Reklama

​Tragiczny wypadek gwiazdy. Wszyscy mówili o klątwie

Nazywano ją największą konkurentką Marilyn Monroe oraz "najmądrzejszą głupiutką blondynką". Jej IQ wynosiło 163, ale w show-biznesie bardziej liczy się uroda. A tej miała równie dużo. Niestety, zabrakło jej szczęścia. Hollywoodzka piękność zginęła w tragicznym wypadku. Krążyły plotki, że ciąży na niej klątwa.

Verę Jayne Peers świat poznał ją jako Jayne Mansfield. Przyszła gwiazda urodziła się  19 kwietnia 1933 w Bryn Mawr jako jedyne dziecko Herberta Williama Palmera oraz Very Palmer. Gdy miała zaledwie trzy lata jej ojciec zmarł niespodziewanie podczas wspólnego wyjazdu. Kilka lat później jej matka ponownie wyszła za mąż.

Mansfield od najmłodszych lat wyróżniała się dużą inteligencją. Bardzo szybko się uczyła, miała talent do nauki języków. Była ambitna i doskonale wiedziała, że zostanie kolejną gwiazdą Hollywood. Podziwiała Jean Harlow oraz Hedę Lamarr za ich wyzwolony wizerunek. Nastolatka mogła liczyć na wsparcie matki, która zachęcała ją do rozwoju swoich talentów. Młoda Jayne grała na skrzypcach, fortepianie i altówce. Studiowała również języki hiszpański i niemiecki.

Reklama

W wieku 17 lat poślubiła Paula Mansfielda. Para szybko doczekała się córeczki. Świeżo upieczona pani Mansfield nie miała jednak zamiaru porzucać swoich planów podboju show-biznesu. Doskonale wiedziała, że rola gospodyni domowej nie jest dla niej. Zapisała się na studia aktorskie, a rok po ślubie z całą rodziną przeprowadzili się do Los Angeles. Życie rodzinne łączyła z nauką oraz pracą modelki, komiwojażerki sprzedającej książki i recepcjonistki w studiu tańca. 

Cały czas rozwijała swoje aktorskie umiejętności. Chodziła na warsztaty aktorskie, brała udział w konkursach. Była naturalną brunetką, więc zdecydowała się przefarbować na blond. Jej małżeństwo było skazane na porażkę. Paul Mansfield miał nadzieję, że żona porzuci swoje marzenia. W 1952 roku mężczyzna służył w rezerwie armii Stanów Zjednoczonych w wojnie koreańskiej. W tym czasie Jayne myślała o rozstaniu. Chciała jednak zachować nazwisko męża. Uznała je za odpowiednie dla gwiazdy. 22 października 1953 po raz pierwszy wystąpiła na scenie w spektaklu "Śmierć komiwojażera" Arthura Millera, a rok później udało się jej dostać na zdjęcia próbne do wytwórni Paramount. 

Gdy jej kariera zaczęła się rozwijać, rozpadło się małżeństwo aktorki. Para rozwiodła się na kilka tygodni przed ósmą rocznicą ślubu. Jayne mogła skupić się na podboju show-biznesu. Po rozstaniu przeprowadziła się do rezydencji na Sunset Boulevard w Los Angeles, którą odziedziczyła po rodzinie ojczyma. Aktorka kazała przemalować wszystko na różowo. Dom nazywany "Pink Palace" był znany w całym Hollywood. W lutym 1955 została Playmate miesiąca magazynu "Playboy", na okładce którego pozowała wielokrotnie. W 1956 roku były mąż złożył do sądu wniosek, w którym domagał się wyłącznej opieki nad córką. Argumentował, że nagie sesje Jayne świadczą o jej niezdolności do pełnienia roli przykładnej matki. Jayne Mansfield wychodziła za mąż jeszcze dwukrotnie. Każde jej małżeństwo kończyło się rozwodem. Doczekała się piątki dzieci, ale to kariera zawsze była na pierwszym miejscu.

W maju 1956 roku podpisała sześcioletni kontrakt z wytwórnią 20th Century Fox. Miała w niej zastąpić samą Marilyn Monroe, która sprawiała coraz większe problemy. W 1957 roku Jayne Mansfield otrzymała Złoty Glob w kategorii najbardziej obiecująca debiutantka. Jednak doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wytwórni bardziej niż na jej talencie zależy na jej urodzie. Wizerunek "najmądrzejszej głupiej blondynki" wcale jej nie przeszkadzał. 

Nie chciała być wzorem do naśladowania, chciała być gwiazdą. Doskonale wiedziała, jak grać wizerunkiem seksbomby, by o niej mówiono. "Częścią bycia czarującą dziewczyną jest poniekąd naiwność i bezradność wobec opinii publicznej, zwłaszcza oczu mężczyzn" - mówiła. W połowie lat 50. była jedną z najpopularniejszych oraz najlepiej zarabiających aktorek na świecie. Przyciągała wzrok, gdziekolwiek się pojawiała. 

Zdjęcie z 1957 roku na którym zniesmaczona Sophia Loren patrzy się na jej dekolt przeszło do historii fotografii. "Studio Paramount zorganizowało przyjęcie na moją cześć. Zaproszono wszystkie gwiazdy kina, to było niesamowite. Wreszcie, na samym końcu, zjawiła się również Jayne Mansfield. Podeszła prosto do mojego stolika. Wiedziała, że wszyscy na nią patrzą. Usiadła. Proszę spojrzeć na to zdjęcie. Na co patrzę? Gapię się na jej sutki, przerażona, że zaraz wylądują w moim talerzu. Ten strach widać na mojej twarzy. Jestem przerażona, że jej sukienka pęknie, BUM, a to, co skrywała, rozleje się po stole" - powiedziała w legendarna aktorka w jednym z wywiadów. 

Sława Mansfield nie trwała jednak zbyt długo. Z początkiem lat 60. przyszedł zmierzch jej kariery. Zaczęła tracić role z powodu zbyt wyzywającego wizerunku. Robiła wszystko, by nie dać o sobie zapomnieć. Z aktorki stała się celebrytką przyciągającą tłumy poza Stanami Zjednoczonymi dzięki udanym i dochodowym występom w klubach nocnych. W 1966 roku pojawiła się nieproszona na jednym z festiwali filmowych. Agent aktorki załatwił jej spotkanie z Antonem LaVey - założycielem kościoła satanistycznego.

Jayne Mansfield oraz jej partner, Sam Brody, dostali zaproszenie do wiktoriańskiej posiadłości LaVey’a pomalowanej w całości na czarno, znanej pod nazwą Czarny Dom lub inaczej Kościół Szatana. Spotkanie wzbudziło duże zainteresowanie prasy. "Jestem wszystkim, co jest nikczemne, naganne i złe na świecie. Jestem najgorszym koszmaram ludzi" - mówił o sobie LaVey. Miesiąc po pierwszym spotkaniu aktorka udała się z dziećmi na wycieczkę do parku Jonguleland. Jej syn został zaatakowany przez lwa. Sześciolatek w poważnym stanie trafił do szpitala. Zrozpaczona aktorka poprosiła Antona o pomoc. Podobno dzięki jego wstawiennictwu chłopiec przeżył. 

Kontrowersyjnego kapłana oraz aktorkę połączyła dziwna przyjaźń. Odwiedzali się wzajemnie w swoich kolorowych posiadłościach i pozowali do wspólnych sesji zdjęciowych. Jane nazywała Antona "geniuszem i bardzo interesującą osobą". Za kuluarami plotkowano, że gwiazda chciała by LaVey rzucił na nią czar, który pozwoli odzyskać jej dawną sławę. Ich przyjaźń nie spodobała się partnerowi aktorki. 

Sam Brody publicznie wyśmiewał LaVey’a i nazywał szarlatanem. Pewnego razu zapalił świeczkę w jednym z pokoi w Czarnym Domu. "Ta świeca służy tylko do rzucania klątw. Nie wiem, co się teraz z Toba stanie" - miał mu powiedzieć Anton. Według innych zagroził prawnikowi. "Samie Brody, ogłaszam, że będziesz martwy w przeciągu roku" - rzucił. W ciągu roku Brody miał sześć stłuczek i wypadków samochodowych.

W nocy z 28 na 29 czerwca 1967 roku, kiedy podróżował z kierowcą Ronnie Harrisonem, Jayne oraz trójką jej dzieci. Ich samochód z dużą prędkością uderzył w tył ciągnika, który zwolnił za ciężarówką rozpylającą środki owadobójcze. Kierowca, Sam Brody oraz Jayne Mansfield zginęli na miejscu. Dzieci śpiące na tylnym siedzeniu przeżyły z niewielkimi obrażeniami. W chwili śmierci aktorka miała zaledwie 34 lata. Na miejscu niemal od razu pojawili się fotoreporterzy. 

W prasie pojawiły się informacje, że Jayne w czasie wypadku została całkowicie odcięta głowa. Aktorka rzeczywiście doznała poważnych urazów głowy, jednak plotki o dekapitacji nie są prawdziwe. Miejska legenda o jej śmierci powstała po tym, gdy zdjęcia z wypadku przedostały się do prasy. Na jednym z nich widać było blond włosy na szybie samochodu. W rzeczywistości była to peruka aktorki. Po jej tragicznej śmierci plotkowano, że dotknęła ją klątwa LaVey’a.  


swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje