Reklama

Melanie Griffith: Piękną twarz zniszczyła operacjami! Teraz przestrzega innych

Melanie Griffith należała do jednych z najpiękniejszych aktorek. Naturalna i pełna wdzięku szybko podbiła serca widzów. W latach 80. i 90. rozkochiwała w sobie mężczyzn. A dziś? Obecnie więcej mówi się wyłącznie o jej kolejnych operacjach plastycznych. Jak zmieniała się aktorka?

W latach 80. i 90. Amerykański show-biznes należał do niej. Urodziła się w hollywoodzkiej rodzinie królewskiej - jej ojcem jest aktor i przedsiębiorca Peter Griffith, a matką aktorka i modelka Tippi Hedren. Od dziecka związana była z show-biznesem, ale dopiero film "Pracująca dziewczyna" zapewnił jej miejsce na liście najpopularniejszych gwiazd.

Miała wszystko: urodę, sławę, sukces na koncie. Trzykrotnie wychodziła za mąż za aktora Dona Johnsona (od 8 stycznia do lipca 1976 i od 29 stycznia 1989 do lutego 1996). W 1989 roku na świat przyszła córka pary, Dakota Johnson. Od 1982 do 1987 roku była żoną aktora Stevena Bauera, z którym ma syna Alexandra. W 1996 roku poślubiła młodszego o 4 lata Antonio Banderasa, kilka miesięcy później na świat przyszła ich córka.

Reklama

Po ostatnim rozwodzie Griffith odsunęła się w cień. Przestała pojawiać się na czerwonych dywanach. Miała problemy z alkoholem i narkotykami. "Ludzie mówią mi, że wyglądam koszmarnie. Tweety, które dostaję, są naprawdę nieprzyjemne" - mówiła w rozmowie z 2012 roku. Po rozwodzie z Banderasem jeszcze silniej zaczęła walczyć z upływającym czasem.

Melanie Griffith od kilku lat regularnie wraca na pierwsze strony gazet. Niestety nie za sprawą nowych ról, a wyglądu. Melanie uzależniła się od opalania oraz operacji plastycznych. Na aktorkę spadła ogromna fala hejtu.

W 2009 roku przyszedł kolejny cios: aktorka zmagała się z rakiem skóry. Nie ukrywa, że przyczyną raka skóry może być to, że kiedyś bardzo często poddawała się operacjom plastycznym. Zmiany nowotworowe pojawiały się na jej nosie.

Przez kilkanaście kolejnych lat walczyła się z nawrotami choroby. Poddała się także zabiegowi dermabrazji, czyli mechanicznemu ścieraniu naskórka oraz górnych warstw skóry właściwej, który został nieprawidłowo przeprowadzony.

Dziś Melanie nie przypomina piękności z dawnych lat. Żałuje, że poprawiała urodę:

"Nie zdawałam sobie sprawy, jak źle to wygląda, dopóki ludzie nie zaczęli mówić: 'Boże, co ty ze sobą zrobiłaś?'. To bardzo mnie raniło. Poszłam do innego lekarza, który zaczął odwracać efekty tego g***, które zrobiła mi tamta lekarka. Mam nadzieję, że teraz już wyglądam bardziej normalnie" - przyznała w jednym z wywiadów.

"To, co mi się stało, jest straszne, gdyż jestem aktorką, a twarz jest niezbędna w mej pracy. Radzę wam, bardzo uważajcie z wystawianiem się na słońce, żeby was nie spotkało to samo co mnie" - przestrzegała na swoim Instagramie.


swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje