardzo jednak chciała być matką, więc wcale nie stroniła od kontaktów z mężczyznami, ufając, że w końcu spotka idealnego kandydata na ojca swojego dziecka.

- Przyznaję się do kilku konkubinatów. Były ciekawsze i... prostsze od małżeństwa - twierdziła.

W końcu aktorka zaszła w ciążę z jednym ze swoich partnerów.

- Byłam bardzo szczęśliwa, dopóki nie pojawiły się komplikacje. Okazało się, że jeśli zdecyduję się urodzić, umrę... W tamtych czasach lekarze przede wszystkim ratowali życie matki, więc wycięto mi oba jajowody, co definitywnie przekreśliło moje szanse na macierzyństwo - wyznała pod koniec życia.

Zofia Czerwińska nigdy nie pogodziła się z tym, jak okrutnie obszedł się z nią los. Mówiła, że gra radosną, uśmiecha się i żartuje, ale to tylko maska.

- Taki przybrałam sposób bycia. Ale w środku bardzo cierpię z tego powodu, że nie mam dzieci. Czuję, że spełniłabym się w roli matki. Chciałam, ale nie mogłam - powiedziała.

Zofia Czerwińska zmarła 13 marca 2019 roku. Miała 85 lat.

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje