Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 4024
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​Teresa Iżewska: Kilka słów zniszczyło całe jej życie

O takim debiucie wiele aktorek może tylko pomarzyć. Rola w "Kanale" Andrzeja Wajdy otworzyła jej drzwi do kariery. Losy jej filmowej "Stokrotki" poruszyły wszystkich. Teresa Iżewska otrzymała nominację do prestiżowej nagrody BAFTA. Wydawało się, że świat stoi przed nią otworem. Niestety, stało się inaczej, a jej historia, podobnie jak powstańczej sanitariuszki, zakończyła się tragicznie.

Jej słowiańską urodę i naturalny talent docenili twórcy polscy oraz zagraniczni. Po poruszającym debiucie zaczęła wspinać się na szczyt. Jednak jeden niefortunny wywiad zmienił wszystko. Iżewska upokorzona przez władzę oraz środowisko aktorskie została całkiem sama.    

Reklama

Urodziła się 8 kwietnia 1933 roku w Warszawie. Kilkuletnia Teresa musiała szybko dorosnąć, gdy wojna odebrała jej dzieciństwo. Doskonale poznała jej koszmarne oblicze. Widziała śmierć swojego ojca... Pewnie dlatego była tak wiarygodna i przejmująca jako sanitariuszka.

Jej losy mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Zanim postawiła pierwsze kroki w aktorstwie, chciała zostać chemiczką. 

W 1952 r. zaczęła studia na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, które jednak przerwała. W 1957 r. skończyła za to Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Rok po ukończeniu studiów zadebiutowała na deskach wrocławskiego Teatru Dramatycznego, gdzie grała do 1963 roku. W sezonie teatralnym 1963-1964 można ją było podziwiać w nowohuckim Teatrze Ludowym. Była również związana z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku (1964-1982).  

Nie wiadomo, co wzbudziło w niej nagłą miłość do aktorstwa, ale odnalazła się w nim doskonale. Była studentką trzeciego roku, gdy Andrzej Wajda zaproponował jej postać łączniczki "Stokrotki" w "Kanale". W Polsce film został przyjęty chłodno, doceniony został za granicą. Na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes zdobył Srebrną Palmę. 

Na Lazurowym Wybrzeżu Teresa Iżewska poznała świat, o jakim nawet nie śniła. Całe miasto było oblepione jej zdjęciami, a do USA zaprosiła ją sama... Marilyn Monroe. Młodziutka aktorka zaczęła otrzymywać propozycje ról w zagranicznych filmach. Zachłysnęła się Zachodem i powiedziała o kilka słów za dużo. W jednym z wywiadów dla francuskiej prasy wspomniała o swoich niewielkich zarobkach jako aktorki.

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje