Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 6985
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Ron Ely: Żona gwiazdora telewizji zginęła na jego oczach

Przystojny aktor przez wiele lat był ulubieńcem widzów. Fani pamiętają szczególnie jego rolę Tarzana z kultowego serialu. W 2001 roku Ron Ely przeszedł na zasłużoną emeryturę i o aktorze przycichło. Jego spokojne życie przerwała tragedia. W 2019 roku w jego domu doszło do morderstwa. Syn aktora skarżył go o zabójstwo matki - Valerie Lundeen.

Ron Ely: Serialowy Tarzan

Ron Ely na ekranie zadebiutował w wieku 20 lat w musicalu romantyczno-wojennym "Południowy Pacyfik". Na dużym ekranie nie zrobił wielkiej kariery. Znacznie lepiej mu szło na małym. Pojawił się w wielu kultowych serialach. W 1966 roku dostał propozycję zagrania główniej roli w produkcji "Tarzan". To właśnie ta produkcja zrobiła z niego prawdziwego gwiazdora. Ponad dwadzieścia lat później wystąpił w kanadyjskiej produkcji "Przygody Tarzana" w epizodycznej roli. 

Z początkiem XXI wieku, Ely wycofał się z show-biznesu. Chciał skupić się na rodzinie i wychowaniu dzieci. O 19 lat młodsza Valerie Lundeen była drugą żoną aktora. Para doczekała się dwóch córek oraz syna. Po przejściu serialowego Tarzana na aktorską emeryturę, cała rodzina zamieszkała w wartej prawie pięć milionów dolarów willi w Santa Barbara. W 2018 roku Ron i Valerie cieszyli się z przyjścia na świat swojego pierwszego wnuka. Nikt nie spodziewał się, że rok później dojdzie do niewyobrażalnej tragedii. 

Reklama

Tragedia w rodzinnej willi

15 października 2019 roku około godziny 20 operator numeru ratunkowego odebrał niepokojące zgłoszenie. "Ojciec próbował zaatakować matkę, broniłem jej" - usłyszał w słuchawce, po czym dzwoniący przerwał połączenie. Operator oddzwonił, ale telefon odebrał już ktoś inny. Mężczyzna miał wyraźne problemy z porozumieniem się, mówił niewyraźnie i nie dało się go zrozumieć. Sprawa została natychmiast przekazana do biura szeryfa, skąd pod wskazany adres wyruszył patrol. 

O 20:15 dwójka funkcjonariuszy zjawiła się w luksusowej willi. W posiadłości znaleźli starszego mężczyznę poruszającego się na wózku oraz ciało 62-letniej Valerie Lundeen. Kobieta miała liczne rany kłute oraz nie wykazywała oznak życia. Policjanci zawiadomili dodatkowe jednostki. Jeden z przybyłych na miejsce funkcjonariuszy próbował przesłuchać 81-letniego aktora, jednak Ely od dawna miał problemy z porozumiewaniem się. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Ratownicy próbowali walczyć o życie żony gwiazdora, jednak o 20:41 Valerie Lundeen została uznana za zmarłą. 

Po wyjściu z szoku Roy Ely powiedział funkcjonariuszom, że to jego 30-letni syn zaatakował Lundeen. To właśnie Cameron Ely zadzwonił pod numer ratunkowy twierdząc, że jego ojciec zabił Valerie. Po zawiadomieniu służb mężczyzna uciekł z domu. Policjanci przeszukali posiadłość. Zabezpieczyli m.in. nóż, na którym znaleziono DNA ofiary oraz napastnika. Co ciekawe, zabezpieczono również inny nóż, który znajdował się w pobliżu kortu tenisowego. Na nim znalazła się krew Camerona Ely oraz drugiej, niezidentyfikowanej osoby. 

Jednego dnia stracił żonę i syna

W pobliżu posiadłości ukrywał się sam napastnik. Według relacji funkcjonariuszy, gdy Cameron ich zobaczył, powiedział, że jest uzbrojony i wykonał gest, jakby chciał wyciągnąć broń z kieszeni. Policjanci natychmiast otworzyli ogień. "Podejrzany powiedział, że ma broń, zbliżył się do funkcjonariuszy i pokazał rękoma, jakby wyciągał broń. W odpowiedzi, czterech zastępców szeryfa - Desiree Thome, Jeremy Rogers, Phillip Farley i John Gruttaduario - oddało łącznie 24 strzały z broni służbowej, śmiertelnie raniąc podejrzanego. Kiedy zastępcy byli w stanie bezpiecznie podejść do Camerona, odkryli, że udawał on, że jest uzbrojony i nie miał broni" - napisano później w oficjalnym komunikacie prasowym. 

30-letni Cameron Ely zginął na miejscu. Przy ciele mężczyzny zamiast broni policjanci znaleźli telefon, zmięte papiery, kartę bankową, karty do gry, klucze oraz woreczek z kokainą. Nie wiadomo, co doprowadziło do tragedii w posiadłości rodziny Ely. Do tej pory nie są znane powody, dla których syn postanowił odebrać życie matce i wrobić w morderstwo własnego ojca. W mediach pojawiały się relacje bliskich rodziny Ely. Twierdzili oni, że Cameron był "błyskotliwym młodym człowiekiem, który miał przed sobą świetlaną przyszłość". W 2012 roku uzyskał tytuł licencjata w dziedzinie psychologii na Uniwersytecie Harwarda.

"Usprawiedliwione zabójstwo" i pozew cywilny

W lipcu 2020 roku do sądu wpłynął cywilny pozew o bezprawne spowodowanie śmierci przeciwko hrabstwu Santa Barbara. Pozew złożony został przez Rona Ely oraz jego córki. W pozwie aktor zaznaczył, że żaden z pięciu obecnych w jego domu funkcjonariuszy nie udzielił pomocy jego żonie: "Valerie została pozostawiona na podłodze bez jakiejkolwiek pomocy medycznej lub opieki ze strony zastępców Departamentu Szeryfa Santa Barbara, lub Departamentu Straży Pożarnej Santa Barbara przez ponad 30 minut". 

Ely i jego córki uznali również, że funkcjonariusze bezpodstawnie otworzyli ogień do Camerona. Oskarżyli ich o bezpodstawne spowodowanie śmierci oraz Czwartej i Czternastej Poprawki do Konstytucji. "Strzelanina miała miejsce mniej niż 20 sekund po tym, jak pozwani zastępcy zobaczyli Camerona idącego za róg z podniesionymi rękami, co jest uniwersalnym aktem poddania się. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia lub uzasadnienia prawnego, wielu pozwanych zastępców otworzyło ogień do Camerona, trafiając go w sumie 22 razy kulami z kilku broni wydanych przez departament" - stwierdzono w pozwie. 

Dodatkowo rodzina Ely zaznacza, że przez 13 minut nikt nie udzielił pomocy Cameronowi. Zachowanie policjantów zostało uznane za "naganne, całkowicie nieuzasadnione i w związku z tym niekonstytucyjne". Strony postępowania początkowo dążyły do ugody. Jednak mediacje nie pomogły i sprawa pod koniec lutego 2022 roku trafiła do Federalnego Sadu Rejonowego w Los Angeles. Warto dodać, że po tragedii Prokuratura Okręgowa w Santa Barbara przeprowadziła własne śledztwo. Ostatecznie uznała strzelaninę za "usprawiedliwione zabójstwo". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL