Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 2765
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Powrót do Twin Peaks

6 października o godzinie 23.00 kanał CBS Action wyemituje ostatni odcinek 2. sezonu serialu "Miasteczko Twin Peaks". Dziennikarka Daily Mail, Sonia Poulton, pojechała osobiście do Snoqualmie, gdzie kręcony był serial, aby na własne oczy zobaczyć to niezwykłe miejsce i poczuć tajemniczy klimat zalesionych terenów Stanu Waszyngton.


 

Reklama

 

Na początku lat 90. pytanie "Kto zabił Laurę Palmer?" nurtowało wszystkich. Dla niewtajemniczonych, Laura Palmer to fikcyjna studentka, centralna postać kultowego kryminalnego serialu "Miasteczko Twin Peaks". Serial rozpoczyna się pięknym, ale zarazem makabrycznym zdjęciem Laury wyrzuconej na brzeg. "Ona jest martwa, zawinięta w plastik..." mówi szeryf Truman, gdy przekazuje wieści jej ojcu, Lelandowi.

 

Był to bardzo obiecujący początek. Osadzony w małym miasteczku w Ameryce, wyreżyserowany przez Davida Lyncha i oparty na surrealistycznej fabule, pełnej mylnych tropów i trzymający w napięciu - serial o takich wyznacznikach musiał okazać się sukcesem. Na "Miasteczko Twin Peaks" złożyły się dwa sezony, które szybko stały się sensacją na skalę światową i zdobyły sobie miliony wiernych fanów. Ja stałam się jednym z nich. Serial wciągnął mnie od napisów początkowych i nawet dziś, kiedy go oglądam mam dreszcze. Mimo, że bywa czasem makabryczny, a jego bohaterowie dziwaczni, żeńska część widowni przyjęła go zaskakująco dobrze. Wpłynął na to m.in. fakt, że Lynch zmienił uległość kobiet zwyczajowo ukazywaną w TV i przedstawił widzom femmes fatales, które były tak samo przebiegłe i niebezpieczne, jak męscy bohaterowie.

Według nas, młodych dziewcząt (miałam wtedy zaledwie 26 lat), nikt nie mógł przyćmić Coopera. Podziwiałyśmy agenta Dale’a Coopera, który został przypisany do sprawy morderstwa Laury Palmer i w którego rolę wcielał się Kyle McLaughlin. To była przełomowa produkcja, "Twin Peaks" zapoczątkowało nową generację w telewizji, w tym  takie serie jak "Gotowe na wszystko"’ ukazujące z pozoru idealne, porządne małe miasteczka, które gdy im się lepiej przyjrzeć, okazują się bardzo mroczne. Twin Peaks było miejscem, w którym "każdy ma sekrety, po prostu niektórzy mają ich nieco więcej".

Będąc w pełni zaangażowaną fanką, postanowiłam świętować w 2010 roku 20. rocznicę premiery i udałam się do małego miasteczka na północnym zachodzie Ameryki. Okazało się, że Twin Peaks to w rzeczywistości Snoqualmie Valley, położone 25 mil od Seatle. Moje pierwsze wrażenie, było identyczne jak odczucia agenta Coopera. Pomyślałam: nigdy w życiu nie widziałam tylu drzew na raz! A przecież mieszkam w Cotswolds (gdzie ich nie brakuje, przyp. redakcji).

Mój przewodnik, Fritz Ribary, urodził się i wychował w Snouqalmie i jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o tej miejscowości. Polecił mi, żebym zatrzymała się w Fall City Inn, ponieważ miejsce to pojawiło się w serialu. Niemalże czekałam, kiedy pojawi się Coop, szepczący do dyktafonu nagrania dla tajemniczej Diane (kim ona w rzeczywistości była? Jego sekretarką, czy może jego alter-ego? A może Coop nazywał tak po prostu swój dyktafon? Tego widzowie nigdy się nie dowiedzieli).

Ruszyłam śladem bohaterów "Twin Peaks" i zrobiłam sobie przystanek w The Double R Dinner, gdzie czas się zatrzymał. Kelnerka podała mi gorący wiśniowy placek z bitą śmietaną i czarną jak smoła kawę. Nie mogłam uwierzyć, że tam jestem! To właśnie przy kolacji Coop najczęściej żartował, a teraz ja siedziałam tu nad jego ulubionym daniem, pijąc jego ulubiony napój i czułam się z tym cholernie dobrze! Fritz zabierał mnie z jednego serialowego miejsca do drugiego i słyszałam samą siebie wydającą okrzyki radości, gdy widziałam znajome miejsca: tartak Packarda, biuro szeryfa, wodospad, liceum i wiele, wiele innych.

Miałam nawet okazję, by trzymać pistolet, który został użyty w serialu. Okazało się, co prawda, że jest on plastikowy, ale byłam szczęśliwa, że mogłam od kulis poznać tę legendarną produkcję! Życie w Twin Peaks nie zawsze było takim, jakim się wydawało. Czasami trudno się je podglądało, nie zawsze miało sens, ale to w tym właśnie tkwił urok tego serialu. Jak wytłumaczyć chociażby postać kobiety z pieńkiem? Czy ten kawałek drewna, który nosiła, zawierał ducha jej zmarłego męża? A co z ulicznymi światłami? No i wreszcie: kto zabił Laurę Palmer? Przez minione lata budziło to kontrowersje. Oficjalnie był to BOB, bezcielesny duch, który opanował jej ojca, Lelanda Palmera. Nieoficjalnie, Leland stworzył swoje alter-ego, by ukryć nikczemny czyn, którego dopuścił się wobec córki. Nawet ta odpowiedź jedynie zmieszała nas i omamiła. Jedno jest pewne - "Miasteczko Twin Peaks", z całym swoim ekscentryzmem i dziwactwami, dostarczyło nam wszystkim niesamowitej rozrywki!

 

Dowiedz się więcej na temat: Miasteczko Twin Peaks | seriale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje