Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 6436
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​Teresa Szmigielówna: Szpiegowski skandal zniszczył życie aktorki

Przyciągała wzrok, gdziekolwiek się pojawiała. Miała do tego ogromny talent. Wydawało się, że nic nie może zaszkodzić karierze uzdolnionej aktorki. Niestety, przez byłego męża jej rodzina musiała ponieść przykre konsekwencje. Teresa Szmigielówna stała się ofiarą międzynarodowego skandalu.

Teresa Szmigielówna urodziła się 9 października 1929 roku w Kobalówce. Była absolwentką szkoły filmowej w Łodzi. Jej pierwszą rolą ekranową była Zośka Czerwiaczkowa w "Celulozie" Jerzego Kawalerowicza.

Reklama

Od dzieciństwa marzyła o karierze aktorskiej. Jednak jej ojciec uważał, że jest zbyt delikatna i wrażliwa, by odnaleźć się w tym zawodzie. Za jego namową zaczęła przygotowywać się do studiów medycznych i dostała się do liceum medycznego. Pasja była silniejsza i po maturze zdecydowała się zdawać do łódzkiej filmówki. Jeszcze na studiach zagrała w "Cebulozie". 

"Studiowałam wówczas na czwartym roku Szkoły Filmowej w Łodzi, mieszkałam z rodzicami przy ulicy Błękitnej i po zajęciach grzecznie wracałam do domu. O studenckich zabawach nawet nie myślałam, nie przelewało się. Ojciec nie do końca akceptował mój wybór, chciał, bym została lekarką" - wspominała po latach.

Wkrótce przeprowadziła się z Łodzi do Warszawy. Tam zaczęła grać na deskach teatrów oraz coraz ambitniejszych produkcjach filmowych. "Najczęściej powierzano mi role smutne, tragiczne, choć zdarzało mi się grać kobiety silne i groźne. Może wynika to z aktorskiej reguły, że osoby łagodne, do jakich się zaliczam, potrafią dobrze zagrać czarne charaktery?" - mówiła o swoich rolach Szmigielówna. Z czasem zaczęła się pojawiać również w serialach. Można ją było zobaczyć m.in. w "Podróży za jeden uśmiech", "Stawiam na Tolka Banana" oraz "Stawce większej niż życie".

Zagrała ponad 100 ról filmowych, reżyserzy ją cenili, ale nie miała szczęścia. Mówiono, że pechowo trafiają się jej duże role w małych filmach i małe w dużych. Przy tym nie potrafiła rozmawiać o pieniądzach i zarabiała znacznie mniej niż koleżanki. "Nie mam żalu do nikogo, mogę mieć pretensje jedynie do siebie, że nie potrafiłam wykłócać się o wysokość stawek. Zarabiałam o wiele mniej niż większość koleżanek. Ważniejsza od pieniędzy była moja praca, kochałam swój zawód. Grałam wyraziste bohaterki, nawet w epizodach. Czy może być coś piękniejszego i bardziej satysfakcjonującego dla aktora? Po za tym los nie każdego obdziela po równo i sprawiedliwie" - mówiła po latach aktorka.

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne