Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 2037
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Od teatru po komisariat

Dziś o przygodach Borewicza mówimy: kultowy serial! Kiedy powstawał prawie 40 lat temu, twórcy nie mieli lekko. I nie chodzi tylko o problemy z cenzurą, czy drogą taśmą... Sam dobór obsady był nie lada wyzwaniem.


Reklama

Nigdy nie byłem za tym, aby zatrudniać do filmów znane, ograne twarze, gdyż widz kojarzyłby je z innymi produkcjami. Dlatego wpadłem na pomysł, aby główną rolę w "07 zgłoś się" zagrał krakowski dziennikarz, czyli Bronisław Cieślak. Przemawiał za nim świetny radiowy głos, doskonale rozumiał, co mówi, nie deklamował, był stuprocentowo naturalny - opowiadał nam Krzysztof Szmagier (zmarł w 2011 roku), scenarzysta i reżyser kultowego serialu o poruczniku Borewiczu.

Wybór okazał się trafny. Bronisław Cieślak nie tylko zagrał popisowo, ale i wykazał się sprawnością fizyczną w wielu kaskaderskich scenach. Przykład? Przesiadał się z promu na helikopter, nurkował, wchodził w bagno...

Łowca talentów

Dziś reżyserzy szukając aktorów ogłaszają castingi. Wtedy Krzysztof Szmagier radził sobie odwiedzając teatry. W ten sposób zjeździł całą Polskę. - W jednym z prowincjonalnych teatrów duże wrażenie zrobił na mnie Jerzy Rogalski, czyli późniejszy, niezbyt rozgarnięty porucznik Jaszczuk. Majora Wołczyka zagrał natomiast Zdzisław Tobiasz, który udzielał się w dubbingu. Zdarzało się, że jednego wieczoru oglądałem kilka spektakli po jednym akcie w kilku warszawskich teatrach - wspominał.

Za barana...

Zanim przystąpił do kręcenia zdjęć, wiele miesięcy spędził także na... komisariatach. - Chodziło mi o wiarygodne dialogi, półświatek posługuje się przecież specyficznym językiem, milicjanci zresztą też. Kiedyś na przykład zarzucono mi, że stróż prawa nie może mówić do obywatela:

"Jak jedziesz baranie!", na szczęście cenzura nie miała nic przeciw. Jedynie Bronek Cieślak przeżył z tego powodu niemiłą przygodę. Dzień po wyemitowaniu odcinka dostał... spory mandat. Milicjant, który go zatrzymał wytłumaczył mu oczywiście za co: "Za barana właśnie!" - mówił pan Krzysztof.

Absurd codzienny

Scenarzysta zapewniał, że z cenzurą nie miał większych kłopotów: - Tylko raz usunięto mi dialog, brzmiał następująco: "Już nawet w Związku Radzieckim doszli do wniosku, że ciało sowieckiej kobiety jest piękne" - mówił. - Absurdalne sytuacje były na porządku dziennym - mówi Bronisław Cieślak.

Aktor śmieje się, wspominając cenną taśmę filmową. Każdy film miał przyznawany limit taśmy. - Kazano ją oszczędzać, nie można sobie było pozwolić na zbyt wiele dubli - mówi. Także to sprawiło, że atmosfera pracy była wyjątkowa.

KRAS

Dowiedz się więcej na temat: Kultowe seriale | seriale | 07 zgłoś się | Bronisław Cieślak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje