Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 3041
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wspomnień czar: "Drużyna A"

- Uwielbiam, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem - to jeden z cytatów, który na zawsze wpisał się w historię amerykańskiej telewizji. Podobnie jak serial, w którym często padały pamiętne słowa. Specjalnie dla wszystkich widzów, którzy z sentymentem wspominają Hannibala i jego ekipę, zajrzeliśmy za kulisy produkcji.


Reklama

Pomysł serialu o niesłusznie oskarżonych weteranach, niosących pomoc najbardziej potrzebującym zrodził się pod koniec lat 70. w głowie scenarzysty i producenta, wówczas jeszcze stacji ABC, Stephena J. Cannella. Na początku lat 80. sytuacja jednak uległa zmianie i Cannell przeszedł (został zwolniony) do konkurencyjnego NBC, gdzie kontynuował realizację projektu.

Roszady obsadowe

- Rola B.A. była napisana z myślą o mnie - wyznał Mr T. w programie "Bring Back...The A-Team". Początkowo aktorem typowanym do roli Hannibala był James Coburn, podczas gdy George Peppard prowadził rozmowy w sprawie udziału w westernie "Siedmiu wspaniałych". Koniec końców rola Vina Tannera trafiła w ręce Steve’a McQueena, a Peppard znalazł się na liście płac "Drużyny A".

Od samego początku producenci w roli "Buźki" widzieli Dirka Benedicta, jednak szefowie stacji uparli się na swojego aktora, Tima Dunigana. To również prezesi NBC chcieli usunięcia postaci Murdocka z serialu. Ich zdaniem był on za bardzo kontrowersyjny. Ale po emisji odcinka pilotowego (23 stycznia 1983 r.) okazało się, że to właśnie szalony pilot zyskał największą sympatię widzów. Przeczucie zawiodło NBC również w wyborze odtwórcy "Buźki".

- Przed kamerą wyglądałem jeszcze młodziej niż w rzeczywistości. Niemożliwe zatem było przekonanie widza, że mogłem walczyć w Wietnamie, gdzie wojna zakończyła się, kiedy ja jeszcze chodziłem do liceum - wyznał w wywiadzie Dunigan, który stracił rolę w serialu po odcinku pilotowym. Na jego miejsce "wskoczył" od razu Benedict.

Konfliktowy gwiazdor

Od samego początku prac na planie serialu media donosiły na temat spięć Pepparda z Mr T. 

- George nie mógł zaakceptować faktu, że jego kolega stał się główną gwiazdą serialu. A później dowiedział się, że Mr T. zarabia o wiele więcej od niego - wspomina osoba z produkcji. Ale kolega nie był jedyną osobą, która przeszkadzała Peppardowi na planie. Aktor od samego początku nie ukrywał swojej niechęci do koleżanek: Melindy Culea oraz Marli Heasley. Co więcej, mówił im wprost, że serial ich nie potrzebuje.

- Dogadywałam się ze wszystkimi poza George’em, który na każdym kroku dawał mi odczuć, że jestem persona non grata - wspominała Culea przed kamerami. Jej postać, Amy Allen, wspierała weteranów przez półtora sezonu. W połowie 2. serii aktorka popadła w konflikt z pomysłodawcami i scenarzystami serialu. Domagała się większej ilości dialogów oraz udziału w scenach walk. Nie udało się. Została zastąpiona Heasley, której na zawsze w pamięci pozostanie pierwsze spotkanie z Peppardem.

- Nie chcemy cię w serialu! Żaden z chłopków cię nie potrzebuje! Jedyny powód, dla którego tu jesteś, to zachcianka producentów i stacji. Z niezrozumianych dla mnie powodów oni sądzą, że potrzebna nam dziewczyna - usłyszała od aktora w trakcie swojego pierwszego dnia na planie.

- Za każdym razem, kiedy studio wprowadza na plan kobietę, rozprasza ona wszystkich. Spowalnia całą akcję. Ich specjalnością są czarujące ujęcia. Akcja ustaje, żeby można pokazać jej seksowny uśmiech. Nie uważam, żeby to było potrzebne "Drużynie A" - bronił George swoich racji w rozmowie z "Sunday Mail". W końcu przekonał stację do swojego punktu widzenia. Kobieca bohaterka zniknęła z serialu na początku 3. sezonu. O ile problem z koleżankami szybko rozwiązał się, o tyle konflikt dwóch gwiazd serialu nadał był zaogniony.

Na ratunek



Zmęczeni animozjami na planie producenci wszelkimi sposobami próbowali go rozwiązać. Miał im w tym pomóc występ Hulka Hogana. Zapaśnik pojawił się gościnnie w 7. odcinku 4. sezonu. Natychmiast pokazał, że potrafi ujarzmić porywcze temperamenty. Twórcy produkcji wpadli na pomysł, żeby zatrzymać Hogana na dłużej. Niestety, Hulk miał zobowiązania wobec "World Wrestling Federation". 

W trakcie prac nad ostatnią (5.) serią producenci zatrudnili przyjaciela Pepparda, Roberta Vaughna, z nadzieją, że on ujarzmi charakter kolegi. Wówczas też powrócił pomysł dodania elementu kobiecego do serialu, który od dłuższego czasu już bronił się przed zarzutami, że jest seksistowski.

Najpoważniejszą kandydatką była Tia Carrere. Niestety, aktorka była związana kontraktem z soap operą "General Hospital", której producenci nie zgodzili się na "wypożyczenie" Tii. Tym samym pomysł spalił na panewce.

- To męski, ale nie seksistowski serial. Skierowany do facetów. Napisany, wyreżyserowany, grany przez mężczyzn. Byliśmy szefami. Byliśmy Bogiem. Kiedy chcieliśmy, paliliśmy. Kiedy chcieliśmy, strzelaliśmy. Całowaliśmy i... doprowadzaliśmy kobiety do łez, kiedy mięliśmy na to ochotę. To jedna z ostatnich męskich produkcji - bronił serialu po latach Benedict.

Zejście ze sceny

Chcąc urozmaicić akcję i podnieść spadające słupki oglądalności, producenci wprowadzili zmiany. Niestety, efekt był zupełnie odwrotny. Oglądalność 5. sezonu oscylowała na poziomie 9 milionów widzów. Dla porównania: 2. sezon miał 20 milionów. Stacja NBC zakończyła produkcję po nakręceniu 13 odcinków. Dziś "Drużyna A" jest jednym z seriali, na których remake czekają widzowie.


MG

Świat Seriali

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Drużyna A

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje