Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1973
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Mistrzowie drugiego planu

Choć grają drugie skrzypce, to bez nich bohaterowie byliby bezbronni.

Każdy z nas potrzebuje wsparcia. Nawet jeśli dysponuje nadprzyrodzonymi mocami. Bo przecież smutno jest walczyć w pojedynkę, a poza tym ktoś musi zabezpieczać tyły. Najlepiej, by była to osoba, która świetnie orientuje się w naszych możliwościach i ograniczeniach. Ktoś, komu ufamy bezgranicznie i wierzymy, że zawsze stanie po naszej stronie. Taka osoba powinna także mieć bystry umysł. Może nie tak bystry, jak bohater, któremu pomaga, ale jednak wystarczająco, by swoimi sugestiami skierować myślenie mistrza na właściwy tor. Ale przede wszystkim musi dobrze czuć się jako pomocnik. No bo przecież właśnie do takiej roli został stworzony.

Reklama

W objęciach kosmity


Lois Lane, w którą w serialu "Nowe przygody Supermana" wcieliła się Teri Hatcher, nieco różni się od typowego pomocnika. Przez bardzo długi czas absolutnie nie zdaje sobie sprawy, że jej nieśmiały kolega z redakcji, Clark Kent (Dean Cain), jest jednocześnie superbohaterem. Za to z pełną determinacją stara się pomóc Supermanowi. I to nie tylko dlatego, że pochodzący z Kryptonu heros podoba jej się do nieprzytomności. Na pięknej dziennikarce wrażenie robi to, że stara się on za wszelką cenę walczyć z przejawami Zła. Zdarzało się jednak, że to właśnie przez Lois, która przez swoją nadgorliwość i brawurę pakowała się w kłopoty, Superman musiał nieźle się nagimnastykować.

Ale to właśnie płomienne uczucie do pięknej dziennikarki sprawiało, iż kosmiczny heros zawsze był gotowy bronić ludzkości. Nawet wtedy, gdy kolejny podstępny przeciwnik umieszczał w jego pobliżu pojemnik z kryptonitem. Teri Hatcher z łezką w oku wspomina swoją kreację w serialu. Z wielu jej wypowiedzi wynika, że najwyraźniej w jej pamięci zapadło to, co łączyło piękną Lois z superbohaterem. - Moją ulubioną częścią tej opowieści było głębokie uczucie między parą głównych bohaterów - wspominała aktorka. Ale szybko dodaje: - Supermana kochałam przede wszystkim za to, że jest i że ludzie mogą ciągle na nowo poznawać jego historię. Wniosek nasuwa się więc sam - może Lois nie była najlepszym pomocnikiem, ale na pewno jej oddanie herosowi było niemal bezgraniczne!

Wspierając Nietoperza


Nieco inaczej sprawa ma się z Robinem. Ten nastoletni akrobata, którym po śmierci rodziców zaopiekował się Bruce Wane, czyli Batman w cywilu, jest pomocnikiem pełną gębą. Nawet w pewnym momencie tworzy z Człowiekiem-Nietoperzem Dynamiczny Duet (Dynamic Duo). Gdy jednak dorasta, okazuje się, że drugoplanowa rola nie do końca mu odpowiada. Idzie na studia, a gdy je kończy, ostatecznie rozstaje się z maseczką Robina.

Nie oznacza to, że znudziła mu się walka ze Złem. Po prostu zaczął ją na własną rękę pod pseudonimem Nightwing. Rola Robina najwyraźniej bardzo spodobała się Burtowi Wardowi, który wcielił się w tę postać w serialu "Batman" z końca lat sześćdziesiątych. - Razem z Adamem (West, odtwórca roli Bruca Wane/Batmana w serialu) pracujemy nad projekdrugiego tem, który powali was na kolana. Uwierzcie mi, to dopiero będzie Batman i Robin - zapewniał kilka dni temu aktor. I tak naprawdę nieważne, czy projekt będzie tak niezwykły, jak reklamuje go Ward. Fantastyczne jest to, że po pięćdziesięciu latach aktorzy nadal chcą być herosami.

Asystentka czy matka?


Adriana (Tony Shalhoub), głównego bohatera serialu "Detektyw Monk", poznajemy niedługo po tym, jak przeżył osobistą tragedię - jego żona została zamordowana. Chcąc wspomóc swojego byłego podwładnego, który nie tylko dość długo pozostawał w stanie katatonii, ale także cierpi na zaburzenia obsesyjno- -kompulkompulsywne i tysiące fobii, kapitan Stottlemeyer (Ted Levine) angażuje prywatną pielęgniarkę. Sharona Fleming (Bitty Schram) staje się dla Adriana kimś znacznie więcej, niż tylko opiekunką. Jako jedyna, mimo chwil irytacji, potrafi znosić fobiczne zachowania swojego podopiecznego.

Zawsze jest w pogotowiu z chusteczką, w którą Monk musi wytrzeć dłonie natychmiast po dotknięciu jakiejś osoby lub przedmiotu. Bohatersko znosi jego nastroje i robi wszystko, by stworzyć mu idealne warunki do dedukcji. A do tego jeszcze jej mądrość wynikająca z życiowego doświadczenia bardzo często pozwala detektywowi dotrzeć do sedna sprawy. - Sharona była dla niego jak matka. Doprowadzał ją do szaleństwa, ale ona nadal go kochała - podsumowała z uśmiechem swoją bohaterkę Bitty Schram.

W cieniu geniusza


Życie z osobą ponadprzeciętnie inteligentną nie należy do najłatwiejszych. Po wielokroć przekonał się o tym zarówno towarzysz wielu przygód Herkulesa Poirota, kapitan Arthur Hastings, jak i dr Watson, nieodłączny druh Sherlocka Holmesa. Obydwaj wystawiani byli przez swoich mistrzów na bardzo wiele prób, a do tego jeszcze często się zdarzało, że detektywi podawali w wątpliwość inteligencję swoich współpracowników. A to mocno bolało! Mimo wszystko i Hastings, i Watson nie wyobrażali sobie, by mogli opuścić genialnych detektywów. Ten fenomen doskonale tłumaczy Martin Freeman, który w serialu "Sherlock" wciela się w cierpliwego doktora. - To najinteligentniejszy człowiek, jakiego Watson kiedykolwiek spotkał. Poza tym zachowuje się tak, jakby niczego się nie bał - powiedział aktor. Rzeczywiście, przyjaźń z kimś takim warta jest poświęceń.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje